czwartek, 2 sierpnia 2018

Urodziny Kubusia

Na Kubusia urodziny

Przyszło prawie pół rodziny.

Każdy prezent w ręce trzyma,

Ale Kubuś wciąż się zżyma.


— Rowerek?!... Ja chcę rowerka!—

I na ręce wszystkim zerka.


Dziadek z babcią — już zmartwieni.

Wujek z ciocią — zawstydzeni.

A zaś tatko i mamusia

Dziwnie patrzą na Kubusia.


— Ej, Kubusiu, synku nasz,

Popatrz, ile tu prezentów masz.

W mig przeprosić wszystkich proszę,

A ja torcik zaraz wniosę...


Ufff! Sprawa zrobiła się taka,

Że Kubuś spiekł nagle raka...

Stoi po uszy czerwony,

W czubki butów zapatrzony.


Wtem podszedł dziadek, wnuka przytulił,

Zmierzwił mu włosy i tak przemówił:

— No już w porządku, ruszaj do dzieła!

Na co mamusia głową skinęła.


— Ja przepraszam wszystkich gości,

Nie mówiłem tego w złości...

Miałem tylko taki sen,

Że rowerkiem pędziłem hen…!

Za prezenty już dziękuję!

Wszystkie zaraz rozpakuję...


Już mamusia torcik wnosi

I na taras wszystkich prosi.

A na torcie świeczek pięć

Jednym ogniem płonie wręcz.

 

— Sto lat, sto lat…! — Słychać wkoło.

Bardzo głośno i wesoło

Śpiew z podwórka też dochodzi,

Tam śpiewają goście młodzi...


Już wjeżdżają rowerkami

zdobionymi puzderkami.

A w puzderku?... Rzecz wiadoma,

Dla Kubusia każdy coś ma.


Kubuś dziećmi zachwycony

I od ognia już spocony.

Wszystkie świeczki zdmuchnął klawo,

Aż mu goście biją: — B r a w o...!


Na podwórku coś się dzieje...

Ktoś się bardzo głośno śmieje.

O! To tatko na rowerze...

Już na taras zakręt bierze.

 

— „Wygląda jak słoń na mrówce”—

Przemknęła mu myśl po główce.


— Tatusiu kochany! — Kubuś podskakuje

I wokół rowerka w podskokach kołuje.

— Czyjżeż to rowerek?! Mów, bardzo cię proszę!

Niepewności bowiem już dłużej nie zniosę!


— Ten świetny rowerek, pięknie ozdobiony,

Dla ciebie kochany od dziś przeznaczony.—

Ostrożnie nim jeździć też jeszcze poradził

I w mig na siodełko Kubusia posadził.


Pokraśniał jubilat z ogromnej radości

I ze szczęściem w sercu przemówił do gości:

— Za piękne prezenty wam wszystkim dziękuję

I być zawsze grzecznym szczerze obiecuję!


Śniłem o rowerku, rowerka też chciałem,

I patrzcie kochani, rowerek dostałem!

Na ten oto moment warto było czekać,

Dłużej więc nie będę ani chwilki zwlekać:


— Jaaadę już ROWERRRKIEM!!! Za mną! Jeśli ktoś chce!—

Krzyknął i w mig chwycił kierownicę w ręce.



                                            Rysunek mojej 6-letniej Wnuczki.