wtorek, 23 czerwca 2026

Gruboskórnych savoir-vivre...

 



Jakie skojarzenia wywołuje gruboskórny nosorożec? Chamstwo w wersji pancernej? Pancerz zamiast sumienia? Obrażony obrażacz? — wiersz satyryczny w obrazie.


Wspomnienia pachnące piwoniami

Ech, te piwonie… Najpiękniejsze przychodzą na przełomie maja i czerwca, kiedy dni pachną słońcem, a powietrze drży od ciepła. Nawet przelotny deszcz nie odbiera im uroku — przeciwnie, wydobywa z nich coś jeszcze bardziej magicznego. W kroplach wody stają się cięższe od zapachu, pełniejsze, jakby na chwilę zatrzymały w sobie wiosnę. Bo piwonie nie kwitną — one olśniewają.

Mam je w ogrodzie i mogę patrzeć, jak perlą się w deszczu, jakby ktoś rozsypał na ich płatkach drobne szkło. Są czerwone — tylko takie. Moje ulubione.
Nie ścinam ich nigdy. Zostawiam je światu, w którym wyrosły — między drzewami, w świetle i cieniu, tam, gdzie są najpiękniejsze.

Mam tak od dziecka. Pamiętam, jak zbierałam ich opadłe płatki — ciche, lekkie, już trochę senne — do małego koszyczka. Potem wracałam z nimi do swojej chatki na drzewie i ozdabiałam nią wszystko, co było moje. Jakby to były najcenniejsze skarby znikającej wiosny.



poniedziałek, 22 czerwca 2026

Magia huśtawki...

 


Huśtanie to coś więcej niż zabawa — to mała podróż między ziemią a niebem. W tym spokojnym rytmie dziecko odnajduje równowagę, ukojenie i radość, jakby na chwilę trafiało do bezpiecznej, zaczarowanej krainy. Niech więc huśtawki skrzypią cicho w ogrodach i parkach, a dzieci — unoszone wiatrem i wyobraźnią — huśtają się, ile dusza zapragnie — wierszyk w obrazie.


Gdzieś nad wodą…

 


Woda, rytmiczny plusk fal — wycisza, koi nerwy i stymuluje wyobraźnię — tekst w obrazie.


niedziela, 21 czerwca 2026

Noc, w której tańczy lato

Nadchodzi noc ognia, wody i ziół — Noc Świętojańska, zwana też Sobótką, Kupalnocką, Nocą Kupalną… Noc najkrótsza, a zarazem pełna magii, gdy słońce na chwilę zatrzymuje swój bieg, a świat oddycha ciszą lata.

To czas, by być wśród drzew i traw, wsłuchać się w szum wiatru, zapatrzeć w płomień i gwiazdy. Czas, gdy tradycja splata się z marzeniem, a zwyczaj z pragnieniem chwili.



Musi dojść do tragedii na skalę światową, żeby politycy się spamiętali?...

 



To nie ludzie — to siła. To nie tłum — to bunt. To nie cisza — to krzyk. To nie demonstracja — to przełom. To nie protest — to początek... Czy ludzie dobrej woli zdążą wziąć "sprawę" w swoje ręce, czy jednak musi dojęć do tragedii na skalę światową?... tekst w obrazie.


Pierwszy dzień lata… a ja wciąż tęsknię za wiosną

Jak ten czas leci — lato przyszło szybciej, niż się spodziewałam. I trochę mi żal. Bo to znaczy, że wiosna, ta najpiękniejsza pora roku, już za nami. Ech… zdecydowanie zbyt szybko. Kasztany, bzy i kalina przekwitły niemal niezauważenie. Zawsze mam wrażenie, że ich czas trwa za krótko, żeby naprawdę nacieszyć się ich zapachem i delikatnym pięknem.

Wiosnę pożegnałam najpiękniej, jak tylko mogłam — wędrując po lesie. I mam wrażenie, że ona się ze mną pożegnała równie czule. Po krótkim deszczu powietrze było nasycone zapachami — intensywnymi, wilgotnymi, niemal namacalnymi. Takimi, które chce się zapamiętać na długo.

Potem jednak przyszła duszna, ciężka chwila popołudnia. Niebo pociemniało, zaciągnęło się granatowymi chmurami, a w oddali dało się już słyszeć pierwsze pomruki burzy. Wracając do domu, poczułam znajomą nostalgię — tę cichą tęsknotę za czymś, co właśnie się kończy.

Bo przecież:
„Wiosna nie zna różnic wieku — każdy wydaje się młody i radosny. Troski idą na chwilę w zapomnienie, a serca pulsują przeczuciem nieśmiertelności” (Lucy Maud Montgomery).

No dobrze… trzeba się z tym pogodzić. Po wiośnie zawsze przychodzi lato — i ono też ma swoje piękno. Dziś jego pierwszy dzień. Najdłuższy dzień w roku — aż 16 godzin i 46 minut światła.

A lato już daje o sobie znać. W powietrzu unosi się zapach lipy i dzikiego bzu. Uwielbiam go — przywołuje wspomnienia dzieciństwa i młodości. Jest w nim coś kojącego. Coś, co łagodnie przykrywa tęsknotę za wiosną…