niedziela, 8 lutego 2026

Potęga drzew — korzenie i gwiazdy

Drzewa nie są jedynie elementami krajobrazu — to starożytne istoty żywe, które czują, pamiętają i pulsują pradawną energią Wszechświata. Ich korzenie sięgają w głąb ziemi, chłonąc jej mądrość, a gałęzie wznoszą się ku niebu, łapiąc światło i wibracje kosmosu. Są strażnikami równowagi i cichymi przewodnikami między wymiarami.

Potrafią rozmawiać ze sobą w milczeniu, przesyłać sygnały na ogromne odległości, a ich energia wpływa na życie wszystkiego, co je otacza.

Kto bezmyślnie niszczy drzewa lub ścina je dla własnych korzyści materialnych, zakłóca niewidzialne nici świata. Drzewa pamiętają każdy czyn, a ich duchy pilnują równowagi.

Naruszenie tej harmonii nie pozostaje bez echa — w wielu zakątkach świata, także w Polsce, istnieją opowieści o sile, która powraca do tych, którzy lekceważą życie drzew.




Ostatni bezpieczny upadek...

 


O upadaniu. Instrukcja upadku. Tekst w obrazie.


Nicość jest nicością?...




Nicość nie jest bytem, a mimo to nie daje się usunąć z myślenia. Heidegger powiedziałby wprost: „nicość nicuje” — i właśnie to boli. Tekst w obrazie.


sobota, 7 lutego 2026

Jakie matki, takie dziatki?

To jedno z tych przysłów, które drażnią, bo często okazują się boleśnie trafne. Trudno bowiem ze spokojem słuchać matek, które publicznie skarżą się na własne dzieci: że są złe, agresywne, aroganckie, że krzywdzą innych, że nie radzą sobie w życiu, że popadły w nałogi. Jeszcze trudniej uwierzyć, że w tych opowieściach matki widzą wyłącznie swoją krzywdę.

Po co to robią? By wzbudzić współczucie? By znaleźć usprawiedliwienie? A może po to, by zrzucić z siebie odpowiedzialność? 

Tyle że takie skargi nie są świadectwem nieszczęścia — są świadectwem porażki. Porażki wychowawczejod której nie da się uciec ani jej zagadać.

Bo w głównej mierze to właśnie matki ponoszą odpowiedzialność za to, jacy ludzie wyrastają z ich dzieci. To one kształtują pierwsze granice, uczą empatii, pokazują, czym jest dobro, a czym zło. Gdy zabraknie czasu, uwagi i zaangażowania, nie ma co się dziwić, że skutki wracają po latach — często z podwójną siłą.

Prawdziwa matka nie szuka poklasku ani litości. Nie opowiada światu o błędach swojego dziecka. Szuka ratunku. Pomocy. Rozwiązań. I zrobi wszystko, by jej dziecko stało się dobrym człowiekiem — nawet jeśli oznacza to przyznanie się do własnych błędów.

Oczywiście, życie bywa bardziej skomplikowane. Zdarza się, że mimo mądrej i troskliwej matki dziecko na pewnym etapie schodzi na złą drogę. Wpada w złe towarzystwo, podejmuje złe decyzje. Ale są to wyjątki, nie reguła. I właśnie dlatego to przysłowie wciąż tak niepokojąco często pozostaje aktualne.



Impertynencja zubaża życie...

 




Impertynencja potrafi unieważnić nawet najciekawsze życie. Dlaczego? Opis w obrazie.


Śnieg i śnieg… do znudzenia...

 


Masz dość zimowej bieli? Przemaluj swój świat ulubionymi kolorami. Wspaniała zabawa. Tekst w obrazie.


piątek, 6 lutego 2026

Czas na otrzeźwienie, Polacy

Od lat toniemy w moralnym chaosie, który przenika życie publiczne niczym toksyna: brak szacunku, pogarda, nienawiść, obsesyjne dzielenie ludzi na „lepszych” i „gorszych”. Te zjawiska nie narodziły się przypadkiem. Ktoś je pielęgnował, podlewał i wykorzystywał.

Jarosław Kaczyński — człowiek, którego wpływ na polską politykę jest faktem, a nie opinią — stał się architektem tej destrukcji. Z premedytacją zamienił język debaty publicznej w narzędzie przemocy symbolicznej. Przez lata sączył strach, podejrzliwość i resentyment, jednocześnie pozując na strażnika moralności i depozytariusza „prawdziwych wartości”.

Ten dysonans bije po oczach. Religijna retoryka służy tu jako dekoracja, za którą kryje się brutalna gra interesów. „Modli się pod figurą, a diabła ma za skórą” — to nie złośliwość, to trafna diagnoza.



Kaczyński kocha polityczne widowiska. Miesięcznice smoleńskie stały się ich najbardziej ponurą odsłoną: starannie reżyserowane rytuały, których celem nie jest pamięć, lecz podsycanie emocji i utrwalanie podziałów. Bo im głębiej jesteśmy skłóceni, tym łatwiej nami rządzić. Emocjami, narracją, władzą.

Dlatego dziś nie wystarczy już refleksja. Potrzebne jest otrzeźwienie. Zrozumienie, że państwo nie może być zakładnikiem polityków żywiących się konfliktem. Że wspólnota nie rodzi się z lęku i podejrzeń. I że każda bierność oznacza zgodę na kolejny akt tego samego spektaklu — teatru podziałów, który kompromituje nas jako społeczeństwo.

A to jeszcze nie koniec. Do galerii obłudy dołączył lokator Pałacu Namiestnikowskiego — człowiek, który milczenie myli z godnością, a oportunizm z odpowiedzialnością. Obok niego rośnie w siłę Braun i jego „Korona Polski” — groteskowa, a zarazem niebezpieczna ilustracja tego, dokąd prowadzi tolerowanie skrajności.

Najwyższy czas zapytać wprost: dokąd to wszystko zmierza? Kto na tym zyskuje? I jak długo jeszcze będziemy udawać, że to nas nie dotyczy?

------------------------------------------------------------------

Piszę z potrzeby serca i dzielenia się tym, co ważne. Jeśli moje słowa są Ci bliskie i masz ochotę wesprzeć mnie symbolicznie, możesz to zrobić tutaj:

https://paypal.me/KacikDlaCzytajacych

Samo czytanie już jest dla mnie darem.

Dziękuję 💗 Halszka