Wasze hasło „robimy, nie gadamy” brzmi dobrze tylko na papierze. W praktyce jest polityczną naiwnością. A dziś — luksusem, na który nie możecie sobie pozwolić.
Bo polityka to nie konkurs na najciężej pracującego urzędnika. Polityka to walka o uwagę, emocje i narrację. I tę walkę — przegrywacie.
Możecie robić rzeczy dobre, potrzebne, sensowne. Możecie podejmować trudne decyzje i naprawiać państwo kawałek po kawałku. Ale jeśli tego odpowiednio nie komunikujecie — to tak, jakbyście tego nie robili wcale.
Bo wyborcy nie żyją w tabelach i raportach. Żyją w przekazie. A przekaz dziś należy do tych, którzy krzyczą najgłośniej.
Wasi przeciwnicy nie mieli skrupułów. Mówili wszystko, co działało — prawdę, półprawdę, a często zwykłe kłamstwa. Powtarzali to bez końca. Budowali prosty, emocjonalny świat: „my dobrzy — oni źli”... I to wystarczyło.
Dziś Polska zbiera tego żniwo: radykalizacja, agresja, polityczna dzicz. Media pokroju Telewizji Republika produkują codziennie paliwo dla gniewu.
Ludzie tacy jak Bąkiewicz rosną na „trybunów ludu”, bo ktoś oddał im przestrzeń bez walki.
A Wy? Milczycie. Liczycie, że fakty się obronią... Nie obronią się.






