Grzybowa ignorantka? Owszem. Grzybowa miłośniczka? Jak najbardziej. Nie wkładam ich do koszyka, za to chętnie wkładam je do mojego fotograficznego albumu.
Grzyby nie należą ani do fauny, ani do flory. Są organizmami cudzożywnymi i należą do królestwa Fungi. Obok roślin i zwierząt stanowią odrębne królestwo organizmów eukariotycznych.
Nie potrafią, tak jak rośliny, same syntetyzować związków organicznych z substancji nieorganicznych. Do swojego rozwoju potrzebują gotowych substancji odżywczych. Pobierają je z materii organicznej wytwarzanej przez rośliny lub zwierzęta.
Grzyby, które widzimy, są tylko częścią organizmu. Są jego owocnikami. Owocniki wyrastają z niewidocznej dla naszego oka grzybni, która z kolei składa się z sieci maleńkich włókien zwanych strzępkami.
Grzybnie są przeważnie schowane w glebie, ale mogą rozwijać się także w drewnie albo w innych źródłach pożywienia. Zajmują różne powierzchnie – od kilku milimetrów po wiele hektarów.
O tym, czy w danym miejscu rozwija się grzybnia, dowiadujemy się zazwyczaj dopiero wtedy, kiedy wytworzy ona owocniki, czyli widoczną dla naszego oka część grzyba.
Odżywiają się poprzez wchłanianie substancji uwalnianych z podłoża, w którym żyją – czyli z gleby, drewna, a także z innych źródeł pożywienia.
Są użyteczne albo nie. Są jadalne albo trujące. Ale wszystkie potrafią zachwycić swoją niezwykłością, barwą, fakturą, kształtem, swoim pięknem. I to bez retuszu.
Powoli kończy się czas na grzyby. W formie grzybobrania, oczywiście. Kto się na nich zna, zbiera je, kto nie – lepiej niech je tylko podziwia. A naprawdę jest co.
Podziwianie ich piękna jest zawsze bezpieczne. Osobiście za czorta się na grzybach nie znam i gdy natknę się na nie w lesie, skupiam się jedynie na ich oglądaniu i ewentualnym uwiecznianiu co piękniejszych okazów.
W Polsce to co innego. W Polsce to się znałam, że ho, ho! I często grzybobranie uskuteczniałam… Ale tylko z moją mamą. Bo ona, jak mało kto, była grzybową ekspertką.
Tu nigdy grzybów nie zbierałam i nie zbieram. Nie tylko z tego powodu, że od czasu katastrofy w Czarnobylu w Niemczech odradza się zbieranie niektórych gatunków grzybów, ale przede wszystkim dlatego, że grzyby są bardzo zwodnicze. Potrafią skutecznie i bardzo niebezpiecznie zmylić każdego niepewnego grzybiarza… Wolę więc nie ryzykować i kupować je na targu, bo… Bo? No właśnie, bo jestem grzybową ignorantką i pewnie taką już pozostanę.
Za to w moim albumie przyrodniczym mam ich całą masę. Różnych. Na pewno te jadalne są wymieszane z tymi niejadalnymi, tworząc istny miszmasz, ale tylko na pierwszy rzut oka, bo co wrażliwsze oko dostrzeże w nich piękny, wielobarwny kalejdoskop typu mix & match.
Bo też co jak co, ale piękna odmówić im nie można. A ja to ich piękno dostrzegam i wszędzie je fotografuję.







