środa, 24 czerwca 2026

Gigant wiary czy pomnik próżności?

Pod Toruniem, w niewielkiej wsi Konotopie (zaledwie 120 mieszkańców), powstaje największy w Europie pomnik Matki Boskiej. Ma mieć aż 55 metrów wysokości — czyli więcej niż słynny Chrystus w Rio de Janeiro (38 m) czy ten w Świebodzinie (36 m).

Budowa ruszyła jesienią 2024 roku, a uroczyste odsłonięcie zaplanowano na 15 sierpnia. Koszt? Bagatela — od 70 do 80 milionów złotych.

Całość finansuje prywatnie polski miliarder Roman Karkosik wraz z żoną. Pomnik ma być wotum wdzięczności. I tu pojawia się pytanie, które nie daje mi spokoju: wdzięczności za co? Za ogromny majątek? Za życiowe powodzenie?

Nie ukrywam — ta skala robi na mnie raczej wrażenie groteskowe niż wzniosłe. Bo czy naprawdę ktoś wierzy, że im większy pomnik, tym więcej dobra pojawi się w ludziach? Że wierni staną się lepsi, a niewierni nagle się nawrócą? Szczerze mówiąc — wątpię.

Gdyby istniał choć cień szansy, że takie inwestycje realnie zmieniają ludzi na lepsze, byłabym pierwsza do ich popierania. Naprawdę.

Ale historia pokazuje coś zupełnie innego. Ludzie nie stają się lepsi od wielkich symboli. A patrząc na to, co dzieje się dziś na świecie — mam wrażenie, że bywa wręcz odwrotnie.

Rozumiem natomiast samą motywację fundatorów. Chęć pozostawienia po sobie śladu, czegoś trwałego, co przetrwa pokolenia — jest przecież bardzo ludzka. Mając takie środki, można rzeczywiście „zapisać się” w historii. Może nawet kiedyś — kto wie — w legendzie.

Tylko czy taki pomnik realnie pomoże komukolwiek, kto zmaga się z codziennymi problemami? Czy przyniesie ulgę ludziom biednym, zagubionym, wykluczonym? Tu również mam swoje wątpliwości.

I może właśnie o to chodzi w całej tej historii — nie o wysokość pomnika, ale o pytanie, co naprawdę czyni świat choć odrobinę lepszym miejscem.

Bo może problem nie leży w tym, jak wielkie pomniki budujemy, ale w tym, jak mało zmieniamy się sami.


(fot. Justyna Wojciechowska-Narloch)


A Wy jak uważacie — czy takie monumentalne symbole naprawdę mają moc zmieniania ludzi, czy to tylko efektowna iluzja?


Lustro bez odbicia...



Refleksje nad życiem i zarazem próba generalna istnienia... Człowiek jest tym, co odważy się uznać za sens — tekst w obrazie.


wtorek, 23 czerwca 2026

Gruboskórnych savoir-vivre...

 



Jakie skojarzenia wywołuje gruboskórny nosorożec? Chamstwo w wersji pancernej? Pancerz zamiast sumienia? Obrażony obrażacz? — wiersz satyryczny w obrazie.


Wspomnienia pachnące piwoniami

Ech, te piwonie… Najpiękniejsze przychodzą na przełomie maja i czerwca, kiedy dni pachną słońcem, a powietrze drży od ciepła. Nawet przelotny deszcz nie odbiera im uroku — przeciwnie, wydobywa z nich coś jeszcze bardziej magicznego. W kroplach wody stają się cięższe od zapachu, pełniejsze, jakby na chwilę zatrzymały w sobie wiosnę. Bo piwonie nie kwitną — one olśniewają.

Mam je w ogrodzie i mogę patrzeć, jak perlą się w deszczu, jakby ktoś rozsypał na ich płatkach drobne szkło. Są czerwone — tylko takie. Moje ulubione.
Nie ścinam ich nigdy. Zostawiam je światu, w którym wyrosły — między drzewami, w świetle i cieniu, tam, gdzie są najpiękniejsze.

Mam tak od dziecka. Pamiętam, jak zbierałam ich opadłe płatki — ciche, lekkie, już trochę senne — do małego koszyczka. Potem wracałam z nimi do swojej chatki na drzewie i ozdabiałam nią wszystko, co było moje. Jakby to były najcenniejsze skarby znikającej wiosny.



poniedziałek, 22 czerwca 2026

Magia huśtawki...

 


Huśtanie to coś więcej niż zabawa — to mała podróż między ziemią a niebem. W tym spokojnym rytmie dziecko odnajduje równowagę, ukojenie i radość, jakby na chwilę trafiało do bezpiecznej, zaczarowanej krainy. Niech więc huśtawki skrzypią cicho w ogrodach i parkach, a dzieci — unoszone wiatrem i wyobraźnią — huśtają się, ile dusza zapragnie — wierszyk w obrazie.


Gdzieś nad wodą…

 


Woda, rytmiczny plusk fal — wycisza, koi nerwy i stymuluje wyobraźnię — tekst w obrazie.


niedziela, 21 czerwca 2026

Noc, w której tańczy lato

Nadchodzi noc ognia, wody i ziół — Noc Świętojańska, zwana też Sobótką, Kupalnocką, Nocą Kupalną… Noc najkrótsza, a zarazem pełna magii, gdy słońce na chwilę zatrzymuje swój bieg, a świat oddycha ciszą lata.

To czas, by być wśród drzew i traw, wsłuchać się w szum wiatru, zapatrzeć w płomień i gwiazdy. Czas, gdy tradycja splata się z marzeniem, a zwyczaj z pragnieniem chwili.