piątek, 3 kwietnia 2026

Wiosna wróciła. Krety odpalają tryb „kop i nie pytaj”

Wystarczył jeden dzień z plusową (wreszcie!) temperaturą i proszę — wiosna wraca, jakby nigdy nic, z tym swoim niewinnym uśmieszkiem. No cóż… trochę nas ostatnio wystawiła do wiatru tym nagłym zaśnieżeniem przyrody, ale dobra — nie będziemy się długo gniewać.

Bo jak tu się nie cieszyć? Cieszymy się my, ludzie… i najwyraźniej też zwierzęta.

Na przykład krety. Te to dopiero urządziły powitalną imprezę! W trybie ekspresowym ozdobiły polany całymi kolekcjami kopczyków. I to nie byle jakimi — świeżutkie, równiutkie, jak spod igły.

Mało tego — nadal pracowały! Bo kiedy rano wybrałam się na kijki, niektóre kopczyki wciąż się ruszały. Normalnie krecia robota na żywo.

Widać, że kreciki wzięły sprawy w swoje łapki i nadrabiają zaległości po zimowo-wiosennych zawirowaniach. Tempo mają takie, jakby ktoś im zamontował turbo doładowanie. Kopią, sypią, działają bez przerwy!

Efekt? Polana w okamgnieniu zamieniła się w galerię kopczyków. I to jaką!

Jeden krecik to już w ogóle poszedł o krok dalej i stworzył prawdziwe dzieło sztuki. Sami popatrzcie, w jakim anturażu ustawił swój kopczyk.



No powiedzcie — czy to nie ma klimatu? Zastanawiam się, czy to był przypadek, czy jednak pełna, krecio-artystyczna koncepcja.

A może to instalacja na cześć powrotu wiosny? Taki performance dla wtajemniczonych?

Tak czy inaczej — jestem zachwycona. Kopczykiem, rzecz jasna, bo sam artysta nie raczył się pokazać… Mimo że naprawdę uprzejmie do niego zagadywałam.

Za to kopczyk… jakby się speszył — i przestał się ruszać ?


Wizyta intruza…

 


Intruz to intruz — pojawia się bez zaproszenia. Nie może więc być mile widziany. Tekst w obrazie.


czwartek, 2 kwietnia 2026

Między pamięcią a nadzieją

Dorastałam w zbombardowanym mieście. W tamtym czasie trudno było o inne uczucia niż lęk i niechęć wobec Niemców. Gdyby ktoś wtedy powiedział mi, że los zwiąże mnie z tym krajem na długie lata, nie uwierzyłabym. A jednak tak się stało.

Od 37 lat mieszkam w Niemczech. To tu toczy się moje codzienne życie. A jednak w moim sercu Polska nieustannie zajmuje ważne miejsce — i stąd bierze się potrzeba pisania.

Z tej perspektywy widzę więcej. Widzę ludzi, codzienność, zwyczajne gesty życzliwości. I mogę powiedzieć, że jako Polka nie doświadczyłam tu krzywdy. To doświadczenie zmienia sposób patrzenia — nie tylko na innych, ale i na siebie.

Często porównujemy się z innymi narodami, szukając odpowiedzi, dlaczego jedni radzą sobie lepiej, a inni wciąż się uczą. Być może chodzi o coś więcej niż historia — o codzienną odpowiedzialność, o sposób budowania wspólnoty.

Myślę też o Polsce. O kraju, który tak wiele przeszedł, a jednocześnie wciąż się kształtuje. O społeczeństwie pełnym sprzeczności — wrażliwym i gwałtownym zarazem, dumnym, ale czasem zagubionym.

Moja rodzina doświadczyła wojny z wielu stron. Te wspomnienia uczą pokory wobec historii i ostrożności w ocenach. Przypominają, jak łatwo świat może się zmienić i jak ważne jest to, co robimy z własną pamięcią.

Dziś żyjemy w czasach niepokoju, ale też możliwości. I choć nie wszystko napawa optymizmem, pozostaje coś, co pozwala iść dalej — cicha, uparta nadzieja.

Dopóki oddycham, mam nadzieję. Dum spiro, spero*... Jeszcze będzie normalnie.




* Dum spiro, spero (cyt. z Cycerona)


Cuda w bajkowym lesie...



 

Tajemnice leśnych Duszków. Wiosna w magicznym lesie. Wizyta w świecie cudów. Las pełen radości. Taniec barwnych cieni. Sekrety leśnej kniei. Leśne opowieści Wróżki — rymowana bajka w obrazie.


Między uśmiechem a wiarą...

 


Najpierw Ty. Potem niebo. W sobie szukaj światła. Tekst w obrazie.