wtorek, 13 stycznia 2026

Zanim los powie — dość!

Zanim los wypowie swoje krótkie i ostateczne „dość”, zwykle długo milczy. Milczy tak, że łatwo pomylić ten brak głosu z przyzwoleniem. Z ciszą, która nie ostrzega, lecz czeka — aż przekroczymy własną granicę.

A przecież wszystko ma swoją miarę: ambicje, pragnienia, wysiłek. Także ludzkie ciało. Także serce.

Spotkałam ją przypadkiem, pośród ulicznego szumu i obcych twarzy. Siedziała na wózku. Świat na chwilę zwolnił, jakby ktoś wstrzymał oddech. Jeszcze niedawno była w ruchu — w biegu, w planach, w nieustannym „potem”. Teraz nieruchoma. Krucha. Przeraźliwie prawdziwa.

Pamiętam ją z lata. Pełną sił, rozpaloną opowieściami o domach. O murach, które miały chronić przyszłość. O dachach, pod którymi miało zamieszkać szczęście. Jeden dom tu, drugi tam — jakby samo mnożenie przestrzeni mogło zatrzymać czas. Pracowali bez wytchnienia, jakby życie było długiem do spłacenia. Jakby jutro istniało tylko wtedy, gdy zostanie zabezpieczone betonem i cegłą.

Słuchałam i wciąż wracało do mnie jedno pytanie, ciche i niepokorne: po co tyle ścian, skoro brakuje w nich oddechu? Po co tyle drzwi, skoro nie ma kiedy przez nie przejść? Zdrowie oddawali w zastaw — dzień po dniu, noc po nocy.

Wielu idzie tą samą drogą. Drogą, która obiecuje wszystko, a zabiera najwięcej. Gdzie „mieć” zagłusza „być”, a serce zamienia się w magazyn, nie w dom.

Ludzie biegną, potykają się, wstają i biegną dalej — aż ciało pęknie jak zbyt mocno naciągnięta struna. I wtedy przychodzi cisza. Nieproszona. Nieodwracalna.

Wylew. Paraliż. Słowa ciężkie jak kamienie. Długa rehabilitacja, w której czas nie leczy, lecz uczy pokory. Miała szczęście — tak mówiła. Ocalona. A jednak okaleczona w sposób, którego nie widać na pierwszy rzut oka.

Czy myśli dziś o swoich domach? Czy mury potrafią ogrzać? Czy dachy ochronią przed żalem?

Nie pytam. Są pytania, na które odpowiedź boli bardziej niż milczenie. Bo sens życia nie mieszka w liczbach ani w metrach kwadratowych. Jest gdzie indziej — w spokoju poranka, w zdrowym ciele, w możliwości pójścia przed siebie o własnych siłach. W umiejętności zatrzymania się, zanim będzie za późno.

Czy naprawdę w tym tkwi sens życia — w nieustannej pogoni za tym, co materialne? Zbyt często właśnie ci, którzy stawiają dobra ponad wszystko inne, płacą najwyższą cenę. Ci natomiast, którzy potrafią wybrać inaczej — którzy ponad „mieć” stawiają „być” — rzadziej doświadczają takich tragedii. I częściej odnajdują szczęście.

Wiem to. Bo sama wybrałam tę drogę.



***

Piszę z potrzeby serca i dzielenia się tym, co ważne.
Jeśli moje słowa są Ci bliskie i masz ochotę wesprzeć mnie symbolicznie,
możesz to zrobić tutaj:
https://paypal.me/KacikDlaCzytajacych

Samo czytanie już jest dla mnie darem.

Dziękuję 💓Halszka