Wrażliwość to nie żadna fanaberia. Z tym po prostu przychodzimy na świat i z tym idziemy przez życie. Często idzie w parze z empatią — wobec ludzi i zwierząt — oraz z umysłem ścisłym albo humanistycznym (a czasem z jednym i drugim naraz!).
To nie jest wybór ani wada. To raczej coś w rodzaju naszego wrodzonego „urządzenia”, które pomaga nam patrzeć na świat i tworzyć relacje.
Wysoka wrażliwość (WWO) to szczególny temperament — po prostu ktoś mocniej czuje i głębiej przetwarza to, co się dzieje dookoła. Dotyczy to około 15–20% ludzi i absolutnie nie jest żadnym zaburzeniem.
Jakie są takie osoby? Bardzo intensywnie odbierają bodźce i emocje. Często mają ogromną empatię, zauważają detale, których inni nie widzą, dużo przeżywają w środku i są bardzo kreatywne. Czasem dłużej podejmują decyzje, bo analizują milion rzeczy naraz. Zwykle mają bogatą wyobraźnię, swoje pasje i sporą wrażliwość na sztukę i piękno.
Bywa też druga strona medalu: wysokie wymagania wobec siebie, krytykowanie się, poczucie „inności”. Do tego łatwe przebodźcowanie, stres, potrzeba ciszy i spokoju, niechęć do konfliktów i nagłych zmian. Hałas i tłumy potrafią naprawdę zmęczyć.
A kiedy tego wszystkiego jest za dużo, potrzebny jest po prostu reset — chwila samotności i relaksu w domowym zaciszu.
I to wszystko jest mi doskonale znane, bo sama należę do grona WWO, czyli wysoko wrażliwych osób. I muszę przyznać, że dobrze mi z tym — jestem szczęśliwa.
***
Piszę z potrzeby serca i dzielenia się tym, co ważne.
Jeśli moje słowa są Ci bliskie i masz ochotę wesprzeć mnie symbolicznie,
możesz to zrobić tutaj:
https://paypal.me/KacikDlaCzytajacych
Samo czytanie już jest dla mnie darem.
Dziękuję 💓 Halszka
