czwartek, 29 stycznia 2026

Śladami wędrowca o zmierzchu. Zimowa opowieść

Zima objęła świat władzą ciszy, jakby chciała sprawdzić, kto odważy się przez nią przejść. Jednych odstraszała chłodem, innych wabiła obietnicą ukrytego piękna.

Tego dnia przez las szedł wędrowiec — samotny, lecz uważny, stawiający kroki ostrożnie, jakby bał się zbudzić śpiącą magię.

Śnieg skrzypiał pod jego stopami niczym cichy znak, że las go dostrzega. Drzewa pochylały się nad ścieżką jak strażnicy dawnej baśni, a między ich nagimi ramionami przesączało się światło zachodzącego słońca.

Złote promienie oplatały wędrowca, barwiąc biel na miód i bursztyn, jakby chciały wskazać mu drogę albo zatrzymać go w tej chwili na zawsze.

Wędrowiec przystanął. Wiedział, że nie każdemu dane jest zobaczyć las w takiej odsłonie — gdy świat milknie, a rzeczywistość na krótką chwilę staje się opowieścią.