sobota, 20 czerwca 2026

Pod czerwcowym niebem drzew

W czerwcu drzewa są najpiękniejsze — świeże, zdrowe, zanurzone w zieleni, w soczystym oddechu lata. Nawet te najstarsze, zmęczone czasem, w tej zielonej pełni stają się młodsze.

Lubię chodzić wśród nich bez pośpiechu, wsłuchiwać się w szept liści, gdy wiatr cicho gra na ich gałęziach i pytać w myślach — o czym opowiadają?

Może o wszystkim, co niesie człowiek: o doli i niedoli, o czułości i ciężarze serca. A czasem — choć niechętnie — o krzywdzie i ludzkiej ciemności… bo i takie historie wiatr im przynosi.




Szumią o pięknie całego świata… 
Los ludźmi przecież po Ziemi miota,
a potem ludzie pod drzewem siadają
i o cudach świata opowiadają.

Szumią o wielkiej potędze miłości,

o oczarowaniu, a nawet zazdrości.
Wszystko od ludzi to usłyszały,
bo jak spowiednik przez wieki stały.

Dzieciom zaś baśnie opowiadają...

Mnóstwo ich w dziuplach schowanych mają.
Zbierały je wszystkie przez wiele lat,
a układał je skrzętnie zielony skrzat.