Od 15 kwietnia do 30 czerwca w Warszawie, w przestrzeniach Teatru Wielkiego — Opery Narodowej oraz w Oknie na Kulturę, prezentowana jest wyjątkowa wystawa prac Ewy Kuryluk — artystki o międzynarodowej renomie, jednej z najważniejszych postaci polskiej sztuki współczesnej.
Piszę o tej wystawie nie tylko z potrzeby podzielenia się jej artystyczną rangą, lecz także z powodów bardziej osobistych. Nieraz już wspominałam o Ewie — zawsze z dumą. Łączą nas bowiem rodzinne więzi: nasi ojcowie byli kuzynami pierwszego stopnia, a nazwisko Kuryluk nosiła również moja babcia. Te subtelne nici pokrewieństwa sprawiają, że każda informacja o Jej twórczości wybrzmiewa we mnie szczególnie.
Kilka dni temu wystawę tę odwiedziła moja wnuczka. Jej spojrzenie — świeże, uważne i pełne wrażliwości — stało się dla mnie wielkim przeżyciem.
Z przejęciem opowiadała o kolejnych salach, o obrazach, które zatrzymują czas, o atmosferze miejsca, w którym sztuka zdaje się mówić własnym, cichym językiem.
Na bieżąco przesyłała mi fotografie i krótkie wiadomości, jakby nie chciała utracić ani jednej chwili tego spotkania.
Wieczorem doszło do wydarzenia, które nadało temu dniu wymiar jeszcze bardziej osobisty — spotkały się u Ewy, w jej warszawskim domu. Artystka na co dzień mieszka w Paryżu, lecz w Warszawie wciąż obecny jest jej dom rodzinny — przestrzeń pamięci, zakorzenienia i powrotów.
To właśnie tam rozmowa mogła wyjść poza ramy wystawy, stając się spotkaniem dwóch wrażliwości — dojrzałej i dopiero kształtującej się.
Potem był wspólny spacer i kolacja w centrum Warszawy — chwile proste, a zarazem znaczące, kiedy sztuka przestaje być tylko oglądana, a zaczyna być przeżywana.
Moja wnuczka wróciła do Niemiec głęboko poruszona. W jej słowach pobrzmiewał nie tylko zachwyt, lecz także coś więcej — rodzaj wewnętrznego przebudzenia.
Powiedziała, że Ewa stała się jej idolką na całe życie. Może tym mocniej, że sama również maluje i w tej sztuce zaczyna odnajdywać własny głos.
I myślę, że właśnie w tym — w takim cichym przekazywaniu wrażliwości, w spotkaniu pokoleń poprzez sztukę — kryje się najgłębszy sens tej wystawy.
Zachęcam do bliższego spotkania z twórczością Ewy Kuryluk, opisaną krótkim zarysem na stronie e-teatr.pl:
https://e-teatr.pl/warszawa-wystawa-prac-ewy-kuryluk-w-galerii-opera-68086
Oto kilka zdjęć z wystawy Ewy w wykonaniu wnuczki:
A temu obrazowi Ewy, wnuczka — wysyłając do mnie — nadała tytuł: „Queen”.
