Gdy jest ci potwornie ciężko, gdy serce pęka w ciszy, oddaj swój los czasowi... on więcej widzi i słyszy. Z czasem zrozumiesz drogę, z czasem ucichną burze, z czasem ból zblednie w tobie... i wstaniesz — silniejszy.
Wśród nas jest wielu takich, co sens zgubili nagle, idą przez dni jak przez mgłę, jakby świat gasł im w dłoniach. Bez gruntu pod stopami, bez odpowiedzi — „jak żyć?”, uwięzieni w swoich dramatach, milczą, choć chcieliby krzyczeć.
Lecz trzeba im podać rękę, zapalić maleńkie światło, szepnąć, że noc nie jest wieczna, że jutro wciąż czeka na nich.
Bo świat się jeszcze nie kończy, bo życie wciąż pisze dalej, bo gdzieś, za zakrętem ciszy, czeka coś dobre — wytrwale.
Wystarczy wstać jeszcze raz, otrzeć łzy z drżącej twarzy... i żyć — choćby małymi krokami, choćby na przekór rozpaczy.
