Deszcz — powiadają — to tylko opad, krople wody spadające z chmur. Lecz czy naprawdę tylko tyle?
Dla tych, którzy umieją patrzeć sercem, jest on szeptem nieba, delikatnym muśnięciem ziemi, bajeczną zasłoną z migotliwych kropel, co świat przystrajają niczym brylanty. I choć wilgoć otula wszystko dookoła, jest w tym jakaś cicha cudowność.
Świeżość, co wypełnia oddech. Rześkość, co koi myśli. Nastrój, co rodzi się między kroplami. Zdrowie — dla duszy i dla ciała. Uwielbiam być w lesie, gdy deszcz opowiada swoją pieśń:
Pada deszczyk, pada,
Pada już od rana.
Niechaj sobie pada...
Zieleń na deszcz zdana.
Pada deszczyk, pada,
Pada sobie równo,
Trawka z niego rada,
Spiła się na sztywno.
Pada deszczyk, pada,
Pada sobie równo.
Jestem z deszczu rada,
Z ulgą wzdycham: — Uff!... No!

