czwartek, 18 czerwca 2026

Kto żyw, wypełnia Bozi przykazanie


Na łonie natury
wszyscy się kochają,
Pan Bóg tak przykazał —
więc się rozmnażają.

Winniczki biorą to przykazanie wyjątkowo serio — i robią to z rozmachem (choć w swoim tempie). Zanim jednak dojdzie do sedna sprawy, czeka je długie, nawet dwugodzinne „randkowanie”. Jest dotykanie czułków, są zaloty, jest atmosfera — słowem: pełen romantyzm.



A potem… bach! Każdy z partnerów wbija drugiemu tzw. strzałkę miłosną. I nie jest to metafora — to całkiem realna, wapienna igiełka, sięgająca nawet jednej piątej długości ślimaczej stopy. Amor by się nie powstydził.



Gdy już emocje opadną, sama wymiana spermy trwa stosunkowo krótko — zaledwie kilka minut. Potem życie toczy się dalej: w czerwcu lub lipcu winniczki składają białe jaja (wielkości grochu) do starannie wykopanej jamki w ziemi.

Po trzech–czterech tygodniach na świat przychodzą młode ślimaki, które… no cóż, na swoją wielką miłość muszą jeszcze trochę poczekać. Dojrzałość płciową osiągają dopiero w czwartym roku życia — czyli w ślimaczym świecie: po solidnym „ogarnięciu się w życiu”.