Gdy niebo zbyt często się rozchyla i ciężkimi strugami wylewa na Ziemię tysiące hektolitrów wody, budzą się rzeki i strumienie, nabrzmiewają jeziora i stawy, a nad ludzkimi siedzibami zawisa widmo powodzi.
W ostatnich latach natura, zraniona ręką człowieka, odpowiada coraz gwałtowniej — ulewami, burzami, gradem, porywistymi wichrami, tornadami i odległymi, lecz groźnymi cyklonami czy falami tsunami. To język żywiołów, w którym zapisany jest gniew świata.
Dopóki ludzkość nie pojmie, że sama przyłożyła rękę do tego niepokoju, cień klęski głodu będzie z roku na rok wydłużał się nad Ziemią, obejmując coraz większe przestrzenie. Człowiek sam tka sieć własnego losu — i sam w nią wpada.
