„Cierpienie uszlachetnia”? Naprawdę? Kto w ogóle wpadł na tak okrutnie głupią myśl? Na pewno nie miłosierny Bóg.
Trzeba mieć w sobie wyjątkowy deficyt empatii, żeby powtarzać ten slogan jak mądrość życiową.
Jeśli obrazy ludzkiego cierpienia na wojnach — rozpętanych przez tyranów — to dla ciebie za mało, by zweryfikować własne przekonania, idź do dziecięcego hospicjum. Popatrz. Posłuchaj. Zostań tam chwilę.
A potem spróbuj jeszcze raz, na głos, powiedzieć: „Cierpienie uszlachetnia”.
Jeśli przejdzie ci to przez gardło bez wahania, problem nie leży w świecie — tylko w tobie.
