Wpadł do naszego ogrodu na mecz Niemcy–Ekwador, usiadł na piłce nożnej leżącej na stole i oglądał razem z nami całą grę na ekranie laptopa.
Siedział spokojnie, analizując każdy ruch na boisku. Przy kolejnej nieudanej akcji Niemców miał już coraz bardziej naburmuszoną minę, jakby chciał fuknąć: „No i co to miało być za podanie?!”.
My zresztą też nie wyglądaliśmy lepiej — tym bardziej że Niemcy w końcu przegrali z kretesem.
Pasikoniki są rzeczywiście świetnymi „obserwatorami” — potrafią długo siedzieć w jednym miejscu, więc nic dziwnego, że idealnie nadają się na kibiców.
***
A tak już
na poważnie, trzeba przyznać, że pasikonik siodlasty (Ephippigera
ephippiger) to bardzo rzadki gatunek owada prostoskrzydłego z
rodziny pasikonikowatych.
Charakteryzuje się — jak widać na
zdjęciu — masywną budową, nieco skróconymi skrzydłami oraz
specyficznym, przypominającym siodło, kształtem przedplecza.
Dodam jeszcze, że w tym „sportowym kadrze z naturą” miałam szczęście utrwalić (z czego jestem bardzo dumna) samicę pasikonika. Wskazuje na to bardzo charakterystyczna cecha: na końcu jej odwłoka widoczne jest pokładełko — lekko zakrzywiony „kolec” przypominający szablę. To narząd, którym samica składa jaja w ziemi lub roślinach.
