Czasem wystarczy mała kartka za wycieraczką, by uwierzyć, że kultura na drodze naprawdę istnieje. Jedno drobne zdarzenie, a tyle mówi o ludziach — ich uczciwości, odpowiedzialności i szacunku do innych. Czy to już norma, czy wciąż rzadkość?
Parę dni temu, wsiadając do samochodu, zauważyłam kartkę za wycieraczką. Wysiadłam, wyjęłam ją i przeczytałam. Oczywiście tekst był w języku niemieckim. Oto jego treść:
Już tłumaczę:
Dzień dobry,
zahaczyliśmy
naszym lusterkiem
o Państwa lusterko po stronie kierowcy.
Jeśli
powstała jakaś szkoda,
prosimy o kontakt.
Tel.: 0171 / …
Z
poważaniem,
Markus …
Mieszkam przy dość wąskiej ulicy i podobna sytuacja zdarzyła mi się już po raz trzeci. Za każdym razem znajdowałam jednak kartkę za wycieraczką. No i oczywiście koszty naprawy były przez tych kierowców zwracane.
Tym razem nie dzwoniłam do sprawcy, ponieważ lusterko było całe — widać było jedynie niewielką rysę.
Muszę przyznać, że tutejszych kierowców w dużej mierze cechuje wysoka kultura osobista. I wcale nie jest to moje odkrycie — tak jest w istocie. Savoir-vivre na drodze ma znaczenie i bywa przestrzegany.
Zastanawia mnie, czy w Polsce też są — już — tacy kulturalni kierowcy? Bo kiedyś nie byli. Sama przed laty, kiedy mieszkałam jeszcze w kraju, doświadczyłam kilku stłuczek na podwórku pod domem — i do żadnej nikt się nie przyznał.
