Panie Premierze, mam do Pana wielki szacunek. Uważam, że jest Pan jednym z najsprawniejszych polityków, jakich miała Polska. Doceniam to, co zrobił Pan dla kraju — i co robi Pan dziś.
Ale właśnie dlatego piszę wprost: Pańskie hasło „robimy, nie gadamy” — w obecnych realiach — po prostu nie działa.
Nie działa, bo trafia tylko do części społeczeństwa. Do tych, którzy i tak rozumieją więcej, śledzą politykę, potrafią łączyć fakty. Ale Polska to nie tylko oni. To także miliony ludzi, którzy nie analizują, nie śledzą, nie wnikają — tylko patrzą i słuchają. A oni nie widzą. Bo im się tego nie pokazuje.
Ci ludzie potrzebują konkretu. Obrazu. Powtarzanego przekazu. Codziennie. Bez wstydu i bez udawania, że „wyniki obronią się same”. Nie obronią się.
Polityka to nie tylko działanie. To także opowieść o działaniu. I dziś tę opowieść przegrywacie.
Pańscy przeciwnicy to rozumieli doskonale. Mówili — nieustannie, agresywnie, często bezczelnie. Nierzadko mijali się z prawdą, ale robili jedno skutecznie: docierali. Budowali emocję. Utrwalali przekaz. I dlatego wygrywali.
Dziś widzimy skutki: radykalizację, agresję, pogardę w przestrzeni publicznej. Media takie jak Telewizja Republika napędzają spiralę chaosu. Ludzie pokroju Bąkiewicza rosną w siłę, bo ktoś zostawił pole komunikacyjne puste.
A w polityce próżnia nie istnieje — zawsze ktoś ją wypełni. Dlatego apeluję jasno: Zacznijcie mówić. Dużo. Codziennie. Konsekwentnie.
Pokazujcie, co robicie. Tłumaczcie, co robicie. Powtarzajcie to, aż stanie się oczywiste. Bo jeśli tego nie zrobicie, przegracie — i to nie dlatego, że nic nie zrobiliście. Przegracie, bo nikt tego nie usłyszy.
W 2027 roku to może nie wystarczyć. I wtedy będzie już za późno na refleksję.
A wyborcy — ci, którzy dziś jeszcze dają Wam kredyt zaufania — mogą tego nie wybaczyć.
