Wiosna rozgościła się na dobre. Aż chce się żyć. Oddychać pełną piersią. Ciepło otula ramiona, radość przysiada gdzieś obok, a słońce — niespiesznie — wędruje po błękitnym niebie… Przynajmniej u nas.
Nadchodzi maj — najpiękniejszy z miesięcy. A gdy już wiosna buchnie majem, to… no właśnie — co się wydarzy? Ho, ho, ho… coś się zdarzy. Coś dobrego. Na pewno.
W Polsce maj ma swoją własną melodię — rozbrzmiewa śmiechem, odpoczynkiem, długimi dniami i jeszcze dłuższymi wieczorami. Majówka — wielka rzecz. Czas, który pachnie wolnością.
Niech
więc będzie dla Was łagodna i dobra — pełna oddechu od
codzienności,
od pracy, od obowiązków… a czasem i od sąsiadów
— tych barwnych, trochę szalonych, jak z piosenki Czerwonych
Tulipanów: https://youtu.be/qh0Ep-e9X3o?t=26
Lubię ten czas. Lubię też czerwone tulipany. Są w nich wspomnienia — ciepłe, jasne, trochę rozmyte, jak obrazy oglądane przez szybę w słoneczny dzień. Przypominają mi moje lata w Polsce, te dobre chwile, które zostają na długo, choć minęły już dawno.
Dlatego co roku, kiedy tylko zakwitają, patrzę na nie uważniej. Jakby mogły coś powiedzieć. Podchodzę do okna.
O, już są — stoją spokojnie w ogrodzie, jeszcze nie w pełni rozkwitłe, jakby czekały na właściwy moment. Ich kielichy powoli się otwierają, łapiąc ciepłe słoneczne promienie. Poczekam chwilę… niech słońce je pogłaszcze, niech rozkwitną w pełni.
I oto są — w całej swojej cichej, wiosennej chwale.
Drzewa wciąż jeszcze nieśmiałe, liści niewiele. Krzewy dopiero budzą się do życia. Może dlatego tulipany wydają się teraz ważniejsze — bardziej obecne.
Patrzę na nie przez chwilę. I myślę, że to wystarczy... Maj nadchodzi.
