Nietoperze nie tracą orientacji w ciemności. Więc co sprawia, że nagle wpadają w panikę?
„Jaskinia zadrżała, jakby coś obudziło się w jej kamiennym wnętrzu. Powietrze zgęstniało — ciężkie od kurzu i wilgoci — a ciszę rozdarł nagły, przenikliwy pisk. Nietoperze.
Wyrwane ze snu, wpadły w chaos. Ich skrzydła cięły powietrze, jakby uciekały przed czymś, czego nie dało się zobaczyć.
A przecież w normalnych warunkach nietoperze w jaskini poruszają się z niezwykłą precyzją. Dzięki echolokacji bezbłędnie odnajdują drogę nawet w absolutnej ciemności. Ich zachowanie rzadko bywa przypadkowe. Więc co poszło nie tak?”
To fragment mojej powieści fantasy „K-X ląduje”, w którym bohaterowie doświadczają zawału w jaskini i stają twarzą w twarz z czymś, co zakłóca naturalne zachowanie nietoperzy (link).
Ta scena nie wzięła się wyłącznie z wyobraźni. W dzieciństwie sama przeżyłam spotkanie z nietoperzami w jaskini — w Jaskini Radochowskiej, niedaleko Lądka-Zdroju. Pamiętam chłód, ciemność i moment, w którym cisza nagle zamieniła się w trzepot skrzydeł.
To doświadczenie wracało do mnie przez lata. Z czasem zaczęłam patrzeć na nietoperze inaczej. Nie tylko jak na stworzenia nocy, ale jako niezwykle precyzyjne, wrażliwe zwierzęta.
Ich zachowanie w jaskini nie jest chaotyczne — przeciwnie, opiera się na doskonałym systemie orientacji, jakim jest echolokacja. Dlatego każdy nagły niepokój w ich ruchach coś oznacza.
Po latach udało mi się zrobić zdjęcia nietoperzy z bliska — w ogrodzie zoologicznym Wilhelma w Stuttgarcie. Jedno z nich szczególnie zapadło mi w pamięć.
Nietoperz patrzył prosto na mnie. Jego spojrzenie było intensywne, skupione — niemal ludzkie. Przez chwilę miałam wrażenie, że próbuje coś przekazać. Jakby wiedział więcej, niż powinien.
Nie odczuwałam strachu. A przecież wiem, że w kulturze zachodniej — zwłaszcza tej zakorzenionej w chrześcijaństwie — nietoperze od dawna obarczone są mroczną symboliką. Kojarzone z nocą, śmiercią, demonami, budzą raczej niepokój niż zachwyt.
Ja jednak wybieram inną opowieść. Tę, która przychodzi z Chin, gdzie nietoperz staje się znakiem szczęścia, bogactwa i długowieczności. Symbol, który zamiast lęku niesie pomyślność. I ta interpretacja jest mi zdecydowanie bliższa.
Choć gdzieś głęboko pozostaje jeszcze cień dawnego respektu — jest on już tylko lekkim drżeniem, wspomnieniem.
Może to właśnie tamto spojrzenie, uchwycone na zdjęciu, oswoiło we mnie ten lęk. A może po prostu nauczyłam się patrzeć uważniej.