Przyszło nam żyć w czasach, które same siebie określają jako „ciekawe”. Z jednej strony sięgamy gwiazd i podziwiamy cuda technologii, z drugiej — świat wciąż targany jest pandemią, która nie zna litości i której nikt nie potrafi okiełznać.
Geopolityczna scena współczesności drży i trzeszczy w szwach. Każde wygaszenie konfliktu rodzi nowe ogniska niepokoju. Bliski Wschód tli się wciąż gniewem, a ponad cztery lata wojny rosyjsko-ukraińskiej pozostają niczym otwarta rana, która wstrząsa bezpieczeństwem Europy i globalnym porządkiem sił.
Niepokoi także rosnąca rywalizacja światowych mocarstw — Chin, USA i Rosji — niczym cienie olbrzymów, których kroki odczuwamy na całym globie. A wokół, tu i ówdzie, wybuchają lokalne spory o ziemię, wodę, bogactwa — jakby świat nie potrafił zaznać spokoju.
Jak długo potrwa ten chaos? Nikt nie zna odpowiedzi. Jedyne, czego możemy być pewni, to że nastała nowa era. Era niepokoju, w której poczucie bezpieczeństwa zdaje się ulotnym snem, a świat — wirującym labiryntem cieni i pyłu.
