No i zakwitły — aż serce się raduje...
Rozkwitły hojniej niż przed rokiem. Wtedy przymrozki odebrały im oddech, przygasiły obietnicę owocu. Teraz zima była łagodna — i drzewa, jakby wdzięczne, obsypały się kwieciem bez umiaru.
Taki mam widok z okien — wiosnę w czystej postaci. Zapach unosi się w całym domu, miękki i ciepły. Z nim zasypiam, z nim się budzę — jakby noc i dzień oddychały tym samym snem... I jak tu nie być szczęśliwym?
Trzy jabłonie stoją obok siebie, jak siostry. Ich zapach splata się i gęstnieje w powietrzu. Lubię w nim trwać — bez pośpiechu.
Pszczoły też wiedzą, co dobre. Od świtu krążą niestrudzenie, pracowite i pewne celu. Ich bzyczenie to rytm poranka — cichy hymn na cześć życia.
Będzie miód. Dużo miodu. I dobrze — bo bardzo lubię ten złocisty eliksir bogaty w witaminy, minerały i antyoksydanty.
A może to wszystko — to światło, ten zapach, ten ruch — zawstydzi choć na chwilę wszelkie niepokoje, które co rusz targają naszym światem… Oby.
