piątek, 27 marca 2026

Spirala snu. Jak zimują ślimaki winniczki

Śpią długo, jakby czas nie miał do nich dostępu. Ich sny zaczynają się jesienią — tam, gdzie ściółka miękko zapada się pod ciężarem liści, a świat powoli cichnie. Już w październiku znikają z powierzchni dnia, wybierając ukrycie pod zeschłą roślinnością, wśród tego, co opadłe, kruche i zapomniane.

Zagrzebują się głęboko, z wylotem muszli skierowanym ku górze — jakby zostawiały sobie ostatnie okno na świat. Wejście zamykają cienką warstwą śluzu, pozostawiając jedynie drobny otwór, przez który przepływa ledwie wyczuwalny oddech. Potem cofają się jeszcze dalej — w głąb własnego schronienia, w spiralę, która staje się ich zimowym światem.

Tam, warstwa po warstwie, budują kruche wieczko — z zastygającego śluzu, z czasu, z ciszy. I tak trwają, nieruchome, zawieszone między snem a czuwaniem, przez długie, chłodne miesiące.

Aż przychodzi wiosna. I wtedy, jakby po dobrze przespanej nocy, odrzucają swoje zamknięcie i powoli wracają do świata.





***

Jeżeli podoba Ci się to, co tworzę, postaw symboliczną kawę:

https://paypal.me/KacikDlaCzytajacych

Dziękuję 💓Halszka