niedziela, 22 lutego 2026

Zima — artystka niestrudzona — znów daje o sobie znać

I trzeba przyznać — czyni to po mistrzowsku. Szerokim pociągnięciem pędzla cudownie maluje las białą farbą.

Wczoraj o świcie mróz tylko lekko uszczypnął policzki — ledwie dwa stopnie poniżej zera — a jednak świat wyglądał, jakby zatrzymał oddech. Niebo wisiało nisko, ciężkie i ołowiane, lecz w lesie rozgrywała się cicha magia.

To kotlina — tu nocą snują się gęste mgły radiacyjne, cierpliwe i dokładne. Otulają drzewa, muskają trawy i gałęzie, by nad ranem zostawić po sobie misterną koronkę szadzi. Każda igła świerku, każdy suchy badyl, każda pajęcza nić lśniła jak utkane ze szkła.

Rankiem w lesie było jak w baśni. Ba — jak w królestwie Królowej Śniegu, gdzie cisza ma srebrzysty dźwięk, a czas płynie wolniej:


Bo Pani Zima bardzo się starała —
od świtu aż po zmierzch świat malowała.
Malowała cierpliwie, z namysłem, bez pośpiechu…
A gdy skończyła — stanęła z boku
i uśmiechnęła się lodowym uśmiechem,
widząc, jak po mistrzowsku go pomalowała.