Zima przyszła i odeszła — tylko na chwilę. Jej prawdziwe oblicze pokazało się na krótko, w pierwszych tygodniach stycznia. Teraz pojawia się jak cień: lekka mżawka, sypiący się śnieg, który w ciągu dnia cicho topnieje, jakby nigdy go nie było.
W powietrzu czuć już wiosnę. Nie tylko w zapachu ziemi, nie tylko w odgłosie ptaków, które odważnie wypełniają ciszę śpiewem. Wiosnę widać też w ogrodzie, wśród pierwszych, nieśmiałych kwiatów.
Przebiśniegi. Małe latarnie światła przebijające przez szarość. Kilka dni temu zakwitły w ziemi jeszcze twardej od mrozu. Dziś nocna zmarzlina ścisnęła ich płatki, a zamarzająca mżawka skropliła ich delikatne główki. Ale one przetrwają — jak co roku. Ciche, nieugięte, wierne rytmowi przyrody.
Nadchodząca wiosna jest nie do powstrzymania. Ptaki wyćwierkały mi jej pewność, a ziemia odpowiada pierwszym zielonym pąkom. I choć zima jeszcze od czasu do czasu podnosi głowę, jej podrygi są już tylko wspomnieniem.
