niedziela, 1 lutego 2026

Szadziowe drzewa i mglista bajka

Człowiek śpi nocą, a Matka Natura cicho, cierpliwie, z niewidzialną gracją, tworzy swoje dzieła. W mroźny, mglisty poranek las budzi się w srebrzystym blasku – gałęzie przybrane w lód, konary utkane z kryształowego pyłu, każdy zeschy listek lśni jak maleńkie lustro. Mgła wije się między drzewami, tańczy w powietrzu, spotyka mróz i w tej magicznej chwili powstaje szadź. Szadź, która wszystko odmienia, wszystko czyni ciche, wszystko czyni święte.

Aż dech zapiera. Aż serce bije mocniej. Drzewa stają się strażnikami zimy, majestatycznymi, dostojnymi, nieruchomymi, a jednak pełnymi życia. Cisza poranka wypełnia każdy zakamarek lasu, każdy krok wśród szeleszczących liści staje się świętem, staje się modlitwą. Nie sposób przejść obok nich obojętnie – nie sposób nie patrzeć, nie słuchać, nie czuć.

Wyglądają jak z bajki. Wyglądają, jakby ktoś obsypał świat kryształami, jakby ktoś zatrzymał czas. Gałęzie szeptają, mgła szepcze, lód migocze: „Uwiecznij mnie. Uwiecznij mnie, nim zniknę. Uwiecznij mnie, nim magia przeminie”.

I wtedy człowiek, choć śpiący, staje się częścią tej baśni, choć milczy, słyszy, choć nie rusza się, czuje.