Czy to ładnie, czy nieładnie,
to wygląda jednak składnie...
Gdy ktoś młodzież wciąż znieważa,
niech go gest ten nie obraża.
INNE MOJE BLOGI TO: 1. "Szczęśliwa Kobieta" - Blog na tematy z życia wzięte; 2. "Na cętce źrenicy i w obiektywie" - Blog fotograficzny
Czy to ładnie, czy nieładnie,
to wygląda jednak składnie...
Gdy ktoś młodzież wciąż znieważa,
niech go gest ten nie obraża.
Złączone ręce,
nabożna mina...
wszystko — co złe,
nie jego wina (?).
***
Jestem wybrańcem
polskiego narodu,
wielkim patriotą
znanym od młodu.
Wszak kocham Polskę,
wszystkich Polaków,
dbam o ich dobro,
nie zbieram haków.
Nigdy nikogo
nie krytykuję,
toż LGBT
nawet miłuję.
Dziwi mnie przeto,
że tak się dzieje:
czczą mnie wyznawcy,
reszta się śmieje.
Gorszy sort ludu
nie chce mnie słuchać,
zwie dyktatorem,
chce z rządu wypchać.
Jeślim dyktator,
to jak Piłsudski,
z historii szkolnej
(nie tej bez maski).
* Najgorszy jest zły człowiek, który udaje dobrego.
Moczenie kija jest rytuałem...
A kto go kocha, doskonale wie,
że choć to sprzeczne z pewnym morałem,
trudno samą rybką zadowolić się.
Z cyklu: „Pół żartem, pół serio”
Świadczą o dobrym zdrowiu psychicznym
osób wrażliwych i kreatywnych,
z talentem do życia i artystycznym...
niezrozumiałych zwykle dla innych.
Na to wygląda. W końcu w kalendarzu też jej już niewiele dni zostało. Widać wyraźnie, że powoli przygotowuje się do drogi na południe… I dobrze! Czas na nią! Wprawdzie Europejczykom w tym roku aż tak bardzo się we znaki nie dała, jak Amerykanom na ten przykład. Była jednak jakaś taka dziwna.
U nas, jak to w górach, niemalże co roku jest dużo śniegu. Tym razem jednak niewiele go było. A jak był, to szybko się topił.
A mi w to graj, mówiąc szczerze, bo to codzienne odśnieżanie nieraz mi bokiem wychodziło.
Za miastem w lasach i na polach śnieg się jeszcze gdzieniegdzie utrzymuje. To też dobrze! Bo tam białe widoki są cudowne. Czasem aż dech zapiera, widząc to piękno zimowej natury. Jednak z dnia na dzień jest go coraz mniej. Bo i zimy jest coraz mniej.
Pani Zima okulary zakłada,
W podróż się wybiera… Uwierzycie?
U progu Wiosenka stoi już rada
i aż się rwie, by umilić nam życie.
Wiosenka, choć dopiero u progu
to jednak wcale nie próżnuje,
swą wonią wyciąga zwierzynę z barłogów,
a nam cudeńka swe pokazuje.
W brzozowym lasku niedaleko Lubiąża, gdzie sarenki żyją w małym rudlu*, wielkie dziś poruszenie. Sprawił to wiaterek, który od samego rana szumi wesoło, niosąc ze sobą wspaniałą nowinę:
— Szuuu... szuuu... szuuu... nadchodzi wiosna, piękna, kwiecista, radosna... Szuuu... szuuu... szuuu!
Wszystkie sarenki z zaciekawieniem zaczęły strzyc uszami i przysłuchiwać się wiaterkowi. Chciały dokładnie zrozumieć jego szum, starając się nie uronić z niego ani jednego słowa.
— Jak cudownie! — pisnęła wreszcie najodważniejsza z nich.
Po chwili wszystkie sarenki, ciesząc się ogromnie, zaczęły tupać raciczkami o podściółkę i wtórować jej piskiem o różnej tonacji.
Brzozowy lasek rozbrzmiał chóralną muzyką. Wiaterek musiał się zdrowo napracować, aby jego szum nie został zagłuszony. Szumiał więc co tchu głośno, coraz głośniej:
— Szuuu! Szuuu! Szuuu! Teraz mnie słuchajcie! Teraz mnie słuchajcie! I bardzo was proszę, wysłuchajcie do końca!
Sarenki natychmiast posłusznie zamilkły i z jeszcze większym zaciekawieniem nastawiły uszu, a wiaterek szumiał dalej:
Niech kilka z was ruszy na pola i łąki wokół Lubiąża, by moją radosną nowinę przekazać zimującym tam sarenkom i zachęcić je do powrotu do lasu, zanim rolnicy zaczną tam swoje wiosenne prace. W lesie, jak już wiosna zawita na dobre, wszystkie będziecie miały dużo pożywienia i najlepsze warunki do życia. Ja muszę was teraz pożegnać, bo mam ważną misję do spełnienia. Otóż zmierzam do miejsca pod Lubiążem, gdzie mądrzy Lubiążanie zbudowali potężną farmę wiatraków, które będą produkować energię elektryczną za pomocą generatorów napędzanych moją siłą. A że z wiosną Lubiążańscy rolnicy będą potrzebować dużo więcej prądu, muszę zacząć tam dmuchać już dzisiaj... Które więc z was zgłoszą się na ochotnika, by wykonać to zadanie?
— Ja, ja! — zawołała najodważniejsza sarenka. — Ja i moja przyjaciółka. My we dwie wykonamy to zadanie należycie... Już ruszamy.
Leśnym traktem biegną dwie młode sarenki,
* Rudel — stado dziko żyjących zwierząt stadnych tego samego gatunku.
Internet żyje swym własnym życiem,
wie o tym każdy, to nieodkrycie,
czasami jednak zdziwić potrafi,
jak znajdziesz siebie nie w tej parafii.
Swoim zwyczajem w trakcie gotowania obiadu słucham aktualnych wiadomości w Internecie oraz wypowiedzi różnych polityków. W miniony piątek padło na Leszka Millera, na jego Live Chat z 23 lutego.
Jakie było moje zdziwienie, kiedy nagle po prawej stronie, w miejscu, gdzie zapowiadane są kolejne filmiki, zobaczyłam... siebie, to znaczy moje zdjęcie — w relacji z konferencji Polski 2050.
— No coś takiego! A to co się dzieje?! O co tu chodzi? — myśli zakotłowały mi się w głowie.
Przez chwilę zastanawiałam się, co też może być tego powodem. Jednak nic budującego do głowy mi nie przychodziło. W końcu parokrotnie wyłączałam i włączałam YouTube, moje zdjęcie ciągle tam jednak tkwiło.
Zdziwko mnie wzięło niesamowite. Bo jak to tak?! Z Polską 2050 nie mam nic wspólnego, a tu nagle taki numer?
Czekałam parę dni, z myślą, że to się jakoś samo wyjaśni, ale nie, do tej pory się nie wyjaśniło. Nie wiem, co mam o tym myśleć.