Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pół żartem pół serio. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pół żartem pół serio. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 lipca 2026

Не думай, не думай, все равно царем не будешь.*



To skojarzenie przychodzi natychmiast (i to — jakże trafnie — по-русски), gdy patrzy się, jak rzeczony „władca” coraz wyraźniej traci grunt pod nogami.

Jeszcze niedawno jego „poddani”, trzymani twardą ręką w żelaznym uścisku, zachowywali się jak posłuszne popychadła. Dziś — ku jego wyraźnemu zdziwieniu — zaczynają mówić własnym głosem. A nawet… stawiać opór.

Bo władza, która opiera się wyłącznie na strachu, prędzej czy później zaczyna się kruszyć. Najpierw po cichu, od środka. Potem — już całkiem głośno.


* Не думай, не думай, всё равно царём не будешь — w dosłownym tłumaczeniu: „Nie myśl, nie myśl — carem i tak nie będziesz”. To znane rosyjskie powiedzenie, używane wobec tych, którzy mierzą zdecydowanie wyżej, niż pozwala im rzeczywistość.


niedziela, 12 lipca 2026

Pasikonik patrzy i nie wierzy — co Niemcy zrobili z tym meczem?!

 


Wpadł do naszego ogrodu na mecz Niemcy–Ekwador, usiadł na piłce nożnej leżącej na stole i oglądał razem z nami całą grę na ekranie laptopa.

Siedział spokojnie, analizując każdy ruch na boisku. Przy kolejnej nieudanej akcji Niemców miał już coraz bardziej naburmuszoną minę, jakby chciał fuknąć: „No i co to miało być za podanie?!”.

My zresztą też nie wyglądaliśmy lepiej — tym bardziej że Niemcy w końcu przegrali z kretesem.

Pasikoniki są rzeczywiście świetnymi „obserwatorami” — potrafią długo siedzieć w jednym miejscu, więc nic dziwnego, że idealnie nadają się na kibiców.

***

A tak już na poważnie, trzeba przyznać, że pasikonik siodlasty (Ephippigera ephippiger) to bardzo rzadki gatunek owada prostoskrzydłego z rodziny pasikonikowatych.
Charakteryzuje się — jak widać na zdjęciu — masywną budową, nieco skróconymi skrzydłami oraz specyficznym, przypominającym siodło, kształtem przedplecza.

Dodam jeszcze, że w tym „sportowym kadrze z naturą” miałam szczęście utrwalić (z czego jestem bardzo dumna) samicę pasikonika. Wskazuje na to bardzo charakterystyczna cecha: na końcu jej odwłoka widoczne jest pokładełko — lekko zakrzywiony „kolec” przypominający szablę. To narząd, którym samica składa jaja w ziemi lub roślinach.


piątek, 19 czerwca 2026

Kocia powaga vs. ludzka słabość...

 


Manifest poranny wkurzonego kota:

Serio jeszcze śpicie? To jest skandal! Kto tu rządzi? Nie po to was mam. Weźcie się ogarnijcie... Ile mam czekać? To wcale nie jest śmieszne. Nie testujcie mojej cierpliwości. Otwierajcie natychmiast!... Koniec żartów. Zaczynm larum: miauuu + skomlenie deluxe.

Tak wygląda egzekucja praw podstawowych kota z sąsiedztwa — wierszyk w obrazie.


poniedziałek, 20 kwietnia 2026

poniedziałek, 30 marca 2026

środa, 21 stycznia 2026

Zbliża się luty. Podkuj buty...

 


Luty nadchodzi cicho, ale skutecznie. Nie pyta o zgodę, nie bierze jeńców i bardzo szybko sprawdza, kto ma dobre buty, a kto tylko dobre chęci. Bo w lutym najważniejsze jest jedno: utrzymać pion. Choć, jak się okazuje, nie zawsze się to udaje. Opis w obrazie.


wtorek, 20 stycznia 2026

„Nie wyskakuj z ważką” — usłyszałam i od razu wiedziałam, że wyskoczę

Bo jeśli coś ma skrzydła, historię i niejasne znaczenie, prędzej czy później i tak sprawdzę, co się za tym kryje.

Szłam z córką brzegiem Dunaju. Rzeka niosła swój ciężki, brunatny oddech, a na murach pobliskich domów, to tu, to tam, pojawiały się ważki — lekkie, kolorowe, jakby nie z tego świata. Jednej z nich nie potrafiłam minąć obojętnie. Zatrzymałam ją w kadrze, jak się zatrzymuje chwilę, zanim zniknie.

Córka roześmiała się i powiedziała, żebym „nie wyskakiwała” z tą ważką gdzieś publicznie. Podobno w świecie graficiarzy symbole bywają dwuznaczne, a skrzydła nie zawsze znaczą wolność.

Skinęłam głową, ale ciekawość już zaczęła swoją pracę. Po powrocie do domu zajrzałam więc tam, gdzie dziś zagląda się po znaczenia — do Internetu. I dowiedziałam się, że ważka bywa znakiem nieśmiertelności, odnowy, obietnicą po złych czasach.

Uśmiechnęłam się. Brzmiało to pocieszająco. Pomyślałam, że mogę jej używać bez lęku. Tym bardziej że zawsze mnie zachwycały — kruche, świetliste, niemal bajkowe, jakby ktoś narysował je z samego światła.

Z tą nieśmiertelnością to pewnie przesada. Ale czasy są takie, że chętnie przymykamy oko na przesadę. Są złe — nie tylko za sprawą putinowsko-trumpowskich wichrów, które przetaczają się nad światem — więc każda obietnica odnowy ma dziś swoją wagę.

Japończycy musieli to rozumieć od dawna. Ważka powraca w ich sztuce i poezji, aż w końcu stała się nazwą samej Japonii — Akitsu-shima, wyspy ważek. Jakby kraj mógł być owadem: delikatnym, a jednak trwającym.

I wtedy trafiam na zdanie, które burzy ten spokojny obraz. Okazuje się, że ważki należą do nielicznych stworzeń, u których dorosłość może paść ofiarą dzieciństwa. Podczas składania jaj larwa potrafi zaatakować samicę. Świat zamyka się w okrutnym kręgu.

No proszę. Nawet tutaj cień pada na skrzydła. Mam jednak nadzieję, że córka nie to miała na myśli. Że ostrzegała mnie tylko przed nadmiarem symboli, nie przed samą ważką.




***

Jeżeli podoba Ci się to, co tworzę, wesprzyj i postaw kawę:

https://paypal.me/KacikDlaCzytajacych


niedziela, 23 listopada 2025

Życie mamy jedno — i co w nim najważniejsze? O uśmiechu i pogodzie ducha

 


Uśmiech i pogoda ducha to jedne z niewielu rzeczy, które naprawdę są w naszym zasięgu — niezależnie od wieku i okoliczności. Z humorem łatwiej przejść przez codzienność, nawet gdy droga bywa wyboista. Ten obrazek przypomina mi, że radość życia nie ma terminu ważności, a śmiech potrafi zamienić kałuże w przygodę. Może właśnie tego warto się trzymać najbardziej.


czwartek, 9 października 2025

Satyra samoistna — z Marszałkiem Hołownią, jako bohaterem

Kiedy dziś rano zajrzałam na mój profil na Facebooku, od razu przykuła mój wzrok lewa strona — ta, gdzie wyświetlają się wszystkie obrazki z moimi autorskimi tekstami. I co się stało? Buchnęłam takim śmiechem, że aż oblałam się kawą trzymaną w dłoni!

A cóż to takiego mnie tak rozbawiło? Ano, wśród wielu mniej lub bardziej poważnych obrazków, zobaczyłam jedno prawdziwe cudo — konfigurację, która sama się stworzyła!

Niby nic niezwykłego: każdy z tych obrazków zawierał wierszyk o zupełnie innym temacie. Ale w tej akurat „obciętej konfiguracji”, że się tak wyrażę, los postanowił zabawić się w poetę — i ni stąd, ni zowąd powstała z tego zupełnie nowa satyra. Jak to możliwe?

Otóż na górnym obrazku widniał mój wierszyk „Zemsta Stalina” — o barszczu Sosnowskiego, tym „prezencie” od naszych wschodnich sąsiadów. A pod nim — „Jaki marszałek, taka polityka”, czyli o zdradzie Szymona Hołowni.

I nagle, patrzę — a tu tylko ich pierwsze wersy, przypadkiem ułożone jeden pod drugim, zaczynają mówić jednym głosem! Choć pisane były w innej formie, w innym rymie i zupełnie nie do pary, treściowo — o dziwo! — dopasowały się do siebie jakby z premedytacją. I tak oto powstała... satyra samoistna.



Wygląda na to, że Facebook też ma poczucie humoru. Ale dla jaśniejszego przekazu, który — z pewnością będzie bardziej zrozumiały dla tych, co choć trochę znają życiorys bohatera satyry — sama również zrobiłam (kliknij w obraz) nieco wyraźniejszy kolaż tego facebookowego dzieła.