* Światowy Dzień Uśmiechu — to radosne święto jest obchodzone od 1999 roku zawsze w pierwszy piątek października.
INNE MOJE BLOGI TO: 1. "Szczęśliwa Kobieta" - Blog na tematy z życia wzięte; 2. "Na cętce źrenicy i w obiektywie" - Blog fotograficzny
* Światowy Dzień Uśmiechu — to radosne święto jest obchodzone od 1999 roku zawsze w pierwszy piątek października.
Ktoś kiedyś mi powiedział,
że ładny uśmiech mam,
lecz on o tym nie wiedział,
że to dla was… i dzięki wam.
To do was uśmiecham się serdecznie,
by przywołać uśmiech na waszą twarz.
I będę to robić wiecznie —
radość mi sprawia uśmiech wasz.
Wszak uśmiech działa niczym balsam
na skołatane serce i duszę.
Jeśli nie potrafisz uśmiechnąć się sam,
ja swym uśmiechem pomóc ci muszę.
Dla mnie to przecież czysta przyjemność —
w uśmiechu się czuję zwiewnie i lekko.
Niestraszna mi wtedy nawet ciemność,
i nigdzie nie jest mi za daleko.
Proszę, uśmiechnij się do mnie i ty —
poczujesz się miło i wesoło.
Na trudy życia to lek prosty;
gdy to pojmiesz —
sam zaczniesz rozsiewać go wkoło.
Uśmiech uśmiechającej się w wieku 20 lat... i pół wieku później. 😁😂
Z cyklu: „Pół żartem, pół serio”
Co to jest, że ludzie się tak blondynek czepiają? O co im chodzi? Bo na pewno nie o to, o czym te wszystkie dowcipy o blondynkach mówią. Ani krzty prawdy w nich nie ma. Jeśli chodzi oczywiście o te cechy charakteru, z których się wszyscy dowcipnisie w swoich dowcipach z blondynek natrząsają. Bo niby co, takie żałosne cechy charakteru i głupawe zachowania są domeną blondynek? Akurat! Jak już, to równie dobrze wszystkie te przywary można porozdzielać pomiędzy szatynki, brunetki i rude. Ale nie, uczepili się tylko blondynek, dowcipnisie od siedmiu boleści… Cholewcia!
Sama jestem blondynką od urodzenia i wcale nie czuję się aż taka głupia, naiwna, niepozbierana, a już na pewno nie niezaradna. Słyszycie, twórcy dowcipów o blondynkach?! No może jedynie roztrzepana ździebełko… Hmmm? Ale tylko ździebełko. Jednak cała reszta cech i zachowań blondynki z dowcipów nic a nic mnie nie dotyczą… No!
Czy to blond dziecię wygląda na przyszłą głupią blond niewiastę? A czy na głupią wygląda ta blond niewiasta? A czy latorośl blond niewiasty i blond latorośl latorośli blond niewiasty wyglądają na głupich?... No chyba też nie.
Niechby kto spróbował powiedzieć, że tak, albo chociażby, że nie wie… Nooo!... wtedy z blond mamą i z blond babcią w tej samej osobie będzie miał do czynienia… I zaraz się dowie, jaka jest najgorsza bomba na świecie.
No jaka jest najgorsza bomba? Kto wie, rączka do góry! Ha, nikt? A ja, blondynka, wiem… Oczywiście, że blondynka. Wpada w oko, rani serce, dziurawi kieszeń i wychodzi bokiem.
Trochę sobie podowcipkowałam, bo sama lubię dowcipy o blondynkach… Ale takie w miarę mądre i niezbyt wulgarne. Lubię się śmiać, lubię więc i dowcipy. Szczególnie o blondynkach. Bo też w myśl znanej zasady: „Nie ważne jak o tobie mówią, ważne żeby mówili”, znaczyłoby jak nic, że się o blondynkach myśli więcej niż o… Eee tam, nie będę wymieniać, bo się jeszcze wszystkie te brunetki, szatynki i rude obrażą. Ale że mężczyźni kochają blondynki to pewne, wszak to oni są przeważnie autorami dowcipów o nich.
A tak na poważnie, to my blondynki dobrze wiemy, że blondynka to nie kolor włosów, to pewien typ umysłowości, a raczej jej brak.
Na koniec kilka dowcipów o blondynkach:
Dlaczego
blondynce nie można mówić na ucho?
— Bo
jej echo głowę rozerwie.
&
Blondynka
do chłopaka:
— Bardzo cię lubię. Mówisz
mi takie przyjemne rzeczy — że jestem
ładna, mądra, kochana, jedyna... Jesteś bardzo miły.
Chłopak: — I mam tylko jedną wadę:
kłamię.
&
Jak blondynka przechodzi na czas zimowy? — Wkłada zegarek do lodówki!
&
Dlaczego blondynki nie potrafią zrobić kostek lodu? — Bo ciągle zapominają przepisu.
&
Podchodzi blondynka do Informacji PKP: — Przepraszam, jak długo jedzie pociąg z Krakowa do Warszawy?
— Chwileczkę....
— Dziękuję!!!
No i ostatni, żeby już pełna jasność była:
Brunetka, ruda i blondynka założyły się, że przepłyną 20 kilometrów z wyspy na brzeg lądu. Brunetka przepłynęła 5 km, straciła siły i utopiła się. Ruda przepłynęła 10 km, straciła siły i utopiła się. Blondynka przepłynęła 19,5 km, po czym stwierdziła, że nie ma siły płynąć dalej, więc wróciła na wyspę.
Z cyklu: „Pół żartem, pół serio”
Ktoś kiedyś mi powiedział,
że ładny uśmiech mam,
lecz on o tym nie wiedział,
że to dla was… i dzięki wam.
To do was uśmiecham się serdecznie,
by przywołać uśmiech na waszą twarz.
I będę to robić wiecznie,
gdyż radość mi sprawia uśmiech wasz.
Wszak uśmiech działa niczym balsam
na skołatane serce i duszę.
Jeśli nie potrafisz uśmiechnąć się sam,
ja swym uśmiechem pomóc ci muszę.
Dla mnie to wszakże czysta przyjemność,
w uśmiechu się czuję zwiewnie i lekko.
Niestraszna mi wtedy nawet ciemność
i nigdzie mi nie jest za daleko.
Proszę, uśmiechnij się do mnie i ty,
poczujesz się miło i wesoło.
Na trudy życia wszak lek to prosty
(gdy pojmiesz to),
będziesz wnet sam rozsyłać go wkoło.