niedziela, 9 stycznia 2022

piątek, 7 stycznia 2022

Niepewny los kochanki

 

Pewna niewiasta ze wsi Szczepanki

rolę wójtowej grała kochanki.

Korzyści miała więc wiele,

osiągała swoje cele...

Póki nie znalazł nowej wybranki.



Święta, święta i po świętach... Uff, jaki spokój!

Święta minęły, Nowy Rok przywitany, Mikołaj spokojnie wraca do Laponii. Pani Zima zostaje... Łaski nie robi.


Zawitała w dniu wczorajszym po południu. Nie wiem, czy łaskawie. Pal sześć przysłówek, ważne że jest.

Poranek był jeszcze słoneczny, ale około południa zerwał się silny wiatr, niebo zaciągnęło się ciemnymi chmurzyskami i sypnęło śniegiem. Wreszcie! Dzisiejsza poranna wędrówka była więc iście zimowa. I takie niech będą kolejne... Aż do wiosny.


Z cyklu: „Pół żartem, pół serio”

 

czwartek, 6 stycznia 2022

Leniwą zimę można wykorzystać

Zima znów się nie popisała. Owszem, pojawiła się, ale tylko w kalendarzu. Najpiękniejszy jej czas dla nas, przypadający na okres Świąt Bożonarodzeniowych i wejścia w Nowy Rok, z powodu jej lenistwa (a może słusznej obrazy?) był niestety szarobury. Trudno!... Trudno? To jest wkurzające!

Trwa już ponad dwa tygodnie... I co? I śniegu nadal ani widu, ani słychu. Dni są często słoneczne, bywa, że i całe niebo tonie w błękitne, a temperatura w ciągu dnia plusowa prawie codziennie.

Jak tak, to... w to mi graj! Znaczy się nadal mogę jeździć rowerem. I jeżdżę. W drugim dniu astronomicznej zimy, między przedświątecznymi zajęciami, byłam już na kolejnej w grudniu wycieczce rowerowej.

Pogoda z temperaturą +5° C pozwoliła mi na dłuższe rowerowanie. Wcale mi nie było zimno, wręcz przeciwnie, nawet się spociłam. 

 


W cieniu wszędzie było widać jeszcze szron — po lekko mroźnej nocy... I tylko w takich miejscach. Słońce, zabawiając się cieniem, świeciło jednak coraz mocniej i pewnie za jakiś czas szron znikł... Nie czekałam, żeby się przekonać, pognałam dalej.

 


Nisko położone słońce nad horyzontem, jak zwykle o tej porze, chwilami oślepiało niemiłosiernie. Trzeba było naprawdę bardzo uważać, żeby gdzieś nie wyrżnąć. Zwłaszcza na asfaltowej drodze, bo na niej dodatkowo strasznie ślisko było. 

 

 

Na szczęście długo nie jechałam asfaltówką. Tylko wtedy, kiedy musiałam się przemieścić z jednego lasu do drugiego.

 


Gdy pędzę z górki nigdy nie siedzę na siodełku. Stoję zawsze na pedałach. Pochylona oczywiście, coby zmniejszyć opór powietrza. Uwielbiam taką jazdę. Czuję się wtedy jak ptak. Wolna i szczęśliwa... Bo:

Rower to mój dobry druh,

Dzięki niemu jestem zdrów,
Dzięki niemu zwiedzam świat,
Dzięki niemu jestem rad.


Kiedy tylko znajdę czas,

Hop na rower... no i gaz!
Pedałuję co sił w nogach,
Rower chyżo gna po drogach.


Licznik prędkość pokazuje.

Coraz szybciej pedałuję...
Chcę podziwiać piękną dal,
Póki życia... jak Bóg da.



Z cyklu: "Opowieści o poważnej i żartobliwej treści


Płonne marzenia starego konia

 

 Siwy koń staruszek

pasie się i prycha,
chrapami chłonąc luft,
do kasztanki wzdycha.

A kasztanka młoda

patrzy nań zdziwiona,
wszak takiego starca
nie życzy sobie ona.




Z cyklu: Zoologia stosowana”


wtorek, 4 stycznia 2022

Marsz z kijkami Nordic Walking to samo zdrowie

I znów korzystam z okazji, aby przypomnieć o tej wspaniałej formie aktywności fizycznej, jaką jest Nordic Walking. To najlepsza forma, którą mogą uprawiać osoby w każdym wieku i na każdym poziomie sprawności. Jestem o tym przekonana, bo z kijkami od lat:

 

Maszeruję po lesie raźnym krokiem

Nasi leśnicy mnie z tego znają

i na mój widok ręką machają,
a ja z uśmiechem im odpowiadam
i się do marszu bardziej przykładam.
 
 

Marsz z kijkami mobilizuje wiele mięśni, a przy tym odciąża stawy i kręgosłup. Kijki wyposażone są w antypoślizgowe uchwyty i specjalne zapięcia. Mają także dwie końcówki: gumową — przeznaczoną do chodzenia po twardym podłożu, oraz szpiczastą — do chodzenia po lesie czy plaży. Można je kupić z regulowaną długością, czyli teleskopowe, ale również jednoczęściowe, dobierane do wzrostu.

Regularnie uprawianie tego sportu znakomicie wpływa na stan zdrowia. Technika jest prosta. Bardzo szybko można ją opanować. W Internecie jest wiele porad. Trzeba tylko pamiętać, aby dopasować kijki do swojego wzrostu, i kiedy się już maszeruje, nie należy się nimi podpierać, a odpychać od podłoża — pod odpowiednim kątem.

***

Wczoraj rano nie tylko kijki zaliczyłam, ale także (pod wieczór) zdrową, dwugodzinną wędrówkę po górach wraz z córką i psami. Momentami było ciężko, wysoko, lecz w sumie było wspaniale. Widoki niesamowite. Pokonaliśmy 8,57 km. Jak zeszliśmy z gór było już ciemno. 

 

 

Łapię za kijki i raźnym krokiem maszeruję po lesie

 Nasi leśnicy mnie z tego znają

i na mój widok ręką machają,
a ja z uśmiechem im odpowiadam
i się do marszu bardziej przykładam.
 

Z głową do góry, piersią do przodu

tak już zasuwam prawie od młodu.
I zdrowa jestem, rzadko choruję,
swoje baterie wciąż tak ładuję.
 

Czy o poranku, czy też z wieczora,

by wyjść na kijki nieważna pora.
Kto tylko zacznie ten sport uprawiać,
z pewnością będzie innych namawiać.

 

Co i ja — uparcie — czynię! O każdej porze roku. ;)