Podła szeptucha z wioski Uherce
ma już czas jakiś złamane serce.
Pragnęła być podziwianą,
złą opinią nieskalaną,
lecz lud się poznał na jej złej gierce.
INNE MOJE BLOGI TO: 1. "Szczęśliwa Kobieta" - Blog na tematy z życia wzięte; 2. "Na cętce źrenicy i w obiektywie" - Blog fotograficzny
Podła szeptucha z wioski Uherce
ma już czas jakiś złamane serce.
Pragnęła być podziwianą,
złą opinią nieskalaną,
lecz lud się poznał na jej złej gierce.
Pewna niewiasta ze wsi Szczepanki
rolę wójtowej grała kochanki.
Korzyści miała więc wiele,
osiągała swoje cele...
Póki nie znalazł nowej wybranki.
Święta minęły, Nowy Rok przywitany, Mikołaj spokojnie wraca do Laponii. Pani Zima zostaje... Łaski nie robi.
Zawitała w dniu wczorajszym po południu. Nie wiem, czy łaskawie. Pal sześć przysłówek, ważne że jest.
Poranek był jeszcze słoneczny, ale około południa zerwał się silny wiatr, niebo zaciągnęło się ciemnymi chmurzyskami i sypnęło śniegiem. Wreszcie! Dzisiejsza poranna wędrówka była więc iście zimowa. I takie niech będą kolejne... Aż do wiosny.
Z cyklu: „Pół żartem, pół serio”
Trwa już ponad dwa tygodnie... I co? I śniegu nadal ani widu, ani słychu. Dni są często słoneczne, bywa, że i całe niebo tonie w błękitne, a temperatura w ciągu dnia plusowa prawie codziennie.
Jak tak, to... w to mi graj! Znaczy się nadal mogę jeździć rowerem. I jeżdżę. W drugim dniu astronomicznej zimy, między przedświątecznymi zajęciami, byłam już na kolejnej w grudniu wycieczce rowerowej.
Pogoda z temperaturą +5° C pozwoliła mi na dłuższe rowerowanie. Wcale mi nie było zimno, wręcz przeciwnie, nawet się spociłam.
W cieniu wszędzie było widać jeszcze szron — po lekko mroźnej nocy... I tylko w takich miejscach. Słońce, zabawiając się cieniem, świeciło jednak coraz mocniej i pewnie za jakiś czas szron znikł... Nie czekałam, żeby się przekonać, pognałam dalej.
Nisko położone słońce nad horyzontem, jak zwykle o tej porze, chwilami oślepiało niemiłosiernie. Trzeba było naprawdę bardzo uważać, żeby gdzieś nie wyrżnąć. Zwłaszcza na asfaltowej drodze, bo na niej dodatkowo strasznie ślisko było.
Na szczęście długo nie jechałam asfaltówką. Tylko wtedy, kiedy musiałam się przemieścić z jednego lasu do drugiego.
Gdy
pędzę z górki nigdy nie siedzę na siodełku. Stoję zawsze na
pedałach. Pochylona oczywiście, coby zmniejszyć opór powietrza.
Uwielbiam taką jazdę. Czuję się wtedy jak ptak. Wolna i
szczęśliwa... Bo:
Rower to mój dobry druh,
Kiedy tylko znajdę czas,
Licznik prędkość pokazuje.
Z cyklu: "Opowieści o poważnej i żartobliwej treści
Siwy koń staruszek
A kasztanka młoda
Z cyklu: „Zoologia stosowana”
Maszeruję po lesie raźnym krokiem
Nasi leśnicy mnie z tego znają
Marsz z kijkami mobilizuje wiele mięśni, a przy tym odciąża stawy i kręgosłup. Kijki wyposażone są w antypoślizgowe uchwyty i specjalne zapięcia. Mają także dwie końcówki: gumową — przeznaczoną do chodzenia po twardym podłożu, oraz szpiczastą — do chodzenia po lesie czy plaży. Można je kupić z regulowaną długością, czyli teleskopowe, ale również jednoczęściowe, dobierane do wzrostu.
Regularnie uprawianie tego sportu znakomicie wpływa na
stan zdrowia. Technika jest prosta. Bardzo szybko można ją
opanować. W Internecie jest wiele porad. Trzeba tylko pamiętać,
aby dopasować kijki do swojego wzrostu, i kiedy się już
maszeruje, nie należy się nimi podpierać, a odpychać od podłoża
— pod odpowiednim kątem.
***
Wczoraj rano nie tylko kijki zaliczyłam, ale także (pod wieczór) zdrową, dwugodzinną wędrówkę po górach wraz z córką i psami. Momentami było ciężko, wysoko, lecz w sumie było wspaniale. Widoki niesamowite. Pokonaliśmy 8,57 km. Jak zeszliśmy z gór było już ciemno.
Nasi leśnicy mnie z tego znają
Z głową do góry, piersią do przodu
Czy o poranku, czy też z wieczora,
Co i ja — uparcie — czynię! O każdej porze roku. ;)