Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiosna zawitała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiosna zawitała. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 kwietnia 2021

Wczesnowiosenny las mgłą osnuty straszy?

Jako że kocham naturę, często bywam w lesie, by o każdej porze roku podziwiać jej piękno. W lesie za każdym razem odkrywam coś niezwykłego, coś, obok czego nie mogę przejść obojętnie. Tym razem podziwiałam obłoki mgły otulające leśne krajobrazy.

To nie tylko ciekawe widoki, ale także samo zdrowie. Wszak wędrując we mgle, wspaniale można się dotlenić. Wtedy nawet forsujący marsz nie męczy. Oddycha się lekko i przyjemnie. 

A kiedy coś strasznego, wtopionego we mgłę stanie nagle na drodze, bo to się przecież zdarzyć może, wtedy jeszcze mocniej można się dotlenić... uciekając w te pędy, by jak najszybciej i jak najdalej znaleźć się od tego miejsca.

 



Z cyklu: "Co w przyrodzie piszczy"


środa, 31 marca 2021

Okno na leśną przyrodę

 

Wiosna trwa już od dziesięciu dni a jakoś nie bardzo widać ją w przyrodzie. Jakaś taka leniwa jest... Oj, bardzo leniwa! Niewiele jeszcze zieleni. No rusz się wiosno, a nuże!

Ciągle nie ma zielonej trawki i nie ma na czym usiąść... No okey, jest na czym, bo na czterech literach, ale żeby nie złapać wilka, lepiej jednak na razie nigdzie nie siadać. Ani ziemia odpowiednio nie jest jeszcze nagrzana, ani nawet ławki. Ale że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, można zażywać więcej ruchu, biegając spacerując, albo jeżdżąc rowerem, i wdychać cudowne wiosenne powietrze. Bo te akurat czuje się bardzo wyraźnie. Chociaż tyle. (?) Nie, aż tyle!... A wkrótce:

 


Z cyklu: "Co w przyrodzie piszczy"


sobota, 20 marca 2021

Wiosna zawitała!

I jak tu się nie uśmiechać? Wiosna jest przecież. No może nie wokoło, ale jest. Jest na pewno. U nas żegna się właśnie z zimą. Trochę to trwa, bo mają ze sobą jeszcze wiele do pogadania. A że zima tego roku niewyżyta, co rusz zabiera się za mocowanie z wiosną, chcąc zaznaczyć swoją jeszcze obecność. Dlatego to zamykanie podwoi idzie jej jak po grudzie... czy po śniegu? Wszystko jedno. Najważniejsze, aby w końcu odeszła.

Sądząc po obrazkach na dworze, można dojść do wniosku, że ciągle jeszcze nie ma dość. Okazało się, że całą noc sypała śniegiem. I to jak! Tak wyglądało nasze miasto dzisiaj z rana.

 


I jak tu się nie uśmiechać na tak piękny widok? Tu trzeba wręcz rżeć ze śmiechu… jak koń. O właśnie tak:

 

Rzeczywiście niewyżyta ta zima. Gdyby nie głośne ćwierkolenie obrażonych ptasząt, rozbrzmiewające dookoła, to można by było pomyśleć, że to bożonarodzeniowe dni nadchodzą, nie wielkanocne. Na szczęście wiosenka też już zaznacza swoją obecność coraz mocniej. Chociażby temperaturą. Dodatnią, ma się rozumieć. Mimo śniegu jest około pięć do dziesięciu stopni ciepła.

Kiedy wracałam z wędrówki, moje miasto wyglądało już lepiej. Śnieg topił się z minuty na minutę. No cóż, nadeszła wiosna. Wszystko zaczyna budzić się do życia. To nic, że powoli. Ważne, że zaczyna... Hurrraaa! Mamy wiosnę!

 


Z cyklu: "Co w przyrodzie piszczy"