Koń ufa człowiekowi bezwarunkowo. Nie potrafi zrozumieć, dlaczego ręka, która powinna głaskać, zadaje ból. Dlatego każdy przypadek krzywdy wyrządzonej koniowi boli szczególnie — bo za tym bólem stoi zdradzone zaufanie.
Konie od zawsze mają w moim sercu szczególne miejsce. Może dlatego tak bardzo boli mnie widok człowieka, który zamiast dawać im opiekę i bezpieczeństwo, zadaje im cierpienie.
Ostatnio w Internecie wielokrotnie pojawiał się film, na którym pewna wieloletnia sędzia zawodów jeździeckich znęcała się nad koniem w stajni znajomej — podczas jej nieobecności. Biła go i kopała, choć ten bezbronny zwierzak ufał człowiekowi.
Za swój czyn poniosła zasłużoną karę. Nie czuję jednak z tego powodu satysfakcji. Kara nie wymaże tego, co zobaczyłam. Nie sprawi też, że zapomnę widok konia, który zamiast ochrony i troski otrzymał ból od człowieka, któremu powinien móc zaufać.
Ten obraz na długo pozostanie w mojej pamięci... Bo koń jest naiwny. Nadal ufa człowiekowi. Nawet wtedy, gdy człowiek na to zaufanie nie zasługuje.
