niedziela, 27 września 2026

Kiedy rusałka pokrzywnik bawi się w chowanego

Niewielki ruch skrzydeł i już go nie ma. Rusałka pokrzywnik potrafi nieźle wyprowadzić fotografa w pole. Mnie udało się uwiecznić tylko jednego – i to wcale nie tak, jak sobie wymarzyłam.


Mówi się, że rusałka pokrzywnik jest jednym z najbardziej pospolitych motyli... No, nie wiem. Tu, gdzie mieszkam, wcale nie spotyka się ich dużo. I pewnie dlatego, jak to było w moim przypadku, trudno mi było choć jednego dorwać w taki sposób, aby spokojnie dał się sfotografować. To bardzo płochliwe motyle.

Jak już miałam okazję jakiegoś wypatrzyć, to musiałam się zdrowo za nim nałazić, aby łaskawie bodaj na moment usiadł gdzieś na źdźble trawy czy też na jakimś kwiatku.

Ale co z tego, kiedy w końcu się doczekałam i ustawiłam do pstryknięcia, skoro i tak w całej okazałości uwiecznić się nie dał. Bo nagle, bez pardonu, złożył skrzydła, a po chwili odfrunął, rozmazując swój wygląd na kolejnych zdjęciach. Tak że tylko takie jego zdjęcie mam.




Może jeszcze mi się uda innego upolować, bo pogoda ciągle sprzyja ich lotom. Jeśli już, można je spotkać najczęściej na nasłonecznionych leśnych polanach, łąkach czy też w ogrodach. Ponoć widuje się je nawet w centrach miast. Trudno mi to potwierdzić, bo nie mieszkam w dużym mieście.

Są dość dużymi motylami. Rozpiętość ich skrzydeł u niektórych osobników przekracza nawet pięć centymetrów.

Jeśli pogoda na to pozwala, można je zobaczyć fruwające już nawet w marcu. Bo też zimują w postaci dorosłej. A żyją około dziesięciu miesięcy.

Trudno je jednak nazwać zwiastunami wiosny, bo często zdarza się tak, że gdy odwilż minie i znów zima daje o sobie znać, chowają się w odpowiednich dla siebie miejscach i tam czekają na cieplejsze dni.


Oto rusałka pokrzywnik w pełnej krasie... Trudno uwiecznić ją na zdjęciu, łatwiej na obrazie.