Zwiewnym jak obłok,
Zwiewnym jak dym…
Bo przy mnie obłok,
Bo przy mnie ty.
Bo przy mnie marzenie,
Dziewczę jak sen…
Wszystkie więc smutki
Odchodzą hen!
INNE MOJE BLOGI TO: 1. "Szczęśliwa Kobieta" - Blog na tematy z życia wzięte; 2. "Na cętce źrenicy i w obiektywie" - Blog fotograficzny
Zwiewnym jak obłok,
Zwiewnym jak dym…
Bo przy mnie obłok,
Bo przy mnie ty.
Bo przy mnie marzenie,
Dziewczę jak sen…
Wszystkie więc smutki
Odchodzą hen!
— Książeczek mam mnóstwo! —
O cudownej zimie
Śnieżne przygody
Gdy śnieżek prószy na dworze,
Dzieci są w dobrym humorze.
Sanki, narty wyciągają...
Górki w pobliżu szukają.
Już znalazły, już zjeżdżają…
Choć się ciągle przewracają
To nikomu nic nie szkodzi.
Dobry humor nie zawodzi.
Hej dzieciaki! Hejże ha!
Jazda z górki! — Zabawa trwa!
A śnieg sypie, sypie wkoło...
Wszystkim dzieciom jest wesoło.
Każde śnieg do garści bierze,
Będą walczyć jak... rycerze (?)
Krzyki, piski, śmiechu wiele,
Kulki śnieżne trafiają w cele.
Nikt się jednak nie mazgai...
To nie przystoi śnieżnej zgrai.
Hej dzieciaki! Hejże ha!
Kulkami rzucamy! — Zabawa trwa!
A śnieg sypie, sypie z nieba...
Tego właśnie dzieciom trzeba.
W miękki, biały, śniegowy puch,
Każde robi głośne: — buuuch!
Potem orła robią w śniegu...
Szybko, zwinnie, jakby w biegu,
Nogami, rękami machają...
Kształty skrzydeł tak powstają.
Hej dzieciaki! Hejże ha!
Robimy orła! — Zabawa trwa!
A śnieg sypie, sypie z nieba...
Och, jak dużo go potrzeba.
Wszak bałwanka lepić pora,
Musi stanąć do wieczora.
Trzy kule już śpiesznie turlają,
Jedną na drugą stawiają.
Marchew, garnek, węgielków wiele...
I bałwanek stoi, śnieżni przyjaciele!
Hej dzieciaki! Hejże ha!
Bałwanka lepimy! — Zabawa trwa!
Hej dzieciaki! Hejże ha!
Baraszkujmy po śniegu — póki ZIMA TRWA!
Zima nie jest zła
Hu, hu, ha! Zima ciągle trwa!
My się zimy nie boimy,
My się zimą wciąż bawimy...
Niechaj zima ta — jak najdłużej trwa!
Hu, hu, ha! Zima nie jest zła!
Choć nas szczypie w nosy, w uszy,
Choć nam śniegiem w oczy prószy...
Niechaj zima ta — jak najdłużej trwa!
Hu, hu, ha! Zima nie jest zła!
Frajdy nie szczędzi wszak nikomu...
Wyjdź więc czasem do niej z domu.
I... ???!
Niechaj zima ta — jak najdłużej trwa!
Hej na narty!
Piękna pogoda jest dziś na dworze,
Trudno więc nie być w dobrym humorze.
Śniegiem prószyło calusieńką noc,
Białego więc puchu na dworze moc.
Hej na narty... hejże-ha!
Póki śnieżna zima trwa.
Kto kocha zimę ten pewnie już wie,
Co dziś chce robić, a także gdzie...
Ja wręcz uwielbiam zimy uroki,
Zwłaszcza bielutkie narciarskie stoki.
Szus na nartach... hejże-ha!
Póki śnieżna zima trwa.

Tak pisałam w listopadzie 2016 roku. Zbyt ostro? Być może. Pewnie akurat oglądałam reżimową TVP. No tak, ale czy od tamtej pory zmieniło się coś na lepsze? Nie! Tylko na gorsze. I to niemalże w każdej dziedzinie życia.
Tych pięćset złociszków, za jakie się sprzedała część wyborców, bardzo straciło na wartości. Doszła jeszcze ogromna inflacja. Coraz większa bieda zagląda ludziom w oczy.
Do tego nieszczęścia dochodzą jeszcze dwie epidemie. Pierwsza to oczywiście związana z COViD-19, która dotarła do Polski 20 marca 2020 roku już w postaci pandemii... I co narobiła? Ano to, że od czasu zakończenia II wojny światowej jeszcze nigdy tylu Polaków nie zmarło jak przez nią. Bezpośrednio lub pośrednio. Polska zajmuje niechlubne trzecie miejsce na świecie (po Peru i Brazylii) pod względem liczby nadmiarowych zgonów w przeliczeniu na milion mieszkańców. Czy z tą tragedią się ktoś — oprócz rządzących — godzi?
Druga zaś to epidemia samobójstw. Polska jest niestety w czołówce państw w Europie pod względem liczby samobójstw i prób samobójczych, zwłaszcza wśród młodych ludzi.
Jak długo jeszcze pisowska władza będzie naszą „siłom przewodniom”? Po tych wszystkich ich ogromnych aferach, w których już sami nie mogą się połapać, po tej ich mało demokratycznej polityce wewnętrznej i zagranicznej, po której Polska przestała się liczyć na arenie międzynarodowej — pojawiło się światełko w tunelu. Już niedługo! Czeka ich już tylko równia pochyła. Bardzo pochyła... A potem wielkie rozliczenie. No cóż, sami sobie zgotowali taki los.
Ten, kto wierzył, że uda im się posiąść władzę na długie lata i osiągnąć wszystko to, co sobie zaplanowali, był... i jest skończonym idiotą.
Los Polski w najbliższej przyszłości będzie w rękach mądrej opozycji. Zjednoczonej opozycji. Zobaczymy na co będzie ją stać.
Póki co, warto zwrócić jednak uwagą na tych Polaków, którzy nieustająco (chyba już z przyzwyczajenia) stoją murem za PiS-em, do których w ogóle nie docierają te wszystkie ich afery, ten bałagan, zwłaszcza teraz, po ich szumnym wprowadzeniu Polskiego Ładu. A nawet, co już naprawdę trudno zrozumieć — ta ogromna, nadmiarowa śmiertelność w narodzie (już niestety ponad 100 tys. zmarłych) — wynikająca z ich złej polityki zdrowotnej.
To wszystko razem i z osobna najwyraźniej niewiele dla nich znaczy. Trudno to zrozumieć, ale tak niestety jest. Prorządowa propaganda lejąca się z programów TVP i TV Trwam robi swoje. Dlatego, dzięki nim, ich ukochana partia w sondażach nadal zajmuje pierwsze miejsce.
Często się nad tą kwestią zastanawiam, stąd ten wierszyk:
Czy wyście Rodacy całkiem zwariowali?!
Trudno was zrozumieć, szanowni Rodacy!
Nie sposób to pojąć... Aż bierze cholera.
Durnym owczym pędem leźliście za nimi,
Bałagan, podziały, wstyd przed całym światem.
Co się z wami stało? — pytam was Rodacy!
W tym miejscu pozwolę sobie zacytować też słowa publicysty Waldemara Kuczyńskiego (pis. oryg.): „Rodacy co wyście zrobili z państwem polskim dopuszczając do władzy polityczną mafię, która robi teraz z niego pole wewnętrznego mordobicia. Co wyście zrobili z Polską, pytam, starzec nie tak daleki od grobu? Co wyście kurwa zrobili z Ojczyzną!”.
Na koniec taki żarcik... Moje pierwsze skojarzenie, jakiego doznałam po natknięciu się w Internecie na to oto zdjęcie:
Не думай, не думай, все равно царем не будешь.
Trudno was zrozumieć, szanowni Rodacy!
Nie sposób to pojąć... Aż bierze cholera.
Durnym owczym pędem leźliście za nimi,
Bałagan, podziały, wstyd przed całym światem.
Co się z wami stało? — pytam was Rodacy!
Stokrotka znad ruczaju
jest na chronicznym haju...
— Ktoś wie, skąd jej stan taki?—
kłopoczą się Zwierzaki.
— Na
haju, powiadacie?
Może i rację macie.—
szumią zdziwione Drzewa:
— Ona tak często miewa?
Wróble na drzewie siedzą,
co powiedzieć, nie wiedzą.
Ćwierkają tylko cicho,
słysząc Stokrotki chichot.
Sarenki też dumają,
Stokrotkę oglądając.
Z nagła je radość ogarnia...
Jakaś dziwna, niesarnia.
Wtem nadlatuje Sowa,
a Sowa to mądra głowa,
z pewnością odgadnie
i rzecz nazwie dosadnie.
— Powód banalny zgoła,
to wszystko przez te zioła!—
huknęła mądra Sowa,
urywając w pół słowa.
— Nad ruczajem konopie?
To ich zapach tak „kopie”!—
po chwili zawołała
i nagle zbaraniała.
— Któż je tutaj zasadził?
Przecież to się nie godzi!
Jazda mi stąd ty ćpunko
narkomani zwiastunko!
— Czy ty do wszystkich musisz być anty?
Kto ma złe wzorce i je przyswaja,
— Jaka więc rada na ten stan rzeczy?
Ksenofob Emil, słoik z Berlina,
swoją i Niemców pracę przeklina.
Frustracja psychę mu zżera,
skalana pycha doskwiera,
Wszak chciał być twórcą... Stał się ruiną.