Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kijkowanie w czasie deszczu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kijkowanie w czasie deszczu. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 lutego 2026

Zatrzymał mnie drwal. I nagle wszystko się zmieniło

Wczoraj, jadąc w kierunku szczytu tutejszej góry, niemal wpadłam w zakręt, gdy nagle przede mną wyrósł… młody drwal. Serio. Stanęłam jak wryta. Otworzyłam okno, żeby zapytać, o co chodzi, ale on nie czekał, tylko od razu zadał swoje pytanie:

Musi pani koniecznie tędy jechać?

Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się, próbując brzmieć spokojnie:

No muszę, bo innej drogi na szczyt nie ma. A teraz jest mój czas na „kijkowanie” w lesie.

Chłopak spojrzał poważnie, jakby mierzył mnie wzrokiem:

To będzie musiała pani poczekać… dwadzieścia minut, aż się uporamy z pierwszym drzewem, a potem kolejne dwadzieścia, aż się uporamy z drugim drzewem, wyżej, za zakrętem.

Ojej… tak długo? A czemu nie postawiliście znaku ostrzegawczego przy wjeździe? — rzuciłam logicznie.

Bo nie zdążyliśmy.

Okay. Zawracam. Podjadę kawałek wyżej, tam łatwiej mi będzie skręcić.

I tak zrobiłam. Chwilę jednak tam postałam, obserwując ich pracę. Drwale machali piłami, śmiech, tupot… W międzyczasie drugi facet w pośpiechu postawił czerwone światło. Pewnie nie wierzył, że naprawdę zawrócę.

W końcu pokiwałam im ręką, oni odwzajemnili i ruszyłam w drogę powrotną. Myślami byłam już w lesie, bo „kijkowania” odpuścić nie mogłam. Deszcz padał coraz mocniej, ale co tam — lubię deszcz. Nigdy mi nie przeszkadza.

Wybrałam las po drugiej stronie kotliny. I bingo! Dawno tam nie byłam, a widok na miasto powalał. Krople deszczu tańczyły na suchych liściach, mgła oplatała drzewa, a ja… uwieczniłam to wszystko zdjęciami, żeby pamiętać, jak pięknie potrafi padać w górach.



Czasem drobne przeszkody — zwalone drzewa, czerwone światło i młody drwal — okazują się najlepszą częścią przygody.


***

Piszę z potrzeby serca i dzielenia się tym, co ważne.

Jeśli moje słowa są Ci bliskie i masz ochotę wesprzeć mnie symbolicznie,
możesz to zrobić tutaj:

https://paypal.me/KacikDlaCzytajacych

Samo czytanie już jest dla mnie darem.

Dziękuję 💓Halszka


poniedziałek, 12 stycznia 2026

Instrukcja moknięcia dla zaawansowanych

Naprawdę lubię, kiedy pada deszcz. Bo gdy pada, z przyjemnością idę do lasu na kijki. Zupełnie nie przeszkadza mi, że zmoknę. Ba — ja nawet lubię moknąć. Bo jeśli maszeruje się z kijkami jak należy, to i tak człowiek poci się uczciwie, więc jaka to w gruncie rzeczy różnica — od czego jest się mokrym?

Chociaż… moment. Jest różnica! Pocąc się, moczymy ubrania od środka, a deszcz robi to od zewnątrz. Proste. Logiczne. I — co najważniejsze — naukowo wyjaśnione. Uff.

W efekcie i tak jest się przemoczonym całkowicie. Ale — co warto podkreślić — zimna nie czuje się wcale. Wręcz przeciwnie: człowiek jest przyjemnie rozgrzany, a po takim spacerze tryska energią, jakby właśnie podłączono go do ładowarki. Aż chce się żyć. I to intensywnie.

Oczywiście, trzeba pamiętać o jednym drobnym szczególe: po powrocie do domu należy natychmiast wyskoczyć z przemoczonego ubrania. Najlepiej wprost pod ciepły prysznic albo przynajmniej w coś suchego i ciepłego. Zdrowie nie lubi bohaterów bez rozsądku.

A zdrowie — nie mam co do tego wątpliwości — bardzo nam za taką aktywność dziękuje. Ruch na świeżym powietrzu, nawet (a może zwłaszcza) w deszczu, poprawia kondycję i odporność. Zaryzykuję stwierdzenie, że efekty są podobne do morsowania, tylko bez dramatu i krzyku.

Skąd w ogóle ten temat? Ano stąd, że moja wnuczka przyszła do mnie dokładnie w tym momencie, gdy ja — mokra jak szczur po urlopie w rzece — wracałam do domu po deszczowym kijkowaniu.

Po serdecznym powitaniu szybko przebrałam się w suche ciuchy i po chwili obie krzątałyśmy się w kuchni, szykując coś do jedzenia. Rozmawiałyśmy dużo — o życiu, o ruchu, o aktywności fizycznej i, oczywiście, o tej deszczowej.

Wnuczka w międzyczasie siedziała przy stole i coś rysowała. A trzeba wiedzieć, że ona ma prawdziwy talent plastyczny i rysuje zawsze, wszędzie i wszystko.

Zdecydowanie ma to we krwi — po swojej mamie, a mojej córce. Tym razem nie zaglądałam jej przez ramię. Dopiero gdy wyszła, znalazłam rysunek schowany pod laptopem stojącym na rogu kuchennego stołu.

Hmmm… — pomyślałam. — Rysunek jak rysunek… taki sobie. Ale refleksja — bardzo trafiona. Znam ją dobrze i wiem, że nic u niej nie dzieje się przypadkiem.

Choć ktoś inny mógłby ten obrazek zinterpretować zupełnie inaczej. Po swojemu. I też miałby rację.




Dopiero po jakimś czasie odkryłam, że to również tytuł piosenki amerykańskiego zespołu Willis, który w 2017 roku zrobił niemałą furorę w mediach społecznościowych. Pomyślałam wtedy, że jej tekst musi dla wnuczki „coś” znaczyć.

Co dokładnie? Dowiem się przy następnym spotkaniu… najlepiej wtedy, gdy znów będzie padał deszcz.


* "I think I like whenit rains" (ang.) < kliknij — chyba lubię, kiedy pada deszcz.


***

Piszę z potrzeby serca i dzielenia się tym, co ważne.
Jeśli moje słowa są Ci bliskie i masz ochotę wesprzeć mnie symbolicznie,
możesz to zrobić tutaj:
https://paypal.me/KacikDlaCzytajacych

Samo czytanie już jest dla mnie darem.

Dziękuję 💓Halszka


wtorek, 3 stycznia 2023

I think I like when it rains*

Kiedy pada, z przyjemnością idę do lasu na kijki. Nie przeszkadza mi, że zmoknę Lubię moknąć. Jak się prawidłowo maszeruje z kijkami, to i tak się zdrowo poci. Nie ma więc różnicy — z czego się jest mokrym. Chociaż nie, jest! Wszak człowiek, pocąc się, moczy ciuchy od wewnątrz, zaś deszcz moczy ciuchy od zewnątrz... No! Fajnie to wytłumaczyłam.

Tak że w sumie jest się przemoczonym całkowicie. Ale, co od razu dodać muszę, zimna się wtedy wcale nie czuje. Wręcz przeciwnie. A dodatkowo, po takim przemoknięciu tryska się energią... Aż chce się żyć!

Pamiętać jednak trzeba, aby po powrocie do domu natychmiast wyskoczyć z przemoczonego ubrania i albo od razu wskoczyć pod ciepły prysznic, albo przebrać się w coś ciepłego.

Nasze zdrowie z pewnością nam podziękuje za taką formę aktywności fizycznej w czasie deszczu. Wszak pozytywnie wpływa ona na poprawę kondycji i odporności. Zaryzykuję stwierdzenie, że podobnie efekty zdrowotne uzyskuje się przy morsowaniu.

Co mnie skłoniło do nadawania akurat na temat aktywności fizycznej w czasie deszczu? Ano moja wnuczka. Przyszła do mnie z wizytą w tym samym momencie, w którym ja, mokra jak szczur, wchodziłam do domu po deszczowym kijkowaniu.

Kiedy po serdecznym przywitaniu znalazłyśmy się w domu, szybko przebrałam się w suche ciuchy i po chwili obie już szykowałyśmy w kuchni coś do jedzenia. Dużo przy tym rozmawiałyśmy na różne tematy, ale też o aktywności fizycznej w ogólności i w czasie deszczu oczywiście.

Wnuczka, siedząc przy stole, w międzyczasie coś tam rysowała na kartce. A muszę przyznać, że ona ma naprawdę wielki talent malarski i jak to ona wszędzie, gdzie jest, zawsze coś tam rysuje. Ma to już we krwi — po swojej mamie, a mojej córce. Co tym razem rysowała, nie patrzyłam. Dopiero jak poszła już do domu, znalazłam ten jej rysunek pod laptopem stojącym na rogu stołu kuchennego.

Hmmm... — pomyślałam. — Rysunek jak rysunek... Taki sobie, ale spodobała mi się jej refleksja nim wyrażona. Znam ją dobrze i domyślam się, że nie bez powodu go narysowała. Chociaż ktoś inny może go oczywiście zupełnie inaczej, po swojemu zinterpretować.



Dopiero po czasie odkryłam, że jest to również tytuł piosenki amerykańskiego zespołu Willis, który w 2017 roku zdobył dużą popularność w mediach społecznościowych. Pomyślałam wtedy, że pewnie jej tekst dla niej musi "coś" znaczyć... Co? Dowiem się przy następnym spotkaniu... kiedy znów będzie padał deszcz.


* "I think I like whenit rains" (ang.) < kliknij —  Chyba lubię, kiedy pada deszcz. 


Z cyklu: "Opowieści o poważnej i żartobliwej treści"