Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jemiołuszki na jałowcu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jemiołuszki na jałowcu. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 października 2023

Jałowiec i jego dobrodziejstwa

Jałowiec (Wacholder) jest rośliną iglastą, obok sosen najbardziej rozpowszechnioną na naszej Planecie. Można ją spotkać w wielu miejscach, zwłaszcza w europejskich lasach.

Wiele gatunków jałowca uprawianych jest jako rośliny ozdobne. Jego owoce zwane szyszkojagodami (osiągające 2,5 cm średnicy) są używane również w kuchni jako przyprawy.

Krzewy jałowca nie są wysokie, ale za to przez cały rok zielone. Zimową porą ze swoimi granatowymi szyszkojagodami na tle śniegu wyglądają bardzo efektownie.

Jałowiec jest także wykorzystywany w medycynie w postaci naparów, olejków, czy też maści. Już nasze babcie korzystały z jego dobrodziejstw i stosowały na różne choroby. Między innymi na problemy z jelitami, czy też przy zapaleniu korzonków nerwowych.

Owoce jałowca letnią porą są zielone, dojrzewają dopiero jesienią, w październiku lub nawet w listopadzie, przybierając kolor granatowy. Wtedy najlepiej je zbierać. Zwłaszcza po pierwszych przymrozkach, gdy są już lekko przesuszone.

Stanowią również ważne źródło pożywienia dla owadów i ptaków. Szczególnie zimową porą. Na zaśnieżonych gałązkach nieraz można spotkać głośno ucztujące jemiołuszki.


Z cyklu: "Co w przyrodzie piszczy"


poniedziałek, 27 stycznia 2020

Jemiołuszki na jałowcu

Jakie było moje zaskoczenie, kiedy dzisiaj, podczas marszu z kijkami po lesie, nad głową usłyszałam nagle głośne i chóralne: „sri-cir, sri-cir, sri-cir!”. Zatrzymałam się momentalnie, zadarłam głowę i popatrzyłam na koronę drzewa skąd dochodził ten głośny świergot ptaków. Zaśnieżone drzewo okazało się być jałowcem, a ptaszki go „okupujące” to jemiołuszki. Ogromne stado jemiołuszek, pięknych, kolorowych. Niektóre były czubate, inne nie. Choć to akurat zobaczyłam dopiero w domu na ekranie komputera. 

Jakie to śliczne i wesołe ptaszki. Na mój widok najpierw się spłoszyły i uciekły na drugie drzewo, ale kiedy znieruchomiałam, po uprzednim wyciągnięciu aparatu fotograficznego z futerału i przygotowaniu do pstrykania, wszystkie wróciły z powrotem na jałowiec. Miałam więc okazję na dużym zoomie z odległości jakieś 20 m trochę je obfotografować. Pięknie mi pozowały.

Tak dużego stada jemiołuszek jeszcze tutaj nie widziałam. Pewnie przyleciały z Syberii, bo tam strasznie mroźna i śnieżna zima pozbawiła je możliwości zdobycia pożywienia.
Jemiołuszki to ptaki wędrowne. Gnieżdżą się w lasach iglastych i mieszanych od Skandynawii w Europie przez północną Rosję, Syberię, a także na wschodzie Kanady.
Po okresie lęgowym kierują się na południe, ale w Środkowej i Zachodniej Europie zimują regularnie. Europejskie populacje zimową porą migrują w kierunku południowo-zachodnim, do Francji i na Bałkany, ale jeśli na danym terenie znajdą wystarczającą ilość pokarmu zatrzymują się na dłużej i nie kontynuują wędrówki. Pewnie w tutejszych lasach zostaną na dłużej, bo dorodnych jałowców tu mnóstwo.

Jemiołuszki to niezwykle pięknie ubarwione ptaki. Obie płci ubarwione są jednakowo. Płeć można rozróżnić tylko z bliska. Samiec ma bardziej rozległą i intensywniej czarną plamę na podbródku, a na głowie wyraźny, długi, zaostrzony i powiewny czub sięgający za potylicę. Kiedy jest zaniepokojony pociesznie składa go i rozkłada.
Są jedynymi europejskim ptakami mającymi na końcach niektórych piór skrzydeł specyficzne ozdoby. Są to płaskie, owalne płytki, wyglądające z daleka jak kawałeczki kolorowego plastiku. Dorosły samiec ma tych płytek więcej, są też większe i mają intensywnie czerwony kolor. U samicy są one mniejsze i jasnoczerwone, a u młodego ptaka jest ich mniej, są małe i jasnoróżowe.

Jemiołuszki żyją w stadzie. W mniejszym — kilkadziesiąt osobników, lub większym — kilkaset. Rzadko spotyka się samotną jemiołuszkę. W niektórych latach zdarza się, że pojawiają się w Europie masowo, w kilkutysięcznych stadach. Dzieje się tak ze względu na ostre zimy na północy i brak pożywienia. Czasami wynika to też z przegęszczenia lokalnych populacji.

Nie mogłam się napatrzeć na te wesołe, ruchliwe ptaszki. Stałam i stałam, co rusz pstrykając im zdjęcie, a one skakały z gałązki na gałązkę… Tu skubnęły czarny owoc (tzw. szyszkojagodę), tam skubnęły, szybko połknęły… i fruuu na drugą gałązkę pofrunęły, by tam znów skubnąć kolejny owoc. A jak pięknie przy tym świergoliły: „sri-cir, sri-cir, sri-cir!”.

Jałowców w tutejszych lasach jest bez liku. Są duże i mają dorodne owoce – szyszkojagody. Jemiołuszki mają się więc czym pożywiać. Pewnie zostaną tu na dłużej. Bardzo mnie to cieszy.