No właśnie — kto?
Bo trudno uwierzyć, że kobieta marzy o mężczyźnie, który na każde pytanie odpowiada: „Jak chcesz”, na każdą propozycję: „Jak uważasz”, a własne zdanie skrzętnie przechowuje na czarną godzinę.
Kobiety nie potrzebują mężczyzn, którzy przytakują dla świętego spokoju. Potrzebują tych, którzy mają własne zdanie i nie boją się go wypowiedzieć. Którzy potrafią powiedzieć „nie”, kiedy trzeba, ale równie dobrze potrafią przyznać: „Masz rację”, kiedy okaże się, że to ona ją ma.
Bo niezależność nie oznacza przecież uporu, a stanowczość nie musi oznaczać arogancji. Chodzi o coś znacznie prostszego: o mężczyznę, który wie, kim jest, czego chce i dokąd zmierza. Który potrafi podjąć decyzję, zamiast godzinami przerzucać odpowiedzialność na innych — i który, jeśli podjął złą decyzję, nie szuka winnych, tylko potrafi powiedzieć: „To był mój błąd”.
Ale jest jeszcze coś.
Kobieta chce mieć przy sobie mężczyznę, który ją ciekawi. Który nie staje się po kilku miesiącach całkowicie przewidywalny. Który potrafi zaskoczyć, rozbawić, czasem sprowokować do dyskusji, a czasem po prostu zabrać ją gdzieś bez uprzedzenia i powiedzieć: „Chodź. Zobaczysz”.
Poczucie humoru, odrobina szaleństwa, ciekawość świata, własne pasje i ten trudny do zdefiniowania błysk w oku – tego nie da się udawać przez długi czas.
Bo fascynacja nie rodzi się z posłuszeństwa. Nie rodzi się też z ciągłej walki o dominację. Rodzi się ze spotkania dwojga ludzi, którzy mają własne światy, ale chcą je ze sobą połączyć.
I może właśnie dlatego pantoflarz ma tak niewielkie szanse na fascynującą historię. Trudno przecież być tajemniczym, kiedy na każde pytanie zna się tylko jedną odpowiedź:
„Jak chcesz, kochanie…"
