Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciekawe jest życie emeryta?. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciekawe jest życie emeryta?. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 czerwca 2025

Ciekawe jest życie emeryta? Zależy, gdzie i czy ma biskupi pierścień

Polacy na samo hasło „podniesienie wieku emerytalnego” dostają wysypki, gorączki i niekontrolowanych skurczów powiek. Trudno się dziwić — kto by chciał pracować dłużej, skoro już w poniedziałek rano ma dość życia? Ale cóż, rzeczywistość jest bezlitosna. Ludzie żyją dłużej, dzieci rodzą się rzadziej, a ZUS coraz bardziej przypomina bankruta grającego w Monopol z pustym portfelem.

W wielu krajach europejskich wiek emerytalny już dawno został podniesiony. Obywatele jakoś to przełknęli. W Niemczech — wiadomo — Ordnung muss sein. Tam się nie dyskutuje, tam się siedzi cicho i płaci podatki. A potem... pracuje dalej, już na emeryturze.

Ten obrazek: „szczęśliwy niemiecki emeryt z kuflem piwa w jednej ręce i leżakiem na Majorce w drugiej” — możemy włożyć między bajki. Dziś wielu z nich musi harować po sklepach, kosić trawniki albo dorabiać jako strażnicy muzealni, by starczyło na konserwy i rachunki.

A jednak — mimo wszystko — niemieccy seniorzy mają często lepiej. Dlaczego? Bo tam system działa. A u nas? U nas system to taka niekończąca się telenowela pt. „Transformacja ustrojowa — odcinek 1127: PiS kontra Rozsądek”.

Demokracja niby u nas jest, ale taka trochę jak kot Schrödingera — niby żyje, ale jakoś nie widać. Od 2015 roku pewna partia (nazwa nieistotna, ale rymuje się z „lis”) zaanektowała sobie prawo do bycia jedynymi patriotami i prawdziwymi Polakami. Reszta? Albo zdrajcy, albo Niemcy, albo — nie daj Boże — liberałowie.

Przy okazji zaanektowali też Kościół. I tu zaczyna się najlepsza część tej tragikomedii. Bo Kościół — o matko i córko! — tak się rozpanoszył, że śmiało można go mylić z korporacją. I to nie byle jaką, tylko taką z prywatnym odrzutowcem, pałacem i złotą kartą VIP.

Oscar Wilde powiedział kiedyś: „Kościół katolicki uczynił z wiary towar, który sprzedaje z takim zyskiem, że duchowni mają raj już za życia”. Chciałoby się dodać: zwłaszcza w Polsce, w XXI wieku.

Za rządów PiS duchowieństwo weszło w złoty wiek. Luksusowe limuzyny, drogie zegarki, rezydencje większe niż niejedna gmina... A emerytura? Też w stylu premium.

Niektórzy z nich, zamiast w kapciach w ogródku, siedzą w salonach wielkości boiska piłkarskiego i popijają koniak z kryształowych kieliszków. Oczywiście w imię skromności i pokory.

Weźmy takiego Sławoja Leszka Głódzia — emerytowany arcybiskup, a dziś... sołtys. Bo czemu nie? Emerytura emeryturą, ale przecież coś trzeba robić. Pałac sam się nie przypilnuje, a luksus nie znosi nudy.

Tak więc, drogi emerycie z Polski — nie zazdrość. Twoja kartonowa chata przy rurze ciepłowniczej też ma swój urok. Zwłaszcza jeśli patrzysz na nią oczami ukształtowanymi przez obecny Kościół i wsłuchujesz się w patriotyczne tyrady zakłamanych pisowców.