wtorek, 8 sierpnia 2023

Międzynarodowy Dzień Kota

Wprawdzie psiarą jestem i kota nigdy nie miałam, ale jakoś dziwie zapamiętałam, że dzisiaj, 8 sierpnia, obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Kota.


(na zdjęciu kotek mojej Wnuczki)

To, że kota nie miałam, wcale nie znaczy, że nie mam z nimi kontaktu. Bo mam. I to bezpośredni. Bo albo sąsiedzkie koty do mnie przychodzą, i to nie tylko do ogrodu, ale i do mieszkania pchają się na siłę (pisałam o tym m.in. w opowiadaniu pt. "Nie każdy lubi koty"*), albo sama, i to dobrowolnie, bawię się z kotkami mojej synowej i wnuczki. I muszę przyznać, że są wspaniałe. Przede wszystkim bardzo przyjazne i radosne.

Mało tego, często też piszę bajki zarówno prozą, jak i wierszem z kotami w roli głównej (np. "Pomocny kot Mruczko", czy też "Leniwa Kicia")*.

Lubię też oglądać z nimi filmiki w Internecie. Wygląda na to, że niektóre koty są naprawdę mądre, przebiegłe, charakterne i przy tym bardzo zabawne.

No dobra, niech im będzie... Z okazji Międzynarodowego Dnia Kota życzę wam kotki domu pełnego miłości i zawsze pełnej miski. A także wiele miłych i radosnych chwil z waszymi braćmi większymi... Bądźcie zdrowe i szczęśliwe.








poniedziałek, 7 sierpnia 2023

Przejażdżka z Górówką Borutą

Górówka Boruta to motyl z rodziny rusałkowatych. Jego rozpiętość skrzydeł wynosi 37–45 mm. Występuje na polanach, leśnych drogach i obrzeżach lasów. Żyje krótko, bo tylko od lipca do sierpnia, ale żyje pięknie. Cichutko, kolorowo, ciekawie.

Warto za nim pobiegać z aparatem fotograficznym, aby go uwiecznić, ale dzisiaj przypadkowo miałam to szczęście, że biegać za nim nie musiałam. Sam do mnie przyfrunął. I, o dziwo, usiadł sobie spokojnie na ramie mojego roweru. Mało tego, razem ze mną jako pasażer na gapę ujechał dobre parę kilometrów, wlepiając we mnie swoje małe czarne oczęta.



W czasie jazdy tylko raz zmienił miejsce, z ramy przefrunął na kierownicę... i dalej jechaliśmy razem.

Ubawił mnie tym bardzo. Tak odważnego motyla jeszcze nie spotkałam. Wprawdzie raz Karłątek Kniejnik* też usiadł mi na kierownicy i jechał ze mną na gapę, ale aż tak długo, jak Górówka, nie.



Uwielbiam motyle, tyle w nich ulotnego i bajecznego piękna. Tyle tajemniczości. One mnie chyba też lubią, bo jakoś chętnie się ze mną zaprzyjaźniają.


Karłątek Kniejnik na rowerze 


niedziela, 6 sierpnia 2023

Tory donikąd?

Tory były dokądś,

lecz człowiek zwariował

i dla mamony

je zablokował.



Pieski zaskoczone

po torach wędrują,

na głupotę ludzi

cicho pofukują. 




Kwiaty są uśmiechem ziemi i... okien naszych domów

Któż z nas nie kocha kwiatów. Chyba nie ma takiej osoby. Kwiaty są tak cudowne. Tak pięknie zdobią nasze otoczenie, że nie można się im oprzeć. Są wszędzie i wszędzie cieszą nasze oczy. I na zewnątrz: w parkach, w ogrodach, na skwerach... i wewnątrz naszych domów. Jedni mają ich dużo, drudzy nieco mniej. Pewnie są i tacy, którzy w ogóle ich nie mają, ale to chyba znakomita mniejszość.

Ja sama, choć kocham kwiaty, nie mam ich zbyt wiele w domu. Jedynie na oknach. Ponieważ nie mam do nich ręki, mówiąc kolokwialnie. Nie odziedziczyłam tego daru po mojej Mamie. Jak pamiętam, w moim rodzinnym domu było zawsze mnóstwo kwiatów. Mama o nie bardzo dbała, pielęgnując je po swojemu i rozmawiając z nimi.

Za to moja najstarsza wnuczka ten dar po prababci odziedziczyła. W swoim pokoju ma aż dwadzieścia cztery doniczki z przeróżnymi kwiatami. Wiem, bo je liczyłam podczas podlewania. To moje zajęcie, kiedy ona z całą rodzinką wyjeżdża na urlop.

Przyznam, że wcale mi się to nie podoba, że ona ma aż tyle kwiatów, bo wiem, że nie wszystkie są odpowiednie do hodowania w pokoju, w którym się śpi. Mówiłam jej wielokrotnie, że skoro zna nazwy ich wszystkich, powinna sprawdzić w Internecie, które może trzymać w swoim pokoju, a które nie powinna. Jednak ona uparta jest jak łosioł i ciągle powtarza, że tak je kocha, że z pewnością jej szkodzić nie mogą.

Z kolei u mnie, na parapetach okiennych uśmiechają się do mnie przede wszystkim begonie, pelargonie, orchidee i rośliny zielonolistne.




Nawet awokado pięknie rośnie. Na wiosnę po zjedzeniu tego owocu, z ciekawości jego dużą pestkę włożyłam do szklanki z wodą, i kiedy po paru tygodniach wypuściła kiełki, wsadziłam ją do doniczki z ziemią. I o dziwo, wyrosło małe drzewko awokado o niezwykle zdrowych zielonych liściach, i ciągle rośnie. 



Poza kwiatami na parapetach okiennych hoduję także zioła. Takie jak: bazylia, męta, nać pietruszki, a szczególnie rucola i rzeżucha, bo te lubię najbardziej.



sobota, 5 sierpnia 2023

Daj nam przykład prezesino

 

Niestety w Polsce

od lat* tak bywa,

że wolny — choć winny,

swą winę ukrywa...

Tymczasem powinien

spakować manatki

i w pierś się bijąc,

ruszyć za kratki.



Obrazek z Internetu Wieści24


* od lat — czyli: "przez osiem ostatnich lat" — cytat z wielce szanownej pani premier Beaty Szydło.


Propozycja nie do odrzucenia?

Czemu się boisz głupia?

Pójdźmy w końcu na całość!

Tylko głupiec podcina

pod sobą zdrową gałąź...

 



Z cyklu: „Pół żartem, pół serio”


piątek, 4 sierpnia 2023

Polowiec szachownica zrobił mi szach i mat

Polowiec szachownica należy do rodziny rusałkowatych. Ten piękny motyl rzeczywiście został nazwany adekwatnie do swojego wyglądu. Wszak jego skrzydła od wierzchniej strony jak nic przypominają szachownicę. Zwłaszcza jak ma je w pełni rozłożone. A osiągają one rozpiętość do około pięciu centymetrów.

Wśród bujnych traw i polnych kwiatów, jest jednym z najpiękniej prezentujących się motyli na łąkach. Choć jest niewielki widać go już z daleka.



Motyle tego gatunku pojawiają się w połowie czerwca i podziwiać je można mniej więcej do połowy sierpnia. Spotyka się je najczęściej na leśnych polanach. Chętnie przysiadają na kwiatach, spijając ich nektar.



Byłam naprawdę szczęśliwa, kiedy udało mi się tego niezwykłego motyla spotkać na polanie w środku lasu i uwiecznić.

Jak się później okazało, to jednak nie był koniec mojej przygody z nim. Kiedy wróciłam do domu, nie mogłam wprost uwierzyć, że to, co widzę, jest faktem. Bo na szybie drzwi do ogrodu zobaczyłam taki oto bajecznie piękny obrazek niczym żywy witraż:



Pojęcia nie mam, jakim cudem on się tu znalazł. A że to jest ten sam, którego sfotografowałam w lesie na polanie, to już naprawdę nie uwierzę... Hmm, a może jednak? Może on w podziękowaniu za sesję zdjęciową koniecznie chciał mi pokazać, co znaczy szach-mat? ;) Kto wie?

To może być nawet zrozumiałe, bo też ludzie z fantazją potrafią żyć jak w bajce, i zwierzęta instynktownie to czują.