Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zioła hodowane na parapecie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zioła hodowane na parapecie. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 czerwca 2026

O kwiatach, które żyją obok nas

Kwiaty mają w sobie coś, co trudno opisać. Są piękne, żywe, a jednocześnie potrafią wprowadzić spokój tam, gdzie pojawia się codzienny pośpiech. Wystarczy spojrzeć na nie przez chwilę, żeby trochę zwolnić.

Są wszędzie — w parkach, ogrodach, na skwerach, ale też w naszych domach. Jedni mają ich pełno, inni tylko kilka doniczek na parapecie. A są też tacy, którzy nie mają ich wcale — choć mam wrażenie, że to jednak rzadkość.

Ja sama kwiaty bardzo lubię, ale nie mam ich w domu zbyt wiele. Właściwie tylko na oknach. Mówiąc szczerze — nie mam do nich ręki.

Nie odziedziczyłam tego daru po mojej mamie. W moim rodzinnym domu kwiatów zawsze było mnóstwo. Mama dbała o nie z ogromną troską, a czasem miałam wrażenie, że nawet z nimi rozmawia.

Za to moja najstarsza wnuczka zdecydowanie poszła w jej ślady — a może nawet jeszcze dalej. W swoim pokoju ma aż dwadzieścia cztery doniczki z różnymi roślinami. Wiem, bo liczyłam je podczas podlewania, gdy wyjeżdża na urlop z rodziną.

Muszę przyznać, że trochę mnie to niepokoi. Nie wszystkie rośliny nadają się do sypialni, a ona upiera się, że skoro je kocha, to na pewno jej nie szkodzą. Prosiłam ją nieraz, żeby sprawdziła to choćby w internecie, ale pozostaje nieugięta.

U mnie na szczęście panuje spokojniejszy zielony świat. Na parapetach rosną begonie, pelargonie, orchidee i kilka roślin zielonych, które po prostu cieszą oko każdego dnia.



Jest też pewna mała historia — awokado. Pewnej wiosny włożyłam jego pestkę do szklanki z wodą, bardziej z ciekawości niż z planu. Po kilku tygodniach wypuściła kiełki, więc trafiła do doniczki. I tak z małej pestki wyrósł zielony, delikatny okaz, który rośnie do dziś.



Poza kwiatami lubię też zioła. Bazylia, mięta, natka pietruszki, a szczególnie rukola i rzeżucha zawsze są pod ręką. Lubię mieć je blisko — trochę zieleni, która nie tylko cieszy oczy, ale też trafia na talerz.

A w sypialni mam sansewierię (wężownicę) — to najlepsza roślina do spania, ponieważ w nocy absorbuje toksyny z pomieszczenia i produkuje dużo tlenu.



Jako ciekawostkę dodam, że jej właściwości były już pod koniec lat 80. XX wieku — kluczowym obiektem badań NASA w kosmosie i okazało się, że znalazła się ona w ścisłej czołówce roślin o niezwykłych właściwościach.


niedziela, 6 sierpnia 2023

Kwiaty są uśmiechem ziemi i... okien naszych domów

Któż z nas nie kocha kwiatów. Chyba nie ma takiej osoby. Kwiaty są tak cudowne. Tak pięknie zdobią nasze otoczenie, że nie można się im oprzeć. Są wszędzie i wszędzie cieszą nasze oczy. I na zewnątrz: w parkach, w ogrodach, na skwerach... i wewnątrz naszych domów. Jedni mają ich dużo, drudzy nieco mniej. Pewnie są i tacy, którzy w ogóle ich nie mają, ale to chyba znakomita mniejszość.

Ja sama, choć kocham kwiaty, nie mam ich zbyt wiele w domu. Jedynie na oknach. Ponieważ nie mam do nich ręki, mówiąc kolokwialnie. Nie odziedziczyłam tego daru po mojej Mamie. Jak pamiętam, w moim rodzinnym domu było zawsze mnóstwo kwiatów. Mama o nie bardzo dbała, pielęgnując je po swojemu i rozmawiając z nimi.

Za to moja najstarsza wnuczka ten dar po prababci odziedziczyła. W swoim pokoju ma aż dwadzieścia cztery doniczki z przeróżnymi kwiatami. Wiem, bo je liczyłam podczas podlewania. To moje zajęcie, kiedy ona z całą rodzinką wyjeżdża na urlop.

Przyznam, że wcale mi się to nie podoba, że ona ma aż tyle kwiatów, bo wiem, że nie wszystkie są odpowiednie do hodowania w pokoju, w którym się śpi. Mówiłam jej wielokrotnie, że skoro zna nazwy ich wszystkich, powinna sprawdzić w Internecie, które może trzymać w swoim pokoju, a które nie powinna. Jednak ona uparta jest jak łosioł i ciągle powtarza, że tak je kocha, że z pewnością jej szkodzić nie mogą.

Z kolei u mnie, na parapetach okiennych uśmiechają się do mnie przede wszystkim begonie, pelargonie, orchidee i rośliny zielonolistne.




Nawet awokado pięknie rośnie. Na wiosnę po zjedzeniu tego owocu, z ciekawości jego dużą pestkę włożyłam do szklanki z wodą, i kiedy po paru tygodniach wypuściła kiełki, wsadziłam ją do doniczki z ziemią. I o dziwo, wyrosło małe drzewko awokado o niezwykle zdrowych zielonych liściach, i ciągle rośnie. 



Poza kwiatami na parapetach okiennych hoduję także zioła. Takie jak: bazylia, męta, nać pietruszki, a szczególnie rucola i rzeżucha, bo te lubię najbardziej.