sobota, 23 września 2023

Dość poniżania i ośmieszania Polski i Polaków przez PiS!

Niebawem wybory. Jestem z tego powodu bardzo podekscytowana i zarazem zaniepokojona. Boję się o Polskę. Jeszcze nigdy do tej pory tak się nie bałam. Nawet za czasów stanu wojennego, kiedy to z chwilą jego ogłoszenia przez Jaruzelskiego byłam siódmy dzień za granicą (pisałam o tym w moim wspomnieniu: „Przeklęta data 13 grudnia 1981 roku”). Owszem, był to dla mnie ogromny szok, ale wiedziałam, co mam zrobić, a zrobić miałam jedno: wrócić jak najszybciej do Polski. Bez względu na wszystko.

Teraz jednak boję się bardziej. Ewentualna wygrana Kaczyńskiego i jego pisowskiej mafii to kolejne lata Polsce w plecy, że się tak metaforycznie wyrażę. I to nie tylko dlatego, że Kaczyński nie nadaje się do rządzenia, bo to dwulicowiec, nienawistny, agresywny megaloman pałający żądzą władzy i zemsty, ale przede wszystkim dlatego, że to manipulant ludzkich uczuć, perfidnie grający na emocjach zarówno swoich wyznawców, jak i przeciwników.

Ta nikczemna kreatura od lat prze do przodu na drodze do całkowitego autorytaryzmu. Labilnym Polakom robi wodę z mózgu, by ich sobie ze wszystkim podporządkować i panować nad nimi.

A że się obstawił ludźmi o podobnych cechach charakteru: podłych, nienawistnych, podstępnych bezwzględnych, chamskich... i wielce wierzących w Boga (sic!), w ciągu tych ośmiu lat w wielu przypadkach, w wielu dziedzinach życia udało mu się Polskę ustawić po swojemu (czyt. zniszczyć).

W osiąganiu jego celów pomagają mu także zwykli przestępcy, których przebiegle otoczył płaszczem ochrony przed sprawiedliwością w zamian za lojalność i grubą kasę. I wcale się z tym zbytnio nie kryje. Bo on może wszystko. On jest wszak najważniejszy i najmądrzejszy pośród wszystkich rządzących na świecie. Za takiego się uważa.

Skłócił już Polskę prawie z całą Europą. Co rusz skłóca z USA. Mało tego, w ostatnich dniach przy pomocy swojego podnóżka, wielce inteligentnego i kulturalnego PAD udało mu się nawet zniszczyć dobre stosunki z Ukrainą, jakże długo i mozolnie budowane. Nie bez powodu. To był jego podwójny cel przed wyborami: przypodobać się Putinowi i wyborcom Konfederacji.

Kto choć trochę zna historię naszej Ojczyzny, z pewnością sam dochodzi do takiej konkluzji, że do rozbiorów Polski jak nic doprowadził podobny pisowcom gatunek Polaków.

W tym miejscu warto zadać sobie pytania: Czy chcemy, aby to w tym kierunku właśnie przez kolejne cztery lata zmierzała Polska? Czy w Polsce musi być aż tyle nienawiści, i to mimo wiary chrześcijańskiej? Czy w Polsce musi ciągle wrzeć? Czy Polska nie może wreszcie budować przyszłości w spokoju, mądrze, bez nienawiści?

Może!... Pod jednym wszelako warunkiem, że tego największego szkodnika Kaczyńskiego usuniemy z polskiej polityki.

Jeśli to się uda, a wierzę, że tak, wtedy Polacy dobrej woli spowodują, że Polska będzie stopniowo, krok po kroku, wracać do normalności. I znów będzie w pełni wolna i uśmiechnięta.



Tego oczekuje większość Polaków, którym dobro Polski leży na sercu i którym obca jest nienawiść i ciągłe rozdrapywanie ran z przeszłości. Którzy chcą żyć do przodu z podniesioną głową, a nie co rusz odwracać ją do tyłu w obawie przed atakiem tych trzęsących się z nienawiści pseudopatriotów i pseudokatolików, którzy, jak większość pisowców, niby to bardzo bogobojni biegają do kościoła, a wszystko to tylko po to, aby się pokazać.

Z racji tego, że mieszkam poza granicami kraju, a bardzo interesują mnie losy Polski, na bieżąco śledzę w mediach sytuację w kraju. Także dużo czytam. Interesują mnie też wypowiedzi Rodaków i tych stojących za Kaczyńskim, i tych mu przeciwnych. Po tej lekturze za każdym razem dochodzę do tego samego wniosku, że najwięcej chamstwa i nienawiści jest w ludziach stojących właśnie za Kaczyńskim, a co gorsza, są to ludzie, deklarujący głęboką wiarę w Boga (sic!). Jestem tym faktem zszokowana. I to podwójnie.

Za trzy tygodnie czekają nas najważniejsze wybory po 1989 roku. Nie dajmy się pisiorom, idźmy na nie z podniesioną głową i uśmiechem na twarzy. Bo to od nas, od większości zdroworozsądkowych Polaków zależy, czy znów będziemy z Polski dumni, i czy znów jako naród będziemy na świecie poważani i szanowani.



środa, 20 września 2023

Ech, te konie, siwe konie

Do koni ciągnie mnie od dziecka. Obok psów, to moje najukochańsze zwierzęta. Widać jednak, że nie tylko moje, gdyż, jak twierdzą naukowcy, w historii relacji pomiędzy człowiekiem a udomowionymi zwierzętami największe znaczenie dla człowieka miały i mają właśnie konie i psy.

Na widok konia, choćby z bardzo daleka, nie mogę oprzeć się pokusie zbliżenia się do niego. Tym razem było podobnie. W czasie wycieczki rowerowej na skraju lasu zobaczyłam kilka koni na wybiegu. Niewiele myśląc, skierowałam rower w tamtą stronę. Byłam cała w kwiatkach, kiedy na mój widok siwy koń podszedł się przywitać.



Stał przy mnie dobrą chwilę, dając się głaskać z każdej strony. W końcu się odwrócił i stępem ruszył dumnie wyprostowany do swoich towarzyszy paść się dalej.



Kocham konie z całego serca. Nie można ich przecież nie kochać. Są piękne, mądre, przyjacielskie i do tego ogromne. Uwielbiam też im się przyglądać. A kiedy widzę je galopujące, to aż dech mi w piersiach zapiera. Konno niestety nie jeżdżę. Przez całe życie marzyłam o własnym koniu, ale tego akurat marzenia nie udało mi się spełnić. Żałuję bardzo! Pozostaje mi jedynie z pozycji obserwatora zachwycać się nimi... i je fotografować.

Zachwycać się, fotografować... ale oczywiście też i o nich pisać. Kiedy przed laty pisałam powieść pt. "Szalone wakacje", w dwóch rozdziałach wplotłam kilka moich autentycznych przygód z końmi o imieniu: Kasztanka, Gladiator i Bucefał w roli głównej. Jedne były bardzo zabawne, inne mocno dramatyczne, że się tak w miarę delikatnie wyrażę.

Wiele ludzi czuje lęk przed końmi. Uważam, że zupełnie niepotrzebnie. Konie są przecież bardzo przyjazne człowiekowi. Jeśli się tylko chce, można się go szybko pozbyć. Wystarczy skorzystać z prostych porad jakiegoś profesjonalnego koniarza (hipologa). Aby je jednak wprowadzić w życie, pierwszy krok i tak trzeba zrobić samemu. A potem już tylko... miłość do koni... na zawsze.

Jeśli o mnie chodzi, wszystkie konie kocham jednakowo, bez względu na maść, ale akurat siwe kojarzą mi się zawsze z bajką. Stąd zapewne te wierszyki, które też wiele lat temu popełniłam:


Siwy koń


Hej ty koniu, siwy koniu,

pięknym żeś rumakiem.

Ech pognałabym ja z tobą,

upajając się wiatru smakiem.

Choćby na oklep i bez baczmagów,

byleby z tobą, boś koń na schwał.

I heya! z kopyta galopem,

a w szczerym polu już tylko cwał.


Hej ty koniu, siwy koniu,

dokąd ty tak gnasz?

Parskasz, prychasz, rwiesz z kopyta,

rozwichrzoną grzywę masz.

Czujesz pewnie zapach wiosny

W południowym wietrze...

Galopujesz po horyzont,

chrapami wciągając powietrze.


Ech ty koniu, siwy koniu,

pięknyś ty ogierek!

Marzysz pewnie o swej klaczy

słodkiej jak cukierek.

Marzenia jak skrzydlaty pegaz

niech cię w przestworza niosą,

a ujrzysz wnet w obłokach klacz,

przystrojoną srebrzystą rosą.

Ech ty koniu, siwy koniu,

gnaj po horyzont, gnaj!

Gdy znów wrócisz do mnie we śnie,

w moim sercu zakwitnie raj!


Konik Pegazek


Konik Pegazek skacze po łące…

Biały jakoby skąpany w mące.

Białe ma nóżki i ogon cały,

czarne oczęta i nosek mały.


Pegazek zawsze jest bardzo wesoły,

z łąki przybiega wprost do stodoły.

W stodole bryka co sił po sianie,

wciąż wypatrując, czy idzie śniadanie.


Pan niesie czarę pełniutką owsa.

Pegazek na to i hop!, i hopsa!

Biegnie do stajni szybkim galopem,

otwiera bramę siarczystym kopem.


Staje przy żłobie, w napięciu czeka…

Pan sypie owsa, nijak nie zwleka,

śmiejąc się przy tym bardzo donośnie:

— Brawo Pegazek, pięknie mi rośniesz!

A gdy już będziesz koniem na schwał,

razem ruszymy przed siebie w cwał

i popędzimy, gdzie oczy poniosą...

rankiem o brzasku, poranną rosą.


Lato odchodzi, piękno natury zostaje... tylko inne


Po upalnym, długim lecie,

w lesie wyschło piękne kwiecie,

lecz i suszki rolę mają,

ziarna kwiatów rozsiewają.



Jak co roku przyjdzie pora,

gdy obrodzi pięknem flora...

Tak Natura nam dogadza,

niczym Feniks się odradza.



poniedziałek, 18 września 2023

Do 2015 roku Polska była w Europie szanowana i podziwiana

Czy ktoś jeszcze pamięta, że do października 2015 roku istniało bardzo bliskie i prężnie działające partnerstwo miast między Polską i Niemcami?

Przypomniał mi o tym Facebook, wysyłając mi we wspomnieniach poniższe zdjęcie, jakie w 2015 roku zamieściłam na swoim profilu z takim opisem:

"Miłe zaskoczenie przeżyłam, odwiedzając miejscowe Gimnazjum. Wędrując korytarzami, natknęłam się na tę oto ogromną gablotę. Przyznam, że ciepło na sercu mi się zrobiło.



To zbliżenie obu Narodów, po jakże tragicznej historii, nastąpiło zwłaszcza za czasów rządów Premiera Donalda Tuska i PO. Coraz więcej Niemców coraz bardziej poznaje historię Polski, tragiczną historię wojenną. Niemcy nie kryją oburzenia wobec hitlerowców. Wyrażają też ogromne współczucie dla naszego Narodu. Podziwiają Polskę i Polaków lubią coraz bardziej.

Dzieci w szkołach uczą się o Polsce. Sfotografowana przeze mnie pamiątkowa gablota z krótkim zarysem polskiej historii napawa mnie ogromną dumą. Widać w niej zdjęcia nie tylko naszych pięknych miast, ale także Obozu Koncentracyjnego w Oświęcimiu i Brzezince.

Nauczyciele tego nie ukrywają, że w czasie drugiej wojny światowej wskutek niemieckiej agresji i okupacji zginęło około sześciu milionów obywateli polskich [...]".

W tamtym czasie po paru dniach pojechałyśmy z 12-letnią wówczas Wnuczką do Polski na odwiedziny do naszej licznej rodziny. Na jej usilną prośbę pojechałyśmy też do Oświęcimia. Wnuczka koniecznie chciała zobaczyć, co Niemcy zrobili Polakom, by potem w szkole na lekcji historii dokładnie o tym opowiedzieć. Aby jej ułatwić to zadanie, na terenie Obozu Koncentracyjnego kupiłam jej specjalnie w języku niemieckim tę oto książkę:


(tłum. na jęz. polski: "Auschwitz Rezydencja Śmierci")


Ciąg dalszy mojego opisu: "[...] Czy po Wyborach Parlamentarnych, gdyby PiS rzeczywiście dorwało się do władzy, stosunki polsko-niemieckie pozostaną na tym samym poziomie? Śmiem wątpić. Pamiętamy słowa Jarosława Kaczyńskiego o Niemczech, o Kanclerz Angeli Merkel. Pamiętamy jego słowa: "Polska jest rosyjsko-niemieckim kondominium".

Gdyby PiS rzeczywiście doszło do władzy, stosunki z Niemcami, z Zachodem, nie tylko się pogorszą, Polska stanie się też pośmiewiskiem na arenie międzynarodowej. Z jakich powodów, to już nawet nie muszę wspominać. Kaczyński to nienawistny człowiek, żądny przede wszystkim zemsty i „opomnikowania” Polski Lechem oraz zapisaniem ich obu na chwalebnych kartach historii Polski". 

***

Niestety, stało się! W najczarniejszych nawet snach nie można było sobie wyobrazić, że będzie o wiele, wiele gorzej. Kaczyński ze swoim PiS-em 25 października wygrał jednak wybory parlamentarne i od tamtej pory sukcesywnie niszczy i ośmiesza Polskę.

Co stanie się za niespełna już cztery tygodnie? "Października piętnastego przepędzimy Kaczyńskiego"? Jeśli nie, to żegnaj Demokratyczna Polsko! Ja jednak mocno wierzę, że przepędzimy tego największego szkodnika Polski... Tak nam dopomóż Bóg!