Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ech te konie siwe konie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ech te konie siwe konie. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 września 2023

Ech te konie, siwe konie

Do koni ciągnie mnie od dziecka. Obok psów, to moje najukochańsze zwierzęta. Widać jednak, że nie tylko moje, gdyż, jak twierdzą naukowcy, w historii relacji pomiędzy człowiekiem a udomowionymi zwierzętami największe znaczenie dla człowieka miały i mają właśnie konie i psy.

Na widok konia, choćby z bardzo daleka, nie mogę oprzeć się pokusie zbliżenia się do niego. Tym razem było podobnie. W czasie wycieczki rowerowej na skraju lasu zobaczyłam kilka koni na wybiegu. Niewiele myśląc, skierowałam rower w tamtą stronę. Byłam cała w kwiatkach, kiedy na mój widok siwy koń podszedł się przywitać.



Stał przy mnie dobrą chwilę, dając się głaskać z każdej strony. W końcu się odwrócił i stępem ruszył dumnie wyprostowany do swoich towarzyszy paść się dalej.



Kocham konie z całego serca. Nie można ich przecież nie kochać. Są piękne, mądre, przyjacielskie i do tego ogromne. Uwielbiam też im się przyglądać. A kiedy widzę je galopujące, to aż dech mi w piersiach zapiera. Konno niestety nie jeżdżę. Przez całe życie marzyłam o własnym koniu, ale tego akurat marzenia nie udało mi się spełnić. Żałuję bardzo! Pozostaje mi jedynie z pozycji obserwatora zachwycać się nimi... i je fotografować.

Zachwycać się, fotografować... ale oczywiście też i o nich pisać. Kiedy przed laty pisałam powieść pt. "Szalone wakacje", w dwóch rozdziałach wplotłam kilka moich autentycznych przygód z końmi o imieniu: Kasztanka, Gladiator i Bucefał w roli głównej. Jedne były bardzo zabawne, inne mocno dramatyczne, że się tak w miarę delikatnie wyrażę.

Wiele ludzi czuje lęk przed końmi. Uważam, że zupełnie niepotrzebnie. Konie są przecież bardzo przyjazne człowiekowi. Jeśli się tylko chce, można się go szybko pozbyć. Wystarczy skorzystać z prostych porad jakiegoś profesjonalnego koniarza (hipologa). Aby je jednak wprowadzić w życie, pierwszy krok i tak trzeba zrobić samemu. A potem już tylko... miłość do koni... na zawsze.

Jeśli o mnie chodzi, wszystkie konie kocham jednakowo, bez względu na maść, ale akurat siwe kojarzą mi się zawsze z bajką. Stąd zapewne te wierszyki, które też wiele lat temu popełniłam:


Siwy koń


Hej ty koniu, siwy koniu,

pięknym żeś rumakiem.

Ech pognałabym ja z tobą,

upajając się wiatru smakiem.

Choćby na oklep i bez baczmagów,

byleby z tobą, boś koń na schwał.

I heya! z kopyta galopem,

a w szczerym polu już tylko cwał.


Hej ty koniu, siwy koniu,

dokąd ty tak gnasz?

Parskasz, prychasz, rwiesz z kopyta,

rozwichrzoną grzywę masz.

Czujesz pewnie zapach wiosny

W południowym wietrze...

Galopujesz po horyzont,

chrapami wciągając powietrze.


Ech ty koniu, siwy koniu,

pięknyś ty ogierek!

Marzysz pewnie o swej klaczy

słodkiej jak cukierek.

Marzenia jak skrzydlaty pegaz

niech cię w przestworza niosą,

a ujrzysz wnet w obłokach klacz,

przystrojoną srebrzystą rosą.

Ech ty koniu, siwy koniu,

gnaj po horyzont, gnaj!

Gdy znów wrócisz do mnie we śnie,

w moim sercu zakwitnie raj!


Konik Pegazek


Konik Pegazek skacze po łące…

Biały jakoby skąpany w mące.

Białe ma nóżki i ogon cały,

czarne oczęta i nosek mały.


Pegazek zawsze jest bardzo wesoły,

z łąki przybiega wprost do stodoły.

W stodole bryka co sił po sianie,

wciąż wypatrując, czy idzie śniadanie.


Pan niesie czarę pełniutką owsa.

Pegazek na to i hop!, i hopsa!

Biegnie do stajni szybkim galopem,

otwiera bramę siarczystym kopem.


Staje przy żłobie, w napięciu czeka…

Pan sypie owsa, nijak nie zwleka,

śmiejąc się przy tym bardzo donośnie:

Brawo Pegazek, pięknie mi rośniesz!

A gdy już będziesz koniem na schwał,

razem ruszymy przed siebie w cwał

i popędzimy, gdzie oczy poniosą...

rankiem o brzasku, poranną rosą.