Dzisiaj w
przedszkolu mieliśmy bardzo ważną uroczystość. Witaliśmy dwójkę
nowych przedszkolaków. Chłopczyka i dziewczynkę. Wszystkie dzieci
były tym faktem niesamowicie podniecone, ale dzięki naszym paniom
przedszkolankom uroczystość przebiegła miło i radośnie. Nowe
przedszkolaki szybko pozbyły się tremy i poczuły się swobodnie.
Były śpiewy, były tańce, a potem wspólny obiad i po nim zabawy w
ogrodzie.
Gdy
przyszedł czas powrotu do domu, zaczynali się schodzić rodzice
dzieci, albo dziadkowie. Ja wyczekiwałem na moją babcię.
Kiedy
tylko zajechała na parking przedszkola i wychodziła z auta,
wyskoczyłem zza żywopłotu ze swoim aparacikiem fotograficznym,
który dostałam od niej na urodziny i... pstryk!, zrobiłem jej
zdjęcie, i zaraz zawołałem:
— Taxi Babcia przyjechała! — Babcia się śmiała, a ja razem z nią.
Bardzo
lubię, kiedy babcia mnie odbiera z przedszkola, bo potem jedziemy do
niej do domu i w jej ogrodzie gramy w piłkę nożną. Babcia już
dawno nauczyła mnie grać, jak byłem jeszcze bardzo malutki. A jak
się już zmęczymy kopaniem piłki, wtedy proszę babcię, aby mi
puściła na YouTube filmik o Bolku i Lolku. Uwielbiam tych dwóch
braci i ich niezwykłe przygody.
Czasami
babcia mi czyta też książeczki o nich, które sama napisała.
Dzisiaj, zanim poszliśmy do ogrodu grać w piłkę, poprosiłem ją,
aby przeczytała mi tę książeczkę o Bolku i
Lolku, w której witają nowych przedszkolaków. Chciałem sprawdzić,
czy podobnie witali jak my. No
i babcia mi przeczytała.
W książeczce tej najbardziej podobał mi się
wierszyk, bo już całkiem upewnił mnie, że tak jest naprawdę.
Bolek i Lolek witali nowych przedszkolaków podobnie miło jak my, i
są to tacy sami chłopcy jak my. Babcia też to potwierdziła. I
dodała jeszcze, że wszystkie dzieci, w każdym kraju, na całym
świecie — są kochane.
Po wysłuchaniu całej książeczki, poprosiłem babcię,
aby mi ten wierszyk wydrukowała. Chcę go sobie powiesić na ścianie
nad łóżkiem. Na nim będę się uczyć czytać. Zanim pójdę za
rok do szkoły, to sam już go sobie cały po polsku przeczytam. Bo
pamiętacie dzieci z moich poprzednich opowiadań, że ja się
urodziłem i mieszkam w Niemczech i że to babcia mnie nauczyła
mówić po polsku.
Babcia nieraz się ze mnie śmieje, że ja rozmawiam po
polsku jak stary Polak. Nie wiem, czy to dobrze, ale myślę, że
tak. No to i czytać muszę umieć po polsku — jak stary Polak. I
ten babciny wierszyk mi w tym pomoże:
Witajcie
Przedszkolaki
(wierszyk z opowiadania
babci pt. „Bolek i Lolek witają nowych przedszkolaków”)
Hejże „wy
nowi”, chodźcie tu do nas...
Chłopczyku,
dziewczynko, wołamy was!
Wita was całe
przedszkole nasze,
Które od
dzisiaj — będzie też wasze.
A że
przedszkole — to właśnie my,
Bawmy się
razem… więc zapraszamy!
Zabawki różne
na nas czekają,
Już nas do
siebie szeptem wołają.
Książeczki
także mamy ciekawe,
A w nich
piękny świat, przygody klawe.
Będziemy
śpiewać i tańczyć cudnie.
Razem nie
będzie nam nigdy nudnie.
Możemy się
bawić też i w ogrodzie.
Hasać tam
wesoło przy pięknej pogodzie;
Stawiać w
piaskownicy duże zamki z piasku;
Zażywać
kąpieli w słoneczka blasku.
Tam huśtać
się może też każdy z nas.
Wysoko, coraz
wyżej... przez długi czas.
Może też
wpaść na nasze boisko.
Kto lubi
sport, znajdzie tam wszystko.
Nasze
przedszkole jest dla nas wspaniałe.
I my to
wiemy, przedszkolaki małe.
Dlatego
kochamy to miejsce nasze,
Które od
dzisiaj — jest też i wasze!