Kiedyś wystarczył
rzut oka, żeby zobaczyć soczystą zieleń. Dziś została sucha
ziemia i smutne owcze oczy. Tegoroczne lato pokazało mi naturę z
wyjątkowo przygnębiającej strony.
Jako że
często bywam w lesie, mam okazję podziwiać nie tylko roślinność,
ale także zwierzęta hodowlane, które pasą się na zielonych
polanach — każdego roku zamienianych co jakiś czas na pastwiska.
Tym razem
obserwowałam stado owiec. Bardzo żal mi ich było, bo patrzyły na
mnie smętnym wzrokiem, jakby chciały mnie spytać: „A co my mamy
jeść, skoro nie ma trawy? Wyschła na wiór”. Biedne owieczki…
Rzeczywiście,
jak widać na zdjęciach, na polanie nie ma ani jednej kępki trawy.
Taka niesamowita susza była tego lata! Od trzydziestu lat wędruję
po tutejszym lesie i czegoś takiego jeszcze nigdy nie widziałam.
Marzy mi
się, żeby w następnych latach taka sytuacja już się nie
powtórzyła. Tym bardziej że synoptycy przestrzegają, iż klimat
niestety zmienia się na gorsze i musimy przygotować się na wiele
dramatycznych pogodowych zawirowań.
Oczywiście
wszystko to w głównej mierze z winy człowieka i jego
niszczycielskich działań. A już zwłaszcza z winy kilku
idiotycznych tyranów, ogarniętych manią wielkości i
imperialistycznymi ambicjami.
Już
najwyższy czas, abyśmy zaczęli na poważnie dbać o naszą Ziemię.
Zanim będzie za późno…
A musimy
też pamiętać, że tylko my sami możemy zmienić jej los. Pomocy
znikąd nie dostaniemy — przynajmniej tej fizycznej… Na Niebo —
naiwnie — nie ma co liczyć!