Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uchylone drzwi wiosny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uchylone drzwi wiosny. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 marca 2026

Trwaj tylko w słońcu

Słońce od zawsze było dla człowieka czymś więcej niż zjawiskiem astronomicznym. W kulturach pierwotnych czczone jak bóstwo, w poezji opiewane jako źródło nadziei, w codzienności — tak oczywiste, że niemal przezroczyste. A przecież to ono wyznacza rytm naszego istnienia. Bez jego światła nie byłoby wzrostu, ciepła ani życia. Bez niego świat trwałby w bezruchu. My również.

Słońce jest symbolem — jasności myśli, odwagi serca, wyboru dobra. Kierować się ku słońcu to znaczy wybierać to, co buduje, a nie to, co niszczy. To świadomie szukać przestrzeni, w których możemy wzrastać. Bo nic pięknego nie dojrzewa w ciemności — ani roślina, ani relacja, ani człowiek.

A jednak ciemność jest częścią naszego doświadczenia. Ołowiane chmury, chwile zwątpienia, dni, w których trudno dostrzec sens. Wtedy łatwo zapomnieć, że słońce nie znika — ono tylko bywa przesłonięte. Ta świadomość ma w sobie coś kojącego. Uczy cierpliwości. Przypomina, że światło jest stałe, nawet jeśli nie zawsze widzialne.

Dziś, w drugim dniu meteorologicznej wiosny, stanęłam na szczycie tutejszej góry i zobaczyłam je w kształcie serca. 

Przez moment pomyślałam, że natura nie daje znaków przypadkowo. Może to tylko gra światła i wyobraźni. A może subtelne przypomnienie, że wybór światła jest zawsze wyborem życia.

Trwać w słońcu to nie znaczy unikać cienia. To znaczy pamiętać, dokąd się zwrócić, gdy cień staje się zbyt długi.




Cykl: "Opowiadania o relacji człowieka z naturą" 


***

Piszę z potrzeby serca i dzielenia się tym, co ważne.

Jeśli moje słowa są Ci bliskie i masz ochotę wesprzeć mnie symbolicznie,
możesz to zrobić tutaj:

https://paypal.me/KacikDlaCzytajacych

Samo czytanie już jest dla mnie darem.

Dziękuję 💓Halszka


niedziela, 1 marca 2026

Między zimą a światłem

Pierwszy dzień marca nie zawsze przynosi spektakularną zmianę. Czasem świat wygląda dokładnie tak samo jak wczoraj — jeszcze chłodny, jeszcze niepewny, jeszcze na granicy pór roku. A jednak coś się przesuwa. Niewidzialna wskazówka natury przekracza umowną linię i ogłasza początek meteorologicznej wiosny. To zmiana cicha, niemal urzędowa, a mimo to pełna znaczenia.

Wiosna rzadko wkracza z rozmachem. Ona raczej rozszczelnia zimę. Najpierw światło zaczyna padać pod innym kątem, dłużej zatrzymuje się na gałęziach, odważniej zagląda w okna. Potem powietrze traci swój metaliczny chłód i staje się bardziej miękkie, podatne na zapachy, na obietnice.

W lesie przemiana jest najbardziej widoczna. Tam ziemia oddycha głębiej. Wilgotna ściółka, jeszcze niedawno uśpiona, zaczyna pulsować życiem. I nagle pojawiają się one — krokusy. Niepozorne, kruche, a jednak stanowcze. Ich złociste płatki są jak małe ognie rozpalone wśród brązów i szarości. Nie dominują krajobrazu. One go zapowiadają.



Wiosna nie jest wybuchem. Jest procesem. To powolne nabieranie odwagi przez drzewa, które najpierw zaledwie nabrzmiewają pąkami, jakby badały, czy już można. To nieśmiałe ptasie trele, coraz częstsze i pewniejsze. To ziemia, która z dnia na dzień staje się bardziej zielona, choć trudno wskazać moment, w którym dokładnie zmieniła barwę.

Może dlatego tak bardzo czekamy na tę porę roku. Wiosna przypomina, że odrodzenie nie musi być gwałtowne. Że wystarczy kilka cieplejszych dni, odrobina światła, by to, co wydawało się uśpione, zaczęło znów żyć. W przyrodzie — i w nas samych.

Meteorologiczna wiosna to data w kalendarzu. Prawdziwa wiosna zaczyna się wtedy, gdy serce, podobnie jak ziemia, przestaje się bronić przed światłem.


Cykl: "Opowiadania o relacji człowieka z naturą" 


***

Piszę z potrzeby serca i dzielenia się tym, co ważne.

Jeśli moje słowa są Ci bliskie i masz ochotę wesprzeć mnie symbolicznie,
możesz to zrobić tutaj:

https://paypal.me/KacikDlaCzytajacych

Samo czytanie już jest dla mnie darem.

Dziękuję 💓Halszka