Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deszczowa przygoda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deszczowa przygoda. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 listopada 2020

Pobajaj nam Miłka (8)

 

Baju, baju, baju, baj,

baje bajki Miłka.

Siądźcie dzieci wokół niej...

Kuka już kukułka:


Będzie baja o wróbelkach

i deszczowej pogodzie,

o mądrym strachu na wróble

i przyjacielskiej zgodzie.


 

Deszczowa przygoda


Jak pęknie na dworze, gdy wiosna przychodzi.

Ptaszki śpiewają, zieleń się rodzi…

Gromadka wróbelków w niebo się wzbija

I szybkim lotem pola, lasy mija...


Czemu tak fruwają? Czyżby dla psoty?

Nie, teraz na psoty nikt nie ma ochoty.


Wróbelki fruwając wysoko w błękicie,

Wiedzą już — burza nadciąga niezbicie.

I choć słoneczko wciąż świeci i grzeje,

To jednak wiaterek coraz silniej wieje.

Grzejąc swe piórka w promieniach słońca,

Chcą z nich skorzystać jednak do końca.


Najstarszy wróbelek, co frunął najwyżej,

Głośno zaćwierkał: — No dalej! No chyżej!

Już widzę z zachodu ciemne chmurzyska.

Wiaterek się wzmaga i chmurami ciska...


A ten Najstarszy — to mądra głowa,

Deszczową pogodę przewidział zgoła,

Więc wszystkie wróbelki z całej gromady,

Muszą go słuchać — bo nie ma rady.

Słuchajcie! Z pewnością mam rację,

Musimy lecieć na starą akację…

To duże drzewo, gałęzie ma rozłożyste.

Na nim ocalimy nasze piórka puszyste.

Niech każdy co sił w skrzydłach frunie,

Gdyż deszcz strugami wnet z nieba runie...


Lecz już za późno, by lecieć na akację.

Dzisiejsza pogoda — to istne wariacje.


Tak się starają schronić przed deszczem,

Ostatnia możliwość została im jeszcze…

Dać nura w to coś — co tam w polu stoi,

Nie myśląc o tym — czy to im przystoi.


A co to?! A kto to?! — A kto tam stoi?!


Nikt nie podfrunie. Każdy się boi...

To coś, co tam stoi, wygląda okropnie.

Bez ruchu tak stoi. I sam już moknie.

Kapotę ma długą, kapelusz wielki…

Stoi tak w polu, gdzie rosną brukselki.

Dziwne, na jednej tylko stoi nodze

I spod kapelusza spogląda srodze.


No jak to, kto to? Strach na wróble się nazywam

I co roku o tej porze zawsze tu bywam.

Pan Stach mnie tu stawia, bym pilnował pola,

Więc stąd sfruwajcie! Taka moja wola!


Co robić?! — Wróbelki hamują w locie —

Poradź Najstarszy, bo wylądujemy w błocie.

A cóż tu radzić? Możliwości niewiele…

Trzeba się z nim rozmówić, moi Przyjaciele!


Strachu na wróble… dziwnie się nazywasz

I swoim straszeniem tylko nas zbywasz.

Lepiej pogadać jak przyjaciele...

Przecież w tym deszczu rozwiązań niewiele.


Zaprzyjaźnij się z nami... To dobra rada.

Propozycji przyjaźni odrzucać nie wypada.

Żeby nie gadać w tych strugach wody,

Przysięgamy gromadnie nie wchodzić ci w szkody.


Ćwirrr, ćwirćwirćwirrr! — zaćwierkała gromada: —

Zgódź się drogi Strachu, odmówić nie wypada.

Bądź dla nas PRZYJACIELEM, nie wrogiem srogim,

Świat będzie wtedy lepszym… i bardziej błogim.


Strach na wróble już nie wytrzymał...

Podumał chwilę i bardzo się zżymał:

Ja, wróg srogi?! Przyjaciół chcę mieć wielu —

Spojrzał na Najstarszego i szepnął: — Mój ty przyjacielu...



 — Jak dacie mi słowo: nie wchodzić w szkody,

Schronienie wam dam w czasie deszczowej pogody.

Kapotę mam dużą… Gorące serce we mnie…

Będzie wam u mnie ciepło i bardzo przyjemnie.


Ćwirrr, ćwirćwirćwirrr…! Słowo nasze dajemy!

Lepiej żyć w przyjaźni, my też to wiemy.

Rzućmy się wszyscy sobie w ramiona,

A o przyjaźni naszej, każdy się przekona.


poniedziałek, 26 listopada 2018

Deszczowa przygoda

Jak pęknie na dworze, gdy wiosna przychodzi.
Ptaszki śpiewają, zieleń się rodzi…
Gromadka wróbelków w niebo się wzbija
I szybkim lotem pola, lasy mija...

Czemu tak fruwają? Czyżby dla psoty?
Nie, teraz na psoty nikt nie ma ochoty.

Wróbelki fruwając wysoko w błękicie,
Wiedzą już — burza nadciąga niezbicie.
I choć słoneczko wciąż świeci i grzeje,
To jednak wiaterek coraz silniej wieje.
Grzejąc swe piórka w promieniach słońca,
Chcą z nich skorzystać jednak do końca.

Najstarszy wróbelek, co frunął najwyżej,
Głośno zaćwierkał: — No dalej! No chyżej!
Już widzę z zachodu ciemne chmurzyska.
Wiaterek się wzmaga i chmurami ciska...


A ten Najstarszy — to mądra głowa,
Deszczową pogodę przewidział zgoła,
Więc wszystkie wróbelki z całej gromady,
Muszą go słuchać — bo nie ma rady.
Słuchajcie! Z pewnością mam rację,
Musimy lecieć na starą akację…
To duże drzewo, gałęzie ma rozłożyste.
Na nim ocalimy nasze piórka puszyste.
Niech każdy co sił w skrzydłach frunie,
Gdyż deszcz strugami wnet z nieba runie...

Lecz już za późno, by lecieć na akację.
Dzisiejsza pogoda — to istne wariacje.

Tak się starają schronić przed deszczem,
Ostatnia możliwość została im jeszcze…
Dać nura w to coś — co tam w polu stoi,
Nie myśląc o tym — czy to im przystoi.

A co to?! A kto to?! — A kto tam stoi?!

Nikt nie podfrunie. Każdy się boi...
To coś, co tam stoi, wygląda okropnie.
Bez ruchu tak stoi. I sam już moknie.
Kapotę ma długą, kapelusz wielki…
Stoi tak w polu, gdzie rosną brukselki.
Dziwne, na jednej tylko stoi nodze
I spod kapelusza spogląda srodze.

No jak to, kto to? Strach na wróble się nazywam
I co roku o tej porze zawsze tu bywam.
Pan Stach mnie tu stawia, bym pilnował pola,
Więc stąd sfruwajcie! Taka moja wola!

Co robić?! — Wróbelki hamują w locie —
Poradź Najstarszy, bo wylądujemy w błocie.
A cóż tu radzić? Możliwości niewiele…
Trzeba się z nim rozmówić, moi Przyjaciele!

Strachu na wróble… dziwnie się nazywasz
I swoim straszeniem tylko nas zbywasz.
Lepiej pogadać, jak przyjaciele...
Przecież w tym deszczu rozwiązań niewiele.


Zaprzyjaźnij się z nami... To dobra rada.
Propozycji przyjaźni odrzucać nie wypada.
Żeby nie gadać w tych strugach wody,
Przysięgamy gromadnie nie wchodzić ci w szkody.

Ćwirrr, ćwirćwirćwirrr! — zaćwierkała gromada: —
Zgódź się drogi Strachu, odmówić nie wypada. 
Bądź dla nas PRZYJACIELEM, nie wrogiem srogim,
Świat będzie wtedy lepszym… i bardziej błogim.

Strach na wróble już nie wytrzymał...
Podumał chwilę i bardzo się zżymał:
Ja, wróg srogi?! Przyjaciół chcę mieć wielu —
Spojrzał na Najstarszego i szepnął: — Mój ty przyjacielu...


Jak dacie mi słowo: nie wchodzić w szkody,
Dam wam schronienie w razie deszczowej pogody.
Kapotę mam dużą… Gorące serce we mnie…
Będzie wam u mnie ciepło i bardzo przyjemnie.

Ćwirrr, ćwirćwirćwirrr…! Słowo nasze dajemy!
Lepiej żyć w przyjaźni, my też to wiemy.
Rzućmy się wszyscy sobie w ramiona,
Niech o naszej przyjaźni, każdy się przekona.


* Próbne ilustracje wykonała moja Córka.

***
Z moim najważniejszym krytykiem i wróbelkami z powyższej bajki. 
Zdjęcie z gazety "Samo życie".