Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wertowanie albumu ze starymi zdjęciami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wertowanie albumu ze starymi zdjęciami. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 października 2025

Wspomnień czar… Wertowanie albumu ze starymi zdjęciami


Która to była jesień? Ta wietrzna, z opadniętymi liśćmi i sercem ciężkim od żałoby. Młodziutka byłam, dwadzieścia lat na karku, choć nie wiem, czy piękna. Tatuś zmarł ledwie parę miesięcy wcześniej. Świat nagle spoważniał, a ja w nim jak pisklę wypchnięte z gniazda za wcześnie.

Czas przefrunął jak spłoszony ptak. Trudno uwierzyć, gdy spoglądam dziś w kalendarz życia. Mówią, że jestem już w jesieni. Owszem, zgadza się. Choć w środku wciąż buzuje wiosna. No dobrze, nie będę udawać: tylko duch nie chce się zestarzeć. Uparty jest i figlarny. Serio!

Coś w tym musi być, bo kiedy tak znienacka spojrzę w lustro, to przez moment jestem zszokowana, że ta starsza pani w nim — to ja.

W takim wieku albumy fotograficzne stają się wehikułem czasu. Otwieram jeden, drugi, kartka za kartką przewracam. I nagle zatrzymuję się na zdjęciu, które aż woła, by przypomnieć jego historię.

Widzę siebie. Na nogach mam cudne czarno-bordowe, lakierowane kozaczki, misternie sznurowane, kupione u prywaciarza za bajońskie pieniądze. Płaszcz? O, ten to moja własna duma. Zaprojektowany przeze mnie, uszyty przez moją krawcową — niezawodną, jakby z igłą się urodziła. Przez lata tworzyła wszystkie moje stroje.

Na głowie futrzana czapka z daszkiem. Uszył ją futrzarz z resztek skóry zdjętej z babcinego futra. Prawdziwej skóry, niestety. Takie były czasy: o ekologii nawet się wtedy nie śniło. Futro wyprosiłam u babci, bo dla niej było już za ciężkie. Wisiało, więc oddała. Wciąż je mam, choć od dawna nie noszę. Sumienie mi nie pozwala. Z sentymentu jednak zabrałam je ze sobą do Niemiec. Na szczęście mole się go nie imają.

Za mną, na asfalcie, stoi torba. Długo myślałam, co ona tam robi. Wreszcie klik — pamięć otworzyła szufladkę. To torba mojego kolegi, który uwiecznił tę scenę. Żołnierz na przepustce, dumny jak paw z nowego aparatu kupionego od Rosjanina na targu, za skrupulatnie odkładany żołd. ФЭД-2, pamiętam doskonale. Aparat pełen marzeń o lepszym świecie.

To zdjęcie ma w sobie klimat tamtych lat. Komuna szara do bólu, jakby ktoś radości zakazał. A jednak młodość potajemnie rozkwitała. Kto potrafi patrzeć, dostrzeże w tym kadrze symbole: niewinność, nadzieję, sprytne próby bycia sobą w świecie, który wszystko chciał ujednolicić. Jeśli ktoś tak jak ja wchodził w dorosłość o tamtej porze… zrozumie bez słów.


***

Piszę z potrzeby serca i dzielenia się tym, co ważne.
Jeśli moje słowa są Ci bliskie i masz ochotę wesprzeć mnie symbolicznie,
możesz to zrobić tutaj:
https://paypal.me/KacikDlaCzytajacych

Samo czytanie już jest dla mnie darem.

Dziękuję 💓Halszka