Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gdy płonie niebo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gdy płonie niebo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 grudnia 2023

Niebo coś nam przepowiada?

Na to wygląda, bo takie zjawisko gdzieś tak od trzech lat widzimy coraz częściej. Wygląda pięknie, spektakularnie, to fakt, ale dlaczego jego częstotliwość ostatnio się wzmaga?

Jesteśmy przyzwyczajeni do płomiennego zachodu Słońca. Wielu z nas pewnie nieraz je podziwiało. Natomiast podziwianiem jego ognistego wschodu, chyba niewielu może się pochwalić, bo też występuje o bardzo wczesnej porze.



Skąd to płonące niebo o wschodzie Słońca? Ano stąd, że Matka Natura, malując, pewnie chce nas zachwycić swoimi pięknymi obrazkami. A tak na poważnie, jak czytałam w Internecie, wynika ono z dużej wilgotności i dużej ilości pyłów zawieszonych w powietrzu. W połączeniu tworzą one grubą warstwę atmosfery, przez którą przebijają jedynie czerwone fale światła.

Ponoć zjawisko to zwiastuje gwałtowne załamanie pogody. Wzrost zachmurzenia, silne wiatry i opady. Żeby się o tym przekonać, czy tak rzeczywiście jest, sprawdziłam prognozę pogody na najbliższe dni. No niestety, mają być porywiste wiatry, opady deszczu i śniegu.

Trudno! Jakoś trzeba będzie to przeżyć. Oby tylko niczego gorszego niebo nam nie zwiastowało... Bo jakoś te "pyły" nie dają mi spokoju, zważywszy na trwające obecnie dwie potworne wojny, na których do atmosfery emitowana jest cała tablica Mendelejewa.


Z cyklu: „A niebo nad nami”


poniedziałek, 21 grudnia 2020

Gdy płonie niebo. Rzadkie zjawisko o świcie

Dzisiejszy poranek, w pierwszym dniu zimy, wyglądał u nas niezwykle malowniczo i trochę nawet złowieszczo. O godzinie 7:00 miałam okazję podziwiać przez okno spektakularne zjawisko na niebie. I jak to najczęściej bywa, krótkie i ulotne. W obawie, że to piękno wnet zniknie, natychmiast chwyciłam za komórkę i je uwieczniłam. Żałuję, że nie zrobiłam tego aparatem fotograficznym i że nie byłam w tym czasie na dworze. Trudno, może się jeszcze taka okazja kiedyś nadarzy.

 

 

Jesteśmy przyzwyczajeni do płomiennego zachodu Słońca. Wielu z nas pewnie nieraz je podziwiało. Natomiast podziwianiem jego ognistego wschodu, chyba niewielu może się pochwalić. Raz, że bardzo rzadko występuje, a dwa, że o wczesnej porze.

Skąd to płonące niebo o wschodzie Słońca? Ano stąd, że Matka Natura, malując, chce nas zachwycić swoimi pięknymi obrazami. A tak na poważnie, to wynika ono z dużej wilgotności i dużej ilości pyłów zawieszonych w powietrzu. W połączeniu tworzą one grubą warstwę atmosfery, przez którą przebijają jedynie czerwone fale światła. Niby proste... a jakie spektakularne.

Ponoć zjawisko to zwiastuje gwałtowne załamanie pogody. Wzrost zachmurzenia, silne wiatry i opady. Żeby się o tym przekonać, czy tak rzeczywiście jest, sprawdziłam w Internecie prognozę pogody na najbliższe dni. No niestety, mają być porywiste wiatry, opady deszczu i śniegu. Trudno... Podziwianie dzisiejszego bajecznie pięknego nieba będzie dla mnie rekompensatą.


Z cyklu: „A niebo nad nami”