Natura czasem mówi więcej niż nasze myśli. Trzeba tylko na chwilę się zatrzymać — nawet jeśli nadchodzi burza. Tekst w obrazie.
INNE MOJE BLOGI TO: 1. "Szczęśliwa Kobieta" - Blog na tematy z życia wzięte; 2. "Na cętce źrenicy i w obiektywie" - Blog fotograficzny
Natura czasem mówi więcej niż nasze myśli. Trzeba tylko na chwilę się zatrzymać — nawet jeśli nadchodzi burza. Tekst w obrazie.
Winniczki biorą to przykazanie wyjątkowo serio — i robią to z rozmachem (choć w swoim tempie). Zanim jednak dojdzie do sedna sprawy, czeka je długie, nawet dwugodzinne „randkowanie”. Jest dotykanie czułków, są zaloty, jest atmosfera — słowem: pełen romantyzm.
A potem… bach! Każdy z partnerów wbija drugiemu tzw. strzałkę miłosną. I nie jest to metafora — to całkiem realna, wapienna igiełka, sięgająca nawet jednej piątej długości ślimaczej stopy. Amor by się nie powstydził.
Gdy już emocje opadną, sama wymiana spermy trwa stosunkowo krótko — zaledwie kilka minut. Potem życie toczy się dalej: w czerwcu lub lipcu winniczki składają białe jaja (wielkości grochu) do starannie wykopanej jamki w ziemi.
Po trzech–czterech tygodniach na świat przychodzą młode ślimaki, które… no cóż, na swoją wielką miłość muszą jeszcze trochę poczekać. Dojrzałość płciową osiągają dopiero w czwartym roku życia — czyli w ślimaczym świecie: po solidnym „ogarnięciu się w życiu”.
Zgoda usypia, chaos budzi. Jedno daje poczucie kontroli, drugie odbiera złudzenia. Każdy wybór między nimi jest w istocie wyborem między wygodą a prawdą.
Dama nie krzyczy „jestem!”, nie potrzebuje scen i westchnień, nie błyszczy tym, co pożyczone — ma w sobie światło nieskończone. Nim nazwiesz się więc dumnie damą, popatrz uczciwie w głąb siebie — wiersz w obrazie.
Bujanie ma w sobie coś niezwykle czułego… Jak wspomnienie, które zna się od zawsze — tekst w obrazie.
Pszczoły to wielkie dobro — ich praca jest bardzo ważna. Zapylają większość roślin, dostarczają wosk, propolis i pyłek. Ich obecność w ekosystemie jest niezastąpiona... Cieszmy się więc, gdy pszczółki – bzz, bzz, bzz — wprawiają się w ruch — wierszyk w obrazie.
To już nie jest kryzys. To jest rozkład. Świat, który miał działać, sypie się na naszych oczach. Gospodarka chwieje się jak wydmuszka, a elity — skorumpowane, bezkarne i oderwane od rzeczywistości — tracą resztki kontroli.
Nie kontrolują już niczego. System nie jest w kryzysie. System się rozpada. Każda kolejna „reforma” brzmi jak kpina.
Każda obietnica jest tylko próbą przedłużenia agonii. Ile jeszcze?
Porządek, który miał stabilizować świat, stał się narzędziem nacisku i wykluczenia. Ci na górze nie oddadzą go sami — zbyt długo korzystali z milczenia tych na dole.
Ale to milczenie się kończy. Na ulicach nie stoi już jednostka. Na ulicach stoi masa. Nie rozproszona. Nie przypadkowa. Zebrana.
Ludzie przestają wierzyć. Przestają się bać. Przestają czekać. A kiedy znika strach — znika zgoda na wszystko, co było.
To nie będzie korekta. To będzie zderzenie. Rzeczywistość wraca — i nie prosi o pozwolenie... Kiedy? Najbliższy czas pokaże.