Nie dłub w nosie,
boś nie prosie!...
Rzekła Mama
do Arama.
Palec nie górnik,
nos nie kopalnia!...
Zawołał Mata,
małpując brata.
Drodzy synowie,
rzekł tata wymownie:
Tak nie wypada,
to małpia wada!
Z cyklu: „Zoologia stosowana”
INNE MOJE BLOGI TO: 1. "Szczęśliwa Kobieta" - Blog na tematy z życia wzięte; 2. "Na cętce źrenicy i w obiektywie" - Blog fotograficzny
Nie dłub w nosie,
boś nie prosie!...
Rzekła Mama
do Arama.
Palec nie górnik,
nos nie kopalnia!...
Zawołał Mata,
małpując brata.
Drodzy synowie,
rzekł tata wymownie:
Tak nie wypada,
to małpia wada!
Z cyklu: „Zoologia stosowana”
Maj, najpiękniejszy miesiąc w roku. Przynajmniej ja go za taki uważam, i bardzo się cieszę, kiedy nastaje. Pogoda wprawdzie taka sobie, bo w ciągu dnia deszcz niekiedy popaduje, ale słońce na szczęście też się pokazuje. Taki mamy teraz klimat. To jednak nie przeszkadza, aby rozkoszować się pięknem wiosennej natury, cudownym jej kwieciem.
W maju wszędzie widzimy wysyp kwiatów, zwłaszcza na łąkach i w lasach. Pięknego, kolorowego, pachnącego. Tylko podziwiać... póki wiosna trwa:
Z cyklu: "Fotofantasmagorie"
Jeśli mającą się za wzór moralności, cnót niewieścich, ponadprzeciętnej kultury osobistej — wysoko postawioną personę w Polsce (przez Kaczyńskiego oczywiście), sędzię Trybunału Konstytucyjnego — panią profesor Krystynę Pawłowicz stać na sformułowanie takiej oto wypowiedzi:
„Ty chamie! Łobuzie! Dziadzie kalwaryjski! Udowodnij najpierw, że brałam łapówki! V ruska kolumno! Łachu jeden! Albo na kolana, pod stół i odszczekać!”... to czego można się spodziewać po prostakach?
Przed laty napisałam wierszyk pt. "Cham chamem pozostanie", który, jak zauważam, jest adekwatny do powszechnej oceny pani profesor Krystyny Pawłowicz, ale nie tylko, bo i większości pisowskiej elity:
Na chamów nie ma rady...
Cham chamem pozostanie...
I dalej jadem pluje
* zeszła na psy... — nie obrażając kochanych psów.
Hej, ty siewco nienawiści,
Odpuść wreszcie ty już sobie
Polacy nie w ciemię bici,
Wybierasz się jednak w Polskę
***
Zwyciężyć już nie możesz, krętaczu Kaczorze,
Wierszyk ten napisałam w 2010 roku, już po porażce Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich. W 2015 roku Kaczyński ze swoim PiS-em zdobył jednak władzę. Jego udana zagrywka, czyli sławetne 500+, przysłoniła Polakom oczy, upośledzając jednocześnie ich wolność i godność.
Do dziś nie wszyscy to jednak zauważają, ale to kwestia czasu. Szkoda tylko Polski. Polska będzie potrzebowała wielu lat, aby po jego autorytarnych rządach, pełnych nienawiści i żądzy zemsty — odzyskać równowagę i dobre imię w świecie.
Trudno zrozumieć Polaków. A po niemalże 7-mio letnim panowaniu oderwanego od rzeczywistości, prymitywnego Kaczyńskiego — spychającego Polskę do zaścianka Europy, ośmieszającego na arenie międzynarodowej, izolującego od Zachodu — jeszcze trudniej.
Bo jakże można zrozumieć, po tych wszystkich pisowskich aferach; po tym nienawistnym dzieleniu społeczeństwa; po tych podłych, zmanipulowanych atakach na opozycję w reżimowej TVP; po tych skandalicznych e-mailach Dworczaka, odkrywających kulisy ich polityki; po tym zakłamaniu historii; po tym użyciu broni szpiegowskiej w postaci Pegasusa i wpływaniu na wybory w 2019 roku; po tych nieustających kłótniach w ławach rządowych doprowadzających do wstrzymania należnych Polakom 770 miliardów złotych z Unii Europejskiej...
To tylko skrót przewinień Kaczyńskiego i jego partii. Jeśliby jednak kolejne wybory znów wygrali, to już tylko będzie świadczyć o samych Polakach, że tak głupio, bezrefleksyjnie poddali się ich propagandzie i indoktrynacji.
Gwoli ścisłości, warto by było jeszcze w tym miejscu wspomnieć, jakie zdanie o swoich synach miał ich ojciec, Rajmund Kaczyński.
Wielokrotnie miał przestrzegać przed oddaniem władzy Lechowi i Jarosławowi: „Boże, uchroń Polskę przed moimi synami narwańcami”.
Niejednokrotnie też powtarzał: „Moim dzieciom nie wolno dawać władzy. Zniszczą każdego, kto jest od nich lepszy, bo są złośliwi”.
Pytanie nasuwa się samo: — Czy ojciec może się mylić w opinii o własnych dzieciach?
Chcesz się bawić w matadora?
Spójrz bykowi prosto w oczy.
Patrz przez chwilę bez cykora...
Wiej! — gdy na ciebie naskoczy.
Z cyklu: „Zoologia stosowana”
Świat dookoła coraz bardziej wiosenny. Wprawdzie niebo nie tonie przez cały dzień w błękicie i słoneczko nie grzeje zbyt mocno, ale i tak miło jest posiedzieć sobie w ogrodzie czy też w parku i rozkoszować się tym wszystkim, co daje Matka Natura. Wiosna jest piękna, to widać, czuć, a nawet słychać...
Niestety, nie dla wszystkich, ale o tym na końcu.
Jakie to szczęście, że mamy taką możliwość... Bo przecież miliony Ukraińców przez jednego potwora nie mają. I nawet ci, którzy znaleźli u nas schronienie, cieszyć się z wiosny nie potrafią. Jakże mogą się cieszyć, kiedy ich bliscy giną, kiedy ich domy równane są z ziemią?... Znam ich ból, bo jestem wśród nich, by służyć im pomocą.
Kurczę!… Gdzie jest Bóg? Znowu na urlopie?
Z cyklu: "Co w przyrodzie piszczy"
Prezes wkurzony kpinami Świata
Kazał nagłaśniać „zasługi” brata.
Sam też zadziałał, bo z nagła... szach-mach!:
Wymyślił znowuż smoleński zamach.
PiS podchwyciło: — Zamach!!! — się darło.
Wrzasku od groma i... nie zażarło!
Żadnej reakcji, nikt się nie wzruszył,
Wyszło więc na to, że się ośmieszył.
Straszne katiusze teraz przeżywa:
Z nim — „wielkim wodzem” — tak się pogrywa?!
Świat bardzo szybko się na nim poznał,
Więc tylko taki osiągnąć mógł finał:
Z Zełenskim nie wyszło;
Z Bidenem nie wyszło;
Z zamachem nie wyszło...
Bo szydło z worka już dawno wyszło.
Kaczyński to zło w czystej postaci,
Co się odezwie... sam na tym traci.