Od ponad trzydziestu lat wracam do tego samego drzewa. Jest moim punktem widokowym, azylem i — jak lubię myśleć — anteną łączącą mnie z energią Wszechświata.
Mój ulubiony, stary dąb rośnie na szczycie góry, nad stromym urwiskiem. Często go odwiedzam — od ponad trzydziestu lat. Sama albo z rodzinką.
Drzewa są wszak antenami energii Wszechświata. Energii, która każdemu stworzeniu jest niezbędna do życia. Ja zawsze ją czuję, bo też z Naturą jestem bardzo związana. Żyję z nią w bliskim kontakcie. Mam tak od dziecka.
Wszechświatem zaś jestem zafascynowana i często zdarza mi się buszować wzrokiem po nocnym i dziennym niebie. Wiele ciekawych rzeczy na nim znajduję.
Ale nie tylko w celu dendroterapii wspinam się na szczyt, do „mojego” dębu. Lubię z jego perspektywy oglądać panoramę naszego miasta. A jest co podziwiać! Miasto leży w kotlinie, z obu stron okalane piękną, soczystą zielenią.
