Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Quo vadis Polsko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Quo vadis Polsko. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 sierpnia 2025

Klamka zapadła... Dziś zaprzysiężenie nowego lokatora Pałacu Namiestnikowskiego

Drodzy rodacy, stało się. Klamka nie tylko zapadła – zamknęła się z trzaskiem, a klucz, jak zwykle, zgubiliśmy już w dniu wyborów. Dziś nasz nowy prezydent oficjalnie odbiera klucze do Pałacu Namiestnikowskiego, a my – jak co kadencję – patrzymy z mieszanką nadziei, ironii i lekkiego poparzenia od smażonych kotletów wyborczych.

Nowy lokator już spakowany – garnitur wyprasowany, mina poważna, konstytucja pod pachą (a przynajmniej broszura z instrukcją obsługi). Ceremonia zaprzysiężenia przebiega zgodnie z planem: hymn, przysięga, uściski dłoni, kilka dobrze wyćwiczonych uśmiechów – i obowiązkowe selfie z kombatanckim filtrem patriotycznym.

W Pałacu też przygotowania pełną parą. Wymiana portretów, przemeblowanie gabinetu, szybkie zgranie wszystkich haseł do Wi-Fi i oczywiście przejęcie konta na Twitterze (czy jak to się teraz nazywa). Trzeba przecież od razu ogłosić narodowi, że „czekają nas trudne czasy – ale spokojnie, ja też się dopiero uczę”.

Tymczasem naród – jak zwykle – podzielony. Jedni świętują, drudzy łapią się za głowę, a trzeci udają, że wyjeżdżają do Norwegii, choć skończy się jak zwykle – na komentarzu pod memem.

Bo wiecie, to już taka nasza świecka tradycja. Wybory, emocje, debaty, trochę krzyku, potem nowy prezydent, nowa nadzieja... aż do pierwszego przemówienia, kiedy to wszyscy zadają sobie jedno, najważniejsze pytanie:

To my na to głosowaliśmy?

No cóż, klamka zapadła. Prezydent wprowadza się do pałacu, my zostajemy z rachunkiem – oby nie za wysokim.

Trzymaj się, Polsko. Śmiech to zdrowie.



niedziela, 20 lipca 2025

Polska brunatnieje?

Coraz trudniej nie dostrzegać, że w Polsce narasta atmosfera polityczna i społeczna, która budzi głęboki niepokój. Kto ponosi za to odpowiedzialność? Trudno nie wskazać Jarosława Kaczyńskiego — lidera PiS i architekta polityki opartej na nieufności, podziałach i agresywnej propagandzie, która momentami zahacza o retorykę skrajnie prawicową.

W ostatnich miesiącach do tego chóru dołączyła Konfederacja, zręcznie wykorzystując społeczne frustracje i populistyczne hasła, by mobilizować elektorat nie zawsze kierujący się wiedzą czy refleksją historyczną. Na demonstracjach coraz częściej słychać hasła, które jeszcze niedawno uznalibyśmy za nie do pomyślenia. Ich wydźwięk — ostry, często haniebny — budzi skojarzenia z najciemniejszymi okresami XX wieku.

W Polsce zaczyna panować klimat przypominający ten z lat 30. ubiegłego wieku. Czy ci, którzy dziś tak ochoczo wykrzykują skrajne hasła, zdają sobie sprawę z tego, dokąd takie nastroje prowadziły w przeszłości?

Jeśli nie zatrzymamy tej spirali radykalizacji, prędzej czy później dojdzie do tragedii. Historia już nie raz pokazała, że gdy społeczne napięcia osiągają punkt krytyczny, skutki bywają opłakane. Polska potrzebuje dziś nie podziałów, lecz refleksji — i odpowiedzialnych liderów, którzy nie będą igrać z ogniem.



czwartek, 17 lipca 2025

Polsko, wstydź się — za granicą masz twarz Bąkiewicza



Rok temu zamieściłam ten oto post o faszyście Bąkiewiczu, zatytułowany „W trzeciej kadencji PiS Polska miałaby twarz Bąkiewicza”. Nawet w najgorszych koszmarach nie przypuszczałam wtedy, że urośnie on do takiego rozmiaru, że aż zagraniczne media będą o nim pisać — i to z powodu tego, co wyprawia na granicy z Niemcami ze swoją bandą samozwańczych „obrońców granicy”.

Mało tego — teraz piszą o nim jeszcze więcej w kontekście ułaskawienia przez naszego szurniętego prezydenta, który u schyłku swojej kadencji nagle zradykalizował się do n-tej potęgi... Ręce opadają.

Żal mi Polski, żal mi Polaków Dobrej Woli... i szlag mnie trafia, kiedy widzę te ślamazarne próby rozliczenia wszystkich pisowskich przestępców.

Na początku — po objęciu władzy przez Donalda Tuska — oni przez chwilę siedzieli cicho. Bali się, że spotka ich zasłużona kara. Ale po kilku miesiącach, gdy zorientowali się, że rozliczenia idą niemrawo, podnieśli swoje zakute propagandą łby i… huzia na Józia, Tusku!

Aż strach pomyśleć, bo jeśli tak dalej pójdzie z tą wiecznie skłóconą koalicją rządzącą, to oni naprawdę mogą wygrać wybory w 2027 roku.

Trudno pojąć, jak to możliwe, że tak wielu Polaków kompletnie zgłupiało — i że coraz więcej z nich staje po stronie chorego z nienawiści i oderwanego od rzeczywistości Kaczyńskiego. A co gorsza — teraz również Brauna... Toż to kierunek: Rosja. Jak nic.