Niecodzienny występ Dominiki Chorosińskiej w Sejmie szybko przyciągnął uwagę. Posłanka, korzystając zapewne ze swoich aktorskich umiejętności, postanowiła przemówić… językiem psów. Intencję trudno odgadnąć, ale pewne stare powiedzenie aż prosi się o przypomnienie.
Do niecodziennej sytuacji podczas piątkowych obrad Sejmu przyczyniła się posłanka Dominika Chorosińska — aktorka z wykształcenia, która tym razem przyjęła rolę naczelnego sejmowego błazna.
Pamiętacie tę osóbkę? Była dwutygodniową minister kultury w legendarnym rządzie Mateusza Morawieckiego.
Otóż, eksponując wszem wobec swój talent aktorski, nagle zaczęła szczekać. Dlaczego? Myślę, że jednak nikt nie odgadł jej „szczekającej intencji”.
Mnie, widząc i słysząc jej kunszt aktorski, nasunęło się skojarzenie, że szczekała nie bez kozery, lecz z pewnym przesłaniem: „Psy szczekają, a karawana jedzie dalej”.
I tu bym się z nią zgodziła. Owszem, karawana jedzie dalej, ale niektórzy z niej… wprost „do pierdla”.
